Przewodnicząca Porozumienia Chirurgów: 90 tys. zł miesięcznie? Dla większości lekarzy to kwota niewyobrażalna
Część lekarzy pracuje w oparciu o kontrakty, a to daje możliwość negocjowania stawek, szczególnie w obszarach, gdzie specjalistów dramatycznie brakuje. Wątpię jednak, by wielu medykom udawało się wynegocjować wynagrodzenia do poziomu 90 tysięcy złotych miesięcznie - mówi “Pulsowi Medycyny” Renata Florek-Szymańska, przewodnicząca Porozumienia Chirurgów „Skalpel”.

- Jarosław Kaczyński w niedzielę (4 grudnia) podczas spotkania w Nowej Soli (Lubuskie) mówił o problemach ochrony zdrowia. Zwrócił się także do lekarzy, stwierdzając: - Pogoń za pieniądzem w tym środowisku jest przesadna i trzeba coś z tym zrobić.
- O komentarz do tych słów poprosiliśmy Renatę Florek-Szymańską, przewodniczącą Porozumienia Chirurgów „Skalpel”.
- Minister Niedzielski, jako szef resortu zdrowia, powinien lepiej niż ktokolwiek inny zdawać sobie sprawę z tego, że to w dużej mierze dzięki pracy lekarzy - oraz innych medyków - na kilku etatach system jest w stanie zapewnić pacjentom ciągłość opieki. Pamiętajmy jednak, że minister Niedzielski jest również, a być może nawet przede wszystkim, politykiem - mówi Renata Florek-Szymańska.
Kaczyński mówił w Nowej Soli, że nie ma nic przeciwko temu, żeby lekarz na jednym etacie świetnie zarabiał, jednak jest jedno “ale”.
- Myśmy prawie podwoili wydatki na służbę zdrowia - podkreślił. Jak dodał, zarobki są bardzo zróżnicowane. - Są lekarze, którzy zarabiają całkiem przeciętnie, ale jest i tak, że niektórzy zarabiają bardzo, bardzo dużo - zauważył prezes PiS. - Nie miałbym z tego powodu pretensji, gdyby służba zdrowia działała tak, jak powinna działać - podkreślił.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Szefowa OZZL: to dzięki rzekomo pazernym na pieniądze lekarzom system funkcjonuje
– Niech te płace będą nawet bardzo wysokie, szczególnie jeśli chodzi o tych doświadczonych lekarzy, a doświadczenie jest ogromnie ważne w medycynie. W zamian za to musi być dobra służba zdrowia. A ja ciągle dowiaduję się o przypadkach skandalicznych - wskazywał. Jako przykład podał SOR-y i wielogodzinne oczekiwania na wizytę. - Pogoń za pieniądzem w tym środowisku jest przesadna i trzeba coś z tym zrobić - skwitował.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Kaczyński o przesadnej pogoni lekarzy za pieniędzmi. Szef MZ: absolutna zgoda, będą zmiany
"Nie chcemy być elementem brudnej politycznej gry“
– Bardzo chciałabym dowiedzieć się, skąd część polityków bierze informacje o poziomie zarobków lekarzy, ponieważ kwota, o jakiej mówił swego czasu prezes Kaczyński – czyli wspomniane 90 tysięcy złotych miesięcznie, jest dla mnie oraz dla wielu moich kolegów po prostu niewyobrażalna. Oczywiście, część lekarzy pracuje w oparciu o kontrakty, a to daje możliwość negocjowania stawek, szczególnie w obszarach, gdzie specjalistów dramatycznie brakuje. Wątpię jednak, by wielu medykom udawało się wynegocjować wynagrodzenia do poziomu 90 tysięcy złotych miesięcznie. Większość z nas, zwłaszcza w specjalizacjach zabiegowych, nadal pracuje przede wszystkim w szpitalach, a więc otrzymuje wynagrodzenie przewidziane w stosownej ustawie: dla specjalisty to 8 210 tys. zł. W mojej ocenie tego rodzaju komentarze, odnoszące się do lekarskich wynagrodzeń, mają cel wyłącznie polityczny. Oceniam takie zachowanie decydentów i polityków zdecydowanie negatywnie. Środowisko lekarzy chce skoncentrować się na leczeniu, nie chcemy być wykorzystywani do brudnej, politycznej gry - mówi “Pulsowi Medycyny” Renata Florek-Szymańska, przewodnicząca Porozumienia Chirurgów „Skalpel”.
Czy przewodniczącą Porozumienia Chirurgów dziwi fakt, że minister Niedzielski zgodził się z prezesem Kaczyńskim i także stoi na stanowisku, że lekarzom zależy przede wszystkim na pieniądzach?
– Szczerze mówiąc, nie jestem zaskoczona. Wprawdzie minister Niedzielski, jako szef resortu zdrowia, powinien lepiej niż ktokolwiek inny zdawać sobie sprawę z tego, że to w dużej mierze dzięki pracy lekarzy – oraz innych medyków - na kilku etatach system jest w stanie zapewnić pacjentom ciągłość opieki. Pamiętajmy jednak, że minister Niedzielski jest również, a być może nawet przede wszystkim, politykiem. Nie sprzeciwi się więc otwarcie słowom lidera swojego politycznego środowiska. Co więcej, od 1 lipca weszła w życie znowelizowana ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia: skoro, zdaniem ministra i jego politycznego środowiska, większość lekarzy zarabia tak świetnie, to po co w ogóle uwzględniać ich w tego rodzaju regulacjach? - pyta Renata Florek-Szymańska.
Najmniej zarabiają lekarze na “ścianie wschodniej”
Jak mówi przewodnicząca Porozumienia Chirurgów, w porównaniu z systemem publicznym, sektor prywatny może zaoferować medykom znacznie lepsze warunki pracy i nie chodzi tu jedynie o wyższe wynagrodzenia. Jej zdaniem coraz więcej lekarzy, zwłaszcza z młodszego pokolenia, zwraca uwagę nie tylko na wysokość zarobków, ale też na organizację i kulturę pracy.
– Przeszkadza im byt duże obłożenie pracą (rzutujące też na bezpieczeństwo realizacji świadczeń) i nadmierna biurokracja – a to przecież norma w placówkach finansowych z pieniędzy publicznych. Zapewniam, że większość lekarzy chętnie związałaby się z jednym miejscem pracy, gdyby tylko zapewniono im odpowiednie warunki oraz satysfakcjonujące wynagrodzenie - dodaje.
Minister Niedzielski w jednym z wywiadów zapowiedział, że w resorcie trwają prace nad rozwiązaniem, które skłoni lekarzy do pracy w jednym miejscu.
– Nie podał szczegółów i w mojej ocenie te słowa to jedynie mgliste, polityczne obietnice. Szef MZ doskonale zdaje sobie bowiem sprawę, że obecnie specjalistów jest w systemie za mało, by takie rozwiązanie wprowadzić. Gdyby wszyscy lekarze ograniczyli się do pracy na jednym etacie, pacjenci straciliby w wielu miejscach dostęp do opieki. Już teraz odczuwamy przecież dotkliwe braki kadrowe m.in. w obszarze psychiatrii, pediatrii czy chirurgii ogólnej. To efekt ogromnej luki pokoleniowej: brakuje młodych, którzy mogliby zastąpić starzejącą się kadrę. Wbrew oficjalnym deklaracjom, minister Niedzielski traktuje część specjalizacji po macoszemu, czego najlepszym przykładem pozostaje kryzys w chirurgii ogólnej - mówi Renata Florek-Szymańska.
Oczywiście, zróżnicowanie wynagrodzeń w środowisku jest faktem, ale zależy od bardzo wielu czynników. Jednym z nich pozostaje bez wątpienia rodzaj specjalizacji, wiek lekarza, ale też region, w jakim pracuje.
– Z danych, jakimi dysponuje Porozumienie Chirurgów „Skalpel”, wynika, że na najniższe wynagrodzenie mogą liczyć lekarze pracujący na wschodzie Polski. Na drugim biegunie znajdują się województwa takie jak dolnośląskie i mazowieckie, gdzie lekarze zarabiają najlepiej. Ogólnie rzecz biorąc, im bliżej do zachodniej granicy, tym wynagrodzenia wyższe. Przykładowo, w województwach na wschodzie Polski specjalista chirurgii otrzymuje ok. 100 zł za godzinę pracy, na Śląsku ta stawka będzie dwa razy wyższa - wskazuje.
– Nie chciałabym jednak uogólniać, ponieważ wiele zależy od indywidualnego nastawienia dyrekcji w poszczególnych placówkach oraz od sytuacji finansowej podmiotu. Obecnie większość szpitali, szczególnie powiatowych, znajduje się w kiepskiej sytuacji, dynamika zadłużenia sektora szpitalnego znacznie w ostatnim czasie rośnie. Dyrektorzy są zmuszeni szukać oszczędności, co odbywa się także kosztem personelu, stąd np. nieprawidłowości przy wypłacaniu podwyżek pielęgniarkom i położnym. Oczywiście, są też takie regiony, gdzie ośrodki konkurują między sobą o specjalistów – wtedy głównym narzędziem służącym do ściągnięcia kadry są wyższe wynagrodzenia - podsumowuje.
ZOBACZ TAKŻE: OZZL o zarobkach lekarzy: najwyższe stawki oferuje AOS. 242 zł za godzinę
Źródło: Puls Medycyny