Prowadzenie praktyki lekarza rodzinnego staje się coraz trudniejsze

Jolanta Hodor, Kraków
opublikowano: 09-07-2003, 00:00

III Kongres Medycyny Rodzinnej, jaki ostatnio odbył się w Krakowie, miał być o roli, szansach i możliwościach lekarzy rodzinnych w zjednoczonej Europie. Jednak dyskusja zarówno na sali obrad, jak i w kuluarach koncentrowała się na bieżących problemach polskiej służby zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Nakłady na podstawową opiekę zdrowotną zmalały, prowadzenie praktyki lekarza rodzinnego staje się coraz trudniejsze, a zapowiedzi kolejnych zmian przedstawionych wstępnie przez ministra zdrowia i prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia ponad 1200 uczestnikom kongresu pogłębiły tylko ich niepokój. ?Trudno o optymizm, gdy padają propozycje dalszej dezintegracji pracy zespołowej w podstawowej opiece zdrowotnej, do czego może doprowadzić jeszcze ostrzejsze niż obecnie rozdzielenie kontraktów pielęgniarskich od kontraktu lekarza rodzinnego. Są podstawy do obaw, że lekarz w jeszcze większym stopniu stanie się niewolnikiem swojej praktyki, na czym ucierpią wszyscy. A takie wnioski można było wyciągnąć z wystąpienia prezesa NFZ, choć zastrzegał on, że to bardzo wstępny projekt zmian w poz" - powiedział nam dr Adam Windak, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, które zorganizowało kongres.
Albo leczenie, albo szkolenie
Praktyki lekarzy rodzinnych są lepiej zorganizowane, lepiej wyposażone i lepiej funkcjonują na co dzień niż lekarzy innych specjalności - podkreślali uczestnicy kongresu. Jednak dostrzegają też swoje ułomności. Jednym z problemów jest podnoszenie kwalifikacji. Choć oferta szkoleniowa dla lekarzy rodzinnych jest bardzo duża, korzystanie z niej jest, zwłaszcza dla lekarzy z małych, izolowanych praktyk, gdzie trudno o zastępstwo, bardzo trudne. ?Podnoszenie kwalifikacji przez lekarza praktykującego przez przynajmniej 5 dni w tygodniu po 10 i więcej godzin dziennie jest szalenie uciążliwe. Dlatego zabiegaliśmy o pomoc w tym zakresie z Unii Europejskiej i właśnie ją uzyskaliśmy. Z programu Leonardo da Vinci otrzymaliśmy fundusze na stworzenie systemu distance learning dla lekarzy rodzinnych. Będą to szkolenia za pośrednictwem Internetu. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, będziemy mieli system pozwalający lekarzowi na podnoszenie kwalifikacji bez ruszania się z domu" - zapowiada A. Windak.
Udział w tym programie jest efektem współpracy międzynarodowej. Istniejące od 11 lat Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, od 1996 roku reprezentuje nasz kraj w wiatowej Organizacji Lekarzy Rodzinnych (WONCA). Ma też swoich przedstawicieli we wszystkich europejskich organizacjach sieciowych lekarzy rodzinnych, zajmujących się takimi obszarami jak edukacja (EURACT), jakość opieki (EQuiP), badania naukowe (EGPRW) czy prewencja i ochrona zdrowia (EUROPREV).
?Dzięki tej współpracy możemy m. in. wpływać na jakość edukacji i europejskie standardy. W przyszłym roku np. po raz pierwszy w Polsce odbędzie się w Krakowie europejski kurs dla trenerów medycyny rodzinnej, czyli lekarzy, w których praktykach odbywają się szkolenia specjalizacyjne. W Polsce ok. 1500 niezależnych praktyk lekarzy rodzinnych funkcjonuje jako miejsca szkoleniowe. Ale bardzo niewielu z tych lekarzy jest przygotowanych do roli nauczyciela-trenera, stąd pilna potrzeba takiego kursu" - podkreśla Adam Windak.
Gdy mowa o podnoszeniu kwalifikacji, trudno uniknąć kwestii finansowych. Lekarze rodzinni oczekują od ministra zdrowia większych nakładów m.in. na szkolenia. Liczą także na zmianę podejścia do profilaktyki zdrowotnej - finansowane z budżetu programy polityki zdrowotnej powinny być także dla nich źródłem pozyskiwania dodatkowych środków. Minister zdrowia Leszek Sikorski obiecał korzystne zmiany w tym zakresie. Protestował jednak, gdy mówiono o groźbie zamykania praktyk lekarzy rodzinnych z powodu ich nieopłacalności.
Przerzucanie kosztów
?Doceniam, że lekarze rodzinni poza praktyką prowadzą też działalność gospodarczą. Ale, jak powiedziałem przy moim wejściu do resortu - ja nie jestem ministrem lekarzy, jestem ministrem zdrowia i mam przede wszystkim myśleć o pacjentach. Wyważmy tę opłacalność" - powiedział Pulsowi Medycyny obecny na kongresie szef resortu zdrowia.
Zdaniem Leszka Sikorskiego, w pierwszym etapie przekształceń w podstawowej opiece lekarze rodzinni proporcjonalnie uzyskali wysoki poziom finansowania, ale nie wszędzie efektywność i kompetencje odpowiadają temu poziomowi. ?Są nieformalne związki ze szpitalami, obserwujemy podsyłanie pacjentów z praktyki lekarza rodzinnego na badania, co powoduje, że lekarz poz nie ma wówczas kosztów. Te koszty diagnostyki bierze na siebie szpital. I ja mam w tej sytuacji oddłużać szpitale?! Mówmy uczciwie, jak wygląda problem" - podkreśla L. Sikorski. Jednocześnie przyznaje, że z podstawowej opieki zdrowotnej pacjenci są najbardziej zadowoleni i tam nastąpiła największa poprawa.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor, Kraków

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.