Prokreacja bez tajemnic

Monika Wysocka
opublikowano: 21-03-2007, 00:00

"W Polsce brakuje badań i informacji na temat większości podstawowych wskaźników zdrowia prokreacyjnego, które w innych krajach są na bieżąco liczone, monitorowane i publikowane. Raport jest pierwszą próbą systematycznego przedstawienia aktualnej i dostępnej wiedzy na temat zdrowia prokreacyjnego w naszym kraju. Jest adresowany nie tylko do Polaków, ale również do osób zainteresowanych naszym krajem, naszymi problemami i sposobami ich rozwiązywania, a mieszkających poza Polską" - mówi doc. Tomasz Niemiec, redaktor naukowy raportu pt. "Zdrowie kobiet w wieku prokreacyjnym 15-49 lat. Polska 2006".

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Skąd się wziął pomysł takiego raportu?

- Raport powstał z inicjatywy Funduszu Ludnościowego Organizacji Narodów Zjednoczonych, Ministerstwa Zdrowia oraz Instytutu Matki i Dziecka. W Polsce brakuje badań i informacji na temat większości podstawowych wskaźników zdrowia prokreacyjnego, które w innych krajach są na bieżąco liczone, monitorowane i publikowane. Raport jest pierwszą próbą systematycznego przedstawienia aktualnej i dostępnej wiedzy na temat zdrowia prokreacyjnego w naszym kraju. Jest adresowany nie tylko do Polaków, ale również do osób zainteresowanych naszym krajem, naszymi problemami i sposobami ich rozwiązywania, a mieszkających poza Polską - dlatego także powstała wersja w języku angielskim. A ponieważ zawiera informacje na temat wskaźników określających sytuację w sferze zdrowia prokreacyjnego w Polsce na tle innych krajów Unii, daje możliwość ich porównywania i analizy.

Czy to jednorazowa inicjatywa?

- Autorzy zakładają, że suplementy raportu będą aktualizowane w cyklu czteroletnim. Wraz z analizą trendów, rekomendacjami oraz niezbędnymi uzupełnieniami, suplementy będą się odnosiły do prezentowanej obecnie edycji, co pozwoli również na znaczne zmniejszenie objętości i kosztów wydania. Intencją autorów było ukazanie priorytetów, jakimi powinni kierować się politycy i decydenci w dziedzinie zdrowia prokreacyjnego w Polsce, oraz zarekomendowanie najważniejszych działań warunkujących poprawę dostępu do wysokiej jakości usług w zakresie zdrowia prokreacyjnego. Kolejne edycje pozwolą na ewaluację podjętych interwencji, aktualizację wyznaczonych celów i priorytetów w zdrowiu prokreacyjnym.

Jakiego typu informacje zawiera raport?

- Składa się on z trzech głównych części: "Charakterystyki społeczno-demograficznej populacji kobiet w wieku 15-49 lat", "Wybranych problemów zdrowotnych" oraz "Zdrowia prokreacyjnego i jego zagrożeń".
Głównym wnioskiem z pierwszej części jest stwierdzenie, że zaawansowanie procesu starzenia się populacji kobiet jest znacznie większe niż populacji mężczyzn. Europa ma obecnie najwyższy na świecie wskaźnik kobiet po 65 r.ż., a liczba kobiet, które przekroczyły 80 lat jest dwa razy większa niż liczba mężczyzn w tym samym wieku. Spodziewana długość życia dla kobiet i mężczyzn wydłuża się we wszystkich krajach UE i we wszystkich jest większa dla kobiet niż dla mężczyzn.
Z danych zawartych w drugiej części raportu w rozdziale "Umieralność kobiet w wieku 15-49 lat" dowiadujemy się, że choć poziom umieralności kobiet w tym wieku w Polsce po roku 1991 wykazuje wyraźną tendencję spadkową, to jednak umieralność kobiet w wieku prokreacyjnym w Polsce kształtuje się na wyższym poziomie niż w większości krajów Unii Europejskiej (jest prawie o 50 proc. większa niż w Szwecji i Austrii, gdzie umieralność należy do najniższych w Unii Europejskiej). Główną przyczyną zgonów kobiet są nowotwory złośliwe, spośród których największe zagrożenie życia kobiet stanowi rak piersi, następnie rak szyjki macicy, rak oskrzela i płuca.

Czy we wszystkich dziedzinach mamy tak dokładne dane?

- Niestety nie, np. faktyczna liczba przypadków chorób przenoszonych drogą płciową w Polsce nie jest znana i prawdopodobnie znacznie przewyższa liczbę zgłoszonych zachorowań. Jest to związane zarówno z brakiem sprawnie działającego systemu zgłoszeń tych chorób, jak i z brakiem wystarczającej diagnostyki przesiewowej, pozwalającej na wykrycie zakażeń bezobjawowych. Z dostępnych danych wynika, że w Polsce do najczęstszych zakażeń przenoszonych drogą płciową należą kolejno: zakażenia genitalnymi typami ludzkich wirusów brodawczaka i opryszczki narządów płciowych, nierzeżączkowe zapalenie cewki moczowej, rzeżączka, kiła oraz zakażenie HIV.

W raporcie są też informacje z pozoru nieadresowane do lekarzy...

- Ale tylko z pozoru. W trzeciej, ostatniej części raportu "Zdrowie prokreacyjne i jego zagrożenia" w rozdziale "Zachowania seksualne dziewcząt w wieku 16 i 18 lat" znajdujemy informację, że wśród tych dziewcząt prawie połowa już rozpoczęła współżycie seksualne. Co ósma spośród nich miała trzech lub więcej partnerów seksualnych. W czasie ostatniego stosunku płciowego co dziesiąta nie stosowała żadnej metody zapobiegania ciąży, a połowa korzystała z metod o małej skuteczności. Zdaniem autorki rozdziału, w celu zmniejszenia zagrożeń zdrowia seksualnego i prokreacyjnego młodych ludzi w Polsce konieczne jest uzyskanie konsensusu w sprawie edukacji seksualnej w szkole oraz zapewnienie poradnictwa medycznego ?przyjaznego" młodzieży, zgodnie zresztą z "Europejską strategią dla zdrowia i rozwoju dzieci i młodzieży" WHO z 2005 r.
Według Raportu Komitetu ds. Praw Kobiet i Równości (Committee on Women's Rights and Equal Opportunities), opublikowanego przez Parlament Europejski w 2002 r., nowoczesną antykoncepcję hormonalną (tabletki) stosuje w Unii Europejskiej aktualnie średnio ok. 65 proc. kobiet. W Polsce, według różnych źródeł, 19-30 proc. kobiet. Znacznie gorsza sytuacja jest w zakresie edukacji seksualnej, która w Polsce często ogranicza się wyłącznie do pokazywania negatywnych aspektów życia seksualnego (niechciana ciąża, zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową), rzadko wskazując na pozytywne, zdrowotne aspekty życia seksualnego. Potwierdzają to opinie zarówno krajowych, jak i zagranicznych autorów.

Czy w Polsce jest łatwy dostęp do procedur w zakresie leczenia niepłodności?

- W Polsce nie ma badań oceniających zasięg zjawiska niepłodności, ale przyjmuje się, że problemy z rozrodem może mieć ponad milion par. Choć leki stosowane w leczeniu zaburzeń płodności są w Polsce zarejestrowane i dostępne, to zasięg ich zastosowania jest niewielki ze względu na barierę cenową. W Polsce nie ma również badań epidemiologicznych określających aktualne zapotrzebowanie w zakresie leczenia niepłodności za pomocą technik rozrodu wspomaganego. I w tym przypadku zasadniczym czynnikiem ograniczającym dostęp do ww. procedur pozostaje bariera finansowa. Szczegółowe dane w tym zakresie nie są znane, nie istnieje również rejestr procedur leczniczych dotyczących niepłodności. Brakuje badań na temat zakresu stosowania poszczególnych metod antykoncepcji w Polsce. W raportach autorów zagranicznych Polska jest wymieniana jako kraj, w którym częstość stosowania nowoczesnych metod planowania rodziny jest najniższa w Europie.

Od pewnego czasu w wielu krajach, także w Polsce, obserwuje się upolitycznienie problemu przerywania ciąży. Jak to wpływa na sytuację kobiet?

- Bardzo utrudnia wprowadzenie programów zmierzających do ograniczenia liczby przerwań ciąży oraz działań, które powinny być podjęte w celu zmniejszenia niekorzystnych następstw tych zabiegów. Wciąż mamy do czynienia ze stygmatyzacją kobiet zmuszonych, z różnych powodów, do poddania się temu zabiegowi. Brak odpowiedzi na pytania, z jakich przyczyn wykonano zabiegi przerwania ciąży, kim były kobiety poddane tym zabiegom, jakich urazów psychicznych i fizycznych doznały z tego powodu oraz jakie to miało znaczenie dla ich zdrowia prokreacyjnego, macierzyństwa etc. Jedynym oficjalnym źródłem wiedzy na temat statystyki przeprowadzonych zabiegów przerywania ciąży w Polsce pozostają coroczne sprawozdania Rady Ministrów z wykonania ustawy z 7 stycznia 1993 r. Zgodnie z danymi WHO, Polska należy do krajów o najniższej liczbie wykonywanych zabiegów przerwania ciąży w Europie (w 2005 r. zarejestrowano 225 takich zabiegów). Obecnie nikt już w Europie nie dyskutuje, czy aborcja powinna być dozwolona, czy nie ani w jaki sposób zmniejszyć liczbę tych zabiegów. Dyskusja toczy się wokół pytania, w jaki sposób zmniejszyć niekorzystne skutki zdrowotne, będące następstwem tych zabiegów i w jaki sposób ułatwiać rodzinom posiadanie większej liczby dzieci, które są wynikiem chcianej i zaplanowanej ciąży (wsparcie socjalne i materialne dla rodzin, wydłużenie urlopów macierzyńskich etc.). Brak szczegółowych danych utrudnia kreowanie polityki w zakresie zdrowia prokreacyjnego oraz opracowanie programów zmierzających do rozwiązania tego trudnego problemu.

Znacząco za to poprawiły się wskaźniki umieralności okołoporodowej. Jak udało się to osiągnąć?

- Stało się to możliwe dzięki wprowadzeniu systemu trójstopniowej opieki perinatalnej. Oczywiście powinno być jeszcze lepiej. Istnieją duże problemy związane z jakością sprzętu oraz złym wyposażeniem oddziałów III poziomu opieki perinatalnej w respiratory i sprzęt monitorujący. Realizacja zasad trójstopniowego systemu opieki perinatalnej napotyka duże trudności z uwagi na brak miejsc dla ciężarnych z ciążą patologiczną i niedobór miejsc intensywnej terapii noworodka. Zagrożeniem dla kontynuacji założeń Programu Poprawy Opieki Perinatalnej w Polsce jest brak znajomości zasad programu przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz związane z tym niestosowanie się do przyjętego standardu opieki. Niechęć do finansowania transportu noworodka uniemożliwia realizację programu w tym zakresie.

Pełna wersja raportu (pol. i ang.) na stronie: www.undp.org.pl




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.