Prof. Parczewski: tempo szczepień zwolniło dramatycznie. Wkrótce za to zapłacimy
Wszystkie dotychczasowe prognozy ekspertów od chorób zakaźnych się sprawdzają, już teraz mamy coraz większe wzrosty zakażeń SARS-CoV-2 – podkreśla specjalista ds. chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski.
9 sierpnia resort zdrowia przekazał, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u 64 osób. Statystyki z poprzednich dni pokazują stopniowy przyrost liczby zakażeń - choć nadal pozostaje ono na względnie niskim poziomie. Martwić powinna nas jednak dynamika przyrostu, bo ta z tygodnia na tydzień się rozpędza.
Coraz więcej zakażeń - prognozy się potwierdzają
– Nie trzeba jeszcze panikować, ale to jest moment, aby zauważyć, że to wszystko, co mówimy, sprawdza się - niestety - co do przecinka. Mówiliśmy, że na początku sierpnia zaczną się niewielkie wzrosty (liczby zakażeń - PAP), że mogą być wyższe od połowy miesiąca - zobaczymy za dwa tygodnie. Wzrosty są 20-, 30-procentowe tydzień do tygodnia - podkreślił lekarz naczelny ds. COVID-19 w szczecińskim szpitalu wojewódzkim, prof. Miłosz Parczewski.
Zaznaczył, że liczba nowych przypadków zakażeń koronawirusem stanie się odczuwalna dla systemu ochrony zdrowia, gdy osiągnie poziom kilku tysięcy zakażeń dziennie.
– To, co widzimy na papierze w liczbie przypadków, nie do końca - szczególnie w systemach, które testują głównie ludzi objawowych - odzwierciedla rzeczywistą liczbę - wskazał prof. Parczewski.

Ciężki przebieg infekcji głównie wśród niezaszczepionych
Ekspert przypomniał, że najcięższy przebieg infekcji odnotowuje się u osób niezaszczepionych. W tej grupie wysoka jest także śmiertelność z powodu COVID-19.
Obecnie do szczecińskiego szpitala wojewódzkiego trafia codziennie po kilka osób z COVID-19 i w większości są to osoby niezaszczepione. Hospitalizowano także kilku chorych po szczepieniu, ale było ich zdecydowanie mniej, a choroba miała w ich przypadku łagodny przebieg. Okres, w trakcie którego byli zakaźni, również był krótszy niż u pacjentów niezaszczepionych.
Prof. Parczewski przyznał też, że liczył na wiele szybsze tempo masowych szczepień i wyszczepienie 70-proc. polskiej populacji do jesieni - co dziś wydaje się mało prawdopodobnym do osiągnięcia celem.
– Martwię się populacją osób młodszych, która wróci do szkół - i powinna wrócić. Ale obawiam się, że sezon grypowo-covidowy (bo tak możemy go od tego roku nazwać) będzie dla nas trudniejszy właśnie ze względu na tę populację - powiedział.
Wskazał, że przeraziła go znacznie mniejsza liczba szczepień wykonywanych w ostatnim czasie.
– To dramatyczne zwolnienie tempa szczepień - boję się, że może nam przyjść za nie zapłacić dobrem populacji - podsumował prof. Parczewski.
Temat wolnego tempa szczepień jest od kilku tygodni stale obecny w publicznej debacie. Adam Niedzielski przyznał, że niemal pewne jest wprowadzenie obowiązkowych szczepień dla medyków, a w ostatniej rozmowie z PAP Jarosław Kaczyński stwierdził, że osoby niezaszczepione muszą się liczyć z tym, że obejmą ich obostrzenia.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezes PiS: osoby niezaszczepione mogą spodziewać się obostrzeń [WYWIAD]
Kraska: szczepienia muszą przyspieszyć, rozmawiamy też z medykami o płacach
Źródło: Puls Medycyny