Prof. Orłowski: słowo "reforma" w ochronie zdrowia zostało skompromitowane
Boję się używać słowa reforma, bo zostało ono skompromitowane przez wszystkich ludzi, którzy nawet największą bzdurę nazywają reformą. Powinniśmy mówić o wybudowaniu systemu - koncepcyjnie - od zera - uważa ekonomista, prof. Witold Orłowski z Uczelni Vistula.
Zdaniem prof. Orłowskiego w Polsce trzeba stworzyć quasi-rynkowy system w ochronie zdrowia, który karze za niegospodarność i nagradza za efektywność.

- Jeśli zasoby są ograniczone, to za ich marnowanie zasobów musi być kara. System musi też w jakiś rozsądny sposób iść za potrzebami, czyli nagradzać za ich jak najlepsze zaspokajanie - mówił 6 września ekspert podczas konferencji eksperckiej dotyczącej postulatów zmian w ochronie zdrowia zorganizowanej przez OIL w Warszawie („Jakość w miejsce bylejakości”).
Rozmowy medyków z resortem: skąd nieporozumienia?
Profesor odniósł się także do rozmów medyków z rządem, resortem zdrowia, które od wielu lat są - w jego ocenie - nieefektywne.
- Mamy rozmowy głuchego ze ślepym. Spotykają się lekarze z ministrem, i minister mówi: - nie rozmawiajmy o pieniądzach tylko o reformach. Z kolei lekarze chcą najpierw rozmawiać o pieniądzach. I w gruncie rzeczy nie ma żadnych rozmów - mówił.
Tłumaczył, że te dwie potrzeby powinny być zaspokajane równolegle.
- Dlaczego przez 30 lat nie doszło w Polsce do faktycznej reformy służby zdrowia? Bo bardzo często reformy optymalizujące zużycie zasobów są dla wielu osób zwyczajnie nieprzyjemne. Dlatego zgodę na trudne zmiany trzeba kupić - powiedzieć: - owszem, będą większe pieniądze, jeśli równocześnie pozwolicie nam zreformować dany obszar - wyjaśniał prof. Orłowski.
Ochronę zdrowia porównał obecnie do okrętu, z którego każdy wyskakuje do szalup, a naprawianie systemu polega na tym, że ratuje się te, które toną - żeby jeszcze “godzinę popływały”. Ekspert oceniał, że pieniądze dostają jedynie ci, którzy je wymuszą - m.in. protestami. Potem zapomina się o danej grupie zawodowej i czeka na kolejny punkt zapalny.
“Mamy płatnika, który nad niczym nie panuje”
- Warto też podkreślić, że właściwie nie ma sposobu, by potrzeby zdrowotne obywateli zaspokoić w pełni. Zasoby na ochronę zdrowia zawsze będą ograniczone. "Na szczęście" ludzie nie wiedzą, jakie cuda medycyna mogłaby dostarczyć, ale za kolosalne pieniądze - mówił.
Ekonomista wskazał, że główne zadanie ubezpieczyciela to limitowanie świadczeń i wykorzystanie optymalne “tego, co już jest”.
- Przymus, by pieniądze wykorzystywać w sposób maksymalnie efektywny - w ochronie zdrowia jest dramatyczny. Mamy płatnika, który właściwie nad niczym nie panuje - ocenił.
Profesor skonstatował, że bez sprawnego funkcjonowania całego mechanizmu OZ “będziemy tak czy owak w sytuacji złej - i coraz gorszej”.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Krystyna Ptok: minister Niedzielski oczekuje, że bezkrytycznie przyjmiemy jego warunki
Źródło: Puls Medycyny