Prof. Filipiak: trzeba pilnie doprecyzować definicję teleporady [WYWIAD]
Z uwagi na brak szczegółowych regulacji dotyczących zdalnych świadczeń zdrowotnych, np. e-porad, przy ich udzielaniu powinny być stosowane tożsame standardy jak w przypadku świadczeń realizowanych w sposób tradycyjny. Trudno sobie wyobrazić, aby na wizycie w przychodni recepta na lek zawierający np. substancje psychoaktywne wystawiona była przez lekarza po wypełnieniu przez pacjenta gotowego formularza wyjętego z półki z podpisem „depresja” - mówi prof. dr hab. med. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog, internista, farmakolog kliniczny i hipertensjolog, przewodniczący Zespołu Polityki Lekowej i Farmakoterapii Naczelnej Rady Lekarskiej.

Puls Medycyny: Potrzeba tylko kilki minut i kilkudziesięciu złotych, by zdobyć receptę na wybrany lek. Wystarczy wejść na jedną z licznych stron internetowych oferujących e-konsultacje z możliwością wystawienia e-recepty. Czy pana zdaniem taka ordynacja leków jest bezpieczna?
Prof. Krzysztof J. Filipiak: Po pierwsze przypomnijmy, że zgodnie z art. 42 ust. 2 ustawy z dnia 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich lekarz może bez dokonania badania pacjenta wystawić receptę niezbędną do kontynuacji leczenia oraz zlecenie na zaopatrzenie w wyroby medyczne jako kontynuację zaopatrzenia - jeżeli jest to uzasadnione stanem zdrowia pacjenta odzwierciedlonym w dokumentacji medycznej. Ustawodawca zakłada, że pacjent w celu otrzymania recepty zawsze musi być zbadany, z jednym wskazanym powyżej wyjątkiem. Z uwagi na brak szczegółowych regulacji udzielania świadczeń zdrowotnych za pośrednictwem systemów teleinformatycznych czy systemów łączności, przy ich udzielaniu powinny być stosowane tożsame standardy, jak w przypadku udzielania świadczeń zdrowotnych w sposób tradycyjny. Trudno sobie wyobrazić, aby na wizycie w przychodni recepta na lek zawierający np. substancje psychoaktywne wystawiona była przez lekarza po wypełnieniu przez pacjenta gotowego formularza wyjętego z półki z podpisem „depresja”. Korzystając z umocowania ustawowego samorząd lekarski, dostrzegając zagrożenia, popiera więc podjęcie działań w celu wprowadzenia rozwiązań „uszczelniających” możliwość pozyskania recept za pośrednictwem dedykowanych temu stron internetowych. Dyskutowaliśmy o tym zarówno w gronie naszego zespołu, jak i z członkami Prezydium Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) – dr-em Grzegorzem Wroną i dr-em Dariuszem Samborskim, którzy zabierali już głos w tej sprawie.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski: niebawem regulacje dotyczące szybkich recept online
Widzimy potrzebę doprecyzowania definicji teleporady, wprowadzenia listy warunków, jakie muszą być spełnione, aby korzystać z tej formy udzielania świadczeń, a w szczególności wyeliminowania takich podmiotów, które w regulaminach jako podstawową formę podają udzielanie porad tylko na odległość, ale też wyłączenia niektórych grup leków, np. psychotropowych czy antydepresyjnych, z tej możliwości ordynowania.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada zmiany, które mają uregulować ten sposób ordynacji leków. Czy resort współpracuje w tej sprawie z samorządem lekarskim?
Jesteśmy gotowi do takiej współpracy, szczególnie w zakresie zespołu, którego pracami kieruję. Żałuję, że o zamiarach Ministerstwa Zdrowia w tym względzie dowiadujemy się tylko z przekazów medialnych. W wywiadzie radiowym wiceminister Waldemar Kraska powiedział: „Jeżeli lekarz w ciągu kilkunastu minut wystawia kilkadziesiąt recept, to widzimy, że jest to nadużywane. Chcemy to ukrócić. Trudno mi powiedzieć, w jaki sposób to ograniczymy. Będziemy się starali, żeby lekarze czegoś takiego nie robili. W tej chwili nawet fizycznie jedna osoba nie może wystawić tyle recept. Robią to osoby, które wyłącznie posługują się pieczątką. Wśród pomysłów na rozwiązanie problemu jest m.in. wprowadzenie limitu wystawianych recept.”
PRZECZYTAJ TAKŻE: Handel e-zwolnieniami i e-receptami: znamy stanowisko dwóch resortów, MZ zapowiada zmiany
Również pan minister Adam Niedzielski wspomniał w niedawnym wywiadzie o potrzebie uregulowania tego zagadnienia rozporządzeniem - w ciągu miesiąca. Zadeklarował przy tym, że zwróci się w tej sprawie do prezesa NIL. Trochę gorzej na tym tle wypadła niefortunna wypowiedź wiceministra Kraski. Może i rozumiem intencje pana wiceministra, ale to trochę dziwna i enigmatyczna komunikacja. Co to znaczy konkretnie? Jak ministerstwo chce to zrobić? Ile konkretnie recept może wystawić lekarz dziennie, na godzinę – kto to wyznaczy i kto to będzie monitorował?
Jakie zmiany legislacyjne byłyby wskazane, by z jednej strony nie odebrać pacjentom możliwości awaryjnego skorzystania z takich usług w sytuacji np. utrudnionego dostępu do lekarza, a z drugiej, by nie dochodziło do sytuacji potencjalnie niebezpiecznych?
Wszyscy musimy pamiętać, że żyjemy w konkretnym kraju, charakteryzującym się wyjątkowej skali niedofinansowaniem ochrony zdrowia i brakami kadrowymi. Zbyt pochopne, nieprzemyślane działania mogą być zatem klasycznym „wylaniem dziecka z kąpielą”. Sądzę, że nie tędy droga. Jak wskazujemy powyżej, kluczowe jest zdefiniowanie teleporady i chyba już dojrzeliśmy do tego po czasach COVID-19. Kluczowe jest określenie, jakie grupy leków mogą być ordynowane po teleporadzie, a jakie jedynie w trakcie rutynowej wizyty lekarskiej. Chcemy dokładnie wiedzieć, co ma na myśli pan wiceminister Kraska. Kto i w jaki sposób ma kontrolować wirtualne strony wystawiające e-recepty? Recepty wystawiane są bez refundacji, zatem brak jest nad nimi nadzoru Narodowego Funduszu Zdrowia, który zainteresowany jest jedynie dysponowaniem środkami pieniężnymi pochodzącymi ze składek. Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy może prowadzić postępowanie, jeżeli otrzyma dane wskazujące na możliwość popełnienia przewinienia zawodowego. Czy usatysfakcjonowany otrzymaniem e-recepty pacjent złoży skargę? Nie. Jaka jest więc możliwość monitorowania recept? Czy jest możliwy nadzór Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej? Na te pytania powinniśmy sobie odpowiedzieć decydenci jeszcze przed próbą zmian legislacyjnych.
No właśnie, czy jakieś grupy leków, poza wymienionymi przez pana niektórymi lekami działającymi na ośrodkowy układ nerwowy, powinny zostać wyłączone z takiej e-ordynacji?
Z punktu widzenie zdrowia publicznego można by się zastanawiać nad zasadnością przepisywania wszystkich antybiotyków w tej formie, bowiem ich nadużywanie może przyczyniać się do wzrostu oporności drobnoustrojów, a więc szkodzić w przyszłości innym. Z kolei niektóre leki wręcz proszą się o to, aby być dostępne w tej formie, np. w stanach zagrożenia epidemicznego, zwłaszcza, gdy są bezpieczne i przyjmowane przez kilka dni w krótkiej terapii. Myślę tutaj np. o modelu szybkiej dystrybucji jedynego doustnego leku przeciwwirusowego przeciwko COVID-19, zawierającego nirmatrelwir/ritonawir. Nie miałbym też nic przeciwko, żeby taka strona ułatwiała np. wystawienie recepty na szczepionkę przeciwko grypie. W jednym z najgorzej wyszczepionych społeczeństw Unii Europejskiej, jakim jest nasz kraj, warto sięgać również i po takie metody.
Rozmawiała Ewa Kurzyńska
Źródło: Puls Medycyny