Prof. Demkow: borelioza jest w Polsce nadrozpoznawana, metoda ILADS nie leczy tej choroby
Wielolekowa terapia boreliozy tzw. metodą ILADS nie leczy choroby, a może powodować efekty boczne. Jej skuteczność nie jest w żadnym stopniu udowodniona - powiedziała 8 lutego na sejmowej Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia prof. Urszula Demkow. Zwróciła też uwagę, że aż 90 procent pacjentów kierowanych na leczenie do ośrodka w Białymstoku ma fałszywe rozpoznanie w kierunku boreliozy.

Komisja rozpatrzyła w czwartek, 8 lutego, informację ministra zdrowia, dotyczącą różnych dostępnych w Polsce metod leczenia chorych na boreliozę.
Wiceszefowa MZ prof. Urszula Demkow podkreśliła, że "Borrelia jest dość wrażliwym patogenem na antybiotyki, w związku z tym nie ma potrzeby, aby ta antybiotykoterapia była długotrwała". Dodała, że wystarczy terapia miesięczna, a - zgodnie z najnowszymi wskazaniami - nawet 14-dniowa.
Leczenie boreliozy metodą ILADS nierekomendowane przez ośrodki naukowe
Prof. Demkow nawiązała też do terapii ILADS, która od miesięcy wywołuje kontrowersje. W 2023 roku Rada Ekspertów Naczelnej Izby Lekarskiej wydała stanowisko, w którym sprzeciwia się jej stosowaniu.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Eksperci NIL przeciwni długotrwałej antybiotykoterapii w boreliozie. “Bardzo niska jakość dowodów medycznych”
– To terapia nierekomendowana przez żadne ośrodki naukowe, które są kompetentne. Za tą metoda nie stoją żadne metody naukowe i nie ma żadnych przesłanek do tego, żeby taką terapię prowadzić - podkreśliła Demkow.
Zwróciła uwagę, że borelioza jest w naszym kraju "nadrozpoznawana". - W ośrodku białostockim prowadzi się leczenie (boreliozy) i ma on duże doświadczenie ze względu na to, że podlaskie jest bogate w lasy i ukąszeń przez kleszcze jest tam sporo. Okazuje się, że wśród pacjentów kierowanych do kliniki z rozpoznaniem boreliozy potwierdzana jest ona tylko u 10 procent. Reszta to są przypadki, które boreliozą nie są. Czyli 90 procent pacjentów ma fałszywe rozpoznanie - wskazała wiceminister.
Sama terapia ILADS - jak dodała - jest terapią wielolekową i polega na podawaniu pacjentowi kombinacji trzech antybiotyków oraz dodatku różnych innych leków, które się stosuje m.in. w terapii gruźlicy, malarii, leków przeciwpasożytniczych.
Wiceminister zdrowia podkreśliła, że ILADS po pierwsze nie leczy choroby, a po drugie - powoduje komplikacje.
– Terapia nie jest w żaden sposób udowodniona, nie pomaga na leczenie boreliozy, nie ma żadnego uzasadnienia, dodatkowo może powodować efekty uboczne, jak opóźnione rozpoznanie właściwej choroby, konsekwencje wynikające z przewlekłego stosowania nieadekwatnego leczenia - wyjaśniła.
Boreliozę, zwaną też chorobą z Lyme, wywołują krętki z rodzaju Borrelia. W pierwszym okresie u większości zakażonych pojawia się niebolesny rumień, w którego środku widać przejaśnienie. Zmianom skórnym czasem towarzyszą objawy grypopodobne, takie jak: gorączka lub stany podgorączkowe, uczucie rozbicia, zmęczenie, bóle głowy, mięśni i stawów. Wśród późnych objawów boreliozy u osób dorosłych wymieniane jest np. zanikowe zapalenie skóry kończyn. Zmianom towarzyszy zapalenie stawów i zmiany neurologiczne.
ZOBACZ TAKŻE: RPP: leczenie boreliozy zgodnie z ILADS to naruszenie praw pacjenta
Źródło: Puls Medycyny