W lipcu podsekretarz stanu w Minis-terstwie Zdrowia Igor Radziewicz--Winnicki przesłał list do Fundacji Alivia odnosząc się do zarzutu braku w Polsce refundacji nowoczesnych terapii przeciwnowotworowych. Wiceminister zwrócił uwagę, że to nie ograniczony dostęp do innowacyjnych terapii, ale czynniki związane ze stylem życia wpływają na zachorowalność i umieralność na choroby nowotworowe. Zdaniem Igora Radziewicza-Winnickiego, zainteresowanie nowymi terapiami jest spowodowane nie tylko „faktyczną wartością terapeutyczną, ale również różnego rodzaju działaniami marketingowymi i lobbingowymi podejmowanymi przez podmioty prywatne”.
Przydałby się Narodowy Fundusz Leczenia Raka
W odpowiedzi na list resortu zdrowia Bartosz Poliński, prezes Fundacji Alivia, skierował we wrześniu list otwarty do premier Ewy Kopacz. W dosadny sposób (tytuł listu jest zaprzeczeniem wyborczego hasła PO: „Nie słucham, nie rozumiem, nie pomagam”) pisze o wrogich i nieufnych relacjach resortu z środowiskami pacjenckimi i problemach chorych onkologicznych. Fundacja Alivia poprosiła premier Ewę Kopacz o interwencję.
„Po pierwsze, należy objąć refundacją te leki, które dają szansę na poprawę skuteczności leczenia oraz stworzyć Narodowy Fundusz Leczenia Raka — na wzór brytyjskiego Cancer Drug Fund wraz z procedurami nadzwyczajnego dostępu do leków onkologicznych. Stworzony fundusz pozwoliłby na refundację farmaceutyków będących w trakcie oceny oraz tych, które otrzymały negatywną decyzję refundacyjną.
Po drugie, programy lekowe powinny być częściej uaktualniane i bardziej elastyczne na ewentualne zmiany.
Po trzecie, do zmiany są też algorytmy oceny leków przez AOTMiT — należałoby oprzeć je na transparentnej ocenie punktowej, a priorytetem powinny być produkty potencjalnie ratujące życie lub istotnie je przedłużające oraz leki, dla których nie istnieją alternatywy medyczne.
Po czwarte, powinniśmy stworzyć i uregulować dostęp do leków tzw. compassionate use (przed rejestracją) oraz early access (przed refundacją)” — wymienia Bartosz Poliński.
Polski pacjent musi być cierpliwy
Organizacje pozarządowe alarmują, że wskaźnik 5-letniego przeżycia w efekcie leczenia chorób nowotworowych w Polsce jest na jednym z najniższych poziomów w Europie. Niezadowalający jest też dostęp do leków: na 30 najczęściej używanych w krajach UE leków na raka, zarejestrowanych w ciągu ostatnich 10 lat, w Polsce 12 jest niedostępnych (dane z raportu EY „Dostępność innowacyjnych leków onkologicznych w Polsce na tle wybranych krajów UE oraz Szwajcarii”), a 16 dostępnych, ale z ograniczeniami. Tylko dwa leki mogą być przepisywane przez lekarzy w całym spektrum wskazań.
Organizacje pacjenckie zwracają też uwagę, że nawet jeśli dany lek jest w Polsce teoretycznie dostępny, realne zużycie tych substancji jest dużo niższe niż średnia w innych krajach europejskich. Polscy pacjenci onkologiczni muszą się też uzbroić w cierpliwość — na nowy lek czekają średnio ponad dwa lata, w Niemczech chorzy czekają trzy miesiące, w Austrii pięć, a w Hiszpanii około roku.
Oczywiście, problem widzą też onkolodzy. Według badania TNS Polska, 90 proc. onkologów potwierdza, że w Polsce występuje problem z brakiem dostępności do nowoczesnych leków, a 85 proc. uważa, że zniesienie ograniczeń poprawiłoby statystyki skuteczności leczenia onkologicznego.