Pracownicy niemedyczni: każdy dyrektor interpretuje przepisy po swojemu

opublikowano: 06-02-2023, 17:18

Pracownicy niemedyczni alarmują, że z powodu niejasnych przepisów - które np. nie precyzują zakresu obowiązków personelu działalności podstawowej - są grupą zawodową poszkodowaną przy realizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. - Jesteśmy pracownikami drugiej kategorii, na nas się oszczędza, a my też pracujemy w szpitalach - mówią.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Najpilniejsze problemy, z jakimi mierzą się pracownicy niemedyczni, to nieprawidłowa realizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu (m.in. poprzez niewłaściwe zaszeregowanie pracowników w celu wypłaty niższego wynagrodzenia), brak dodatków za pracę w weekendy, noce i święta.
Najpilniejsze problemy, z jakimi mierzą się pracownicy niemedyczni, to nieprawidłowa realizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu (m.in. poprzez niewłaściwe zaszeregowanie pracowników w celu wypłaty niższego wynagrodzenia), brak dodatków za pracę w weekendy, noce i święta.
Fot. Pexels

6 lutego odbyło się pierwsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Personelu Niemedycznego Ochrony Zdrowia, któremu przewodniczy posłanka Lewicy Marcelina Zawisza. Powstanie zespołu ma być okazją do systemowej dyskusji o pozycji personelu niemedycznego w systemie, a przede wszystkim o konieczności poprawy warunków pracy. Współprzewodniczącymi są Dariusz Klimczak z PSL oraz Grzegorz Napieralski z KO.

Z ramienia Ministerstwa Zdrowia w posiedzeniu wziął udział Jakub Bydłoń z Departamentu Dialogu Społecznego oraz Dariusz Jarnutowski z Narodowego Funduszu Zdrowia oraz przedstawiciele Głównego Inspektoratu Pracy. Żaden z wiceministrów nie znalazł czasu na udział w posiedzeniu zespołu, w posiedzeniu wzięło też udział niewielu posłów. Widać więc, że większości polityków tak ważna praca, jaką wykonują pracownicy niemedyczni, nie interesuje na tyle, by o niej dyskutować ze stroną społeczną. A szkoda, bo była ona licznie reprezentowana przez przedstawicieli organizacji związkowej oraz poszczególnych zawodów niemedycznych.

Pracownicy niemedyczni: nie chcemy być pracownikami drugiej kategorii

– Zespół powstał, ponieważ nadal postrzegamy szpital jako budynek, który sam się sprząta i w obrębie którego pacjenci sami przemieszczają się na badania, a to przecież nieprawda. Ten budynek jest wypełniony osobami, które ciężko pracują, a z jakichś powodów traktowane są jak pracownicy drugiej kategorii, czyli tacy, na których można oszczędzać – zauważyła Marcelina Zawisza.

Najpilniejsze problemy, z jakimi mierzą się pracownicy niemedyczni, to nieprawidłowa realizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu (m.in. poprzez niewłaściwe zaszeregowanie pracowników w celu wypłaty niższego wynagrodzenia) oraz brak dodatków za pracę w weekendy, noce i święta.

– W kategorii personelu niemedycznego mamy trzy kody: salowa, sanitariusz szpitalny i pracownik gospodarczy, co stanowi dla dyrektorów pewne wytyczne dotyczące tego, jak tych pracowników zaszeregować. Dyrektorzy się do nich stosują, ale mieszając te trzy grupy zawodowe. Na to zwracają uwagę inspektorzy pracy. Na wniosek związku w kilku szpitalach dokonano inspekcji, z której wynika, że pracownicy, którym zmieniono nazwę stanowiska, powinni być zaszeregowani jako personel działalności podstawowej, bo ich zakres obowiązku jest taki sam jak salowej. Mimo to dyrektorzy tego nie uznają – powiedział Krystian Krasowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Międzyzakładowego Związku Zawodowego Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia.

Jak dodał, należałoby określić zakres obowiązków pracownika działalności podstawowej. Związek dysponuje opiniami inspekcji pracy – wydanymi na podstawie analiz z poszczególnych placówek – zgodnie z którymi sprzątaczka powinna być zakwalifikowana do kategorii personelu działalności podstawowej, ponieważ jej zakres obowiązków nie różni się od obowiązków np. salowej. Krystian Krasowski przyznał, że część inspektorów samodzielnie wykonała analizę zakresu obowiązków danego pracownika – i wówczas ich opinie pokrywały się z postulatami pracowników, by włączyć ich do kategorii personelu działalności podstawowej. Niestety, byli też tacy inspektorzy, którzy swoją kontrolę ograniczali do rozmowy z dyrektorem – wówczas opinia była dla pracowników niekorzystna.

– Przy kodzie kategoryzującym zawód salowej nie ma w zakresie obowiązków ani słowa o pomocy przy pacjencie. Nie wiem więc, skąd się utarło, że aby zostać uznanym za pracownika działalności podstawowej, trzeba mieć kontakt z pacjentem – zaznaczył Krasowski.

Jak zauważył, dziś jest tak, że wiele zależy w tej kwestii od polityki przyjętej przez dyrektora. Skutkiem tego pracownicy niemedyczni będą odchodzić ze szpitali. Zawsze, przyznał Krasowski, pozostaje pracownikowi droga sądowa, ale wiąże się dla niego z dużymi kosztami i ogromnym stresem. Przyznał, że do Związku docierają informacje, że pracownicy wycofują się z decyzji o wstąpieniu na drogę sądową po mobbingu ze strony pracodawców. Krasowski zauważył też, że brak precyzyjnego określenia zakresu obowiązków oraz norm zatrudnia personelu niemedycznego skutkuje też zagrożeniem epidemiologicznym – gdy np. jedna salowa przypada na kilka oddziałów i jednocześnie np. karmi pacjentów.

– A wcale nie jest łatwo znaleźć pracowników działalności podstawowej, tak by wykonywali ją rzetelnie. Jest to jednak praca specyficzna, cały czas mamy kontakt z pacjentem. Nie każdy się do tej pracy nadaje – stwierdził.

ZOBACZ TAKŻE: Wykształcenie kontra wymagane umiejętności. Małas: ustawa skłóciła pielęgniarki

MZ: ustawa nie ureguluje wszystkiego

Obecny na posiedzeniu obecny był także Jakub Bydłoń jako przedstawiciel resortu zdrowia. Zapewnił, że Ministerstwo Zdrowia nie lekceważy problemów pracowników niemedycznych. Jego zdaniem świadczy o tym już sam fakt, że w kolejnej nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu obok pracowników medycznych został też uwzględniony personel działalności podstawowej – w pierwszych „wersjach” ustawy wcale tak nie było.

– Przepisy ustawy w polskim systemie mają charakter generalny, a więc na ich poziomie trudno rozwiązać każdy spór i uwzględnić oczekiwania wszystkich grup – zauważył jednak, że istniejące rozporządzenie dookreśla, komu należą się podwyżki.

Przypomniał też w tym kontekście, że działalność leczniczą prowadzą podmioty o zróżnicowanej strukturze i formach właścicielskich, ale to właśnie podmiot tworzący oraz Państwowa Inspekcja Pracy (zgodnie ze swoimi kompetencjami) powinna kontrolować realizację ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. Jak zaznaczył, zakres obowiązków powinien być określony umową o pracę - jeśli tak nie jest, to wówczas zachodzi podstawa do zgłoszenia sprawy do PIP lub skorzystania z drogi sądowej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niemedyczni rosną w siłę, w zarządzie reprezentanci różnych zawodów

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.