Praca naukowa jako pasja

Marta Koton-Czarnecka
opublikowano: 08-02-2006, 00:00

Co skłoniło absolwentki studiów biologiczno-medycznych do zrezygnowania z pełnowymiarowej praktyki lekarskiej czy intratnej posady w firmie farmaceutycznej i poświęcenia się żmudnym badaniom podstawowym? Dla jednych, jak dla Beaty Pepłońskiej, jest to nadzieja na znalezienie terapii przyczynowych nieuleczalnych dotąd chorób. Dla innych, na przykład Joanny Narbutt, poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego świat pełen jest ludzkich cierpień.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Beata Pepłońska z Zakładu Badawczo-Leczniczego Chorób Zwyrodnieniowych CUN Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie i Joanna Narbutt z Kliniki Dermatologii i Wenerologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi są laureatkami prestiżowych Stypendiów dla Kobiet i Nauki przyznawanych od pięciu lat przez firmę L'Oréal Polska i Polski Komitet ds. UNESCO. O dwa roczne stypendia w wysokości 22 tys. przeznaczone dla habilitantek i trzy w wysokości 18 tys. zł dla doktorantek ubiegać się mogą badaczki specjalizujące się w dziedzinach biologiczno-medycznych, których prace odznaczają się aplikacyjnym charakterem oraz wyróżniają nowatorstwem i międzynarodowym znaczeniem. Warunkiem otrzymania stypendium L'Oréala jest młody wiek - nie więcej niż 35 lat dla doktorantek i nie więcej niż 45 lat dla habilitantek.
Drugą nagrodzoną przez L'Oréal habilitantką w 2005 roku była dr Maria Anna Ciemerych-Litwinienko z Zakładu Embriologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, badająca rolę cyklin D w rozwoju zarodkowym myszy i nowotworzeniu. Stypendia doktoranckie w 2005 r. otrzymały także Magdalena lusarz z Zakładu Modelowania Molekularnego Wydziału Chemii Uniwersytetu Gdańskiego za pracę nad modelowaniem białek GPCR i ich oddziaływaniami z bioligandami oraz Małgorzata Zakrzewska z Zakładu Inżynierii Białka Instytutu Biochemii i Biologii Molekularnej Uniwersytetu Wrocławskiego za analizę mutacyjną ludzkiego kwaśnego czynnika wzrostu fibroblastów - FGF-1.

Niebezpieczny ultrafiolet

Laureatka 2005 roku w kategorii habilitantek, dr Joanna Narbutt zajmuje się badaniem zaburzeń układu immunologicznego leżących u podłoża chorób autoimmunologicznych - pęcherzowych oraz tkanki łącznej. W pracy nagrodzonej przez jury konkursowe skupiła się na wpływie niskich, uważanych za bezpieczne, dawek promieniowania ultrafioletowego na układ immunologiczny zdrowej skóry, czyli na problemie traktowanym na świecie dość marginalnie. Większość z dotychczasowych światowych eksperymentów prowadzona była na zwierzętach bądź w warunkach in vitro, głównie z zastosowaniem pojedynczych, wysokich dawek UVB, lub u ludzi w przebiegu różnych stanów chorobowych.
Mechanizmy reakcji odpornościowej na działanie światła UV dr Joanna Narbutt badała na 295-osobowej grupie zdrowych wolontariuszy, poddawanych ekspozycji na promieniowanie w dawkach imitujących różne warunki życia codziennego. Okazało się, że nawet niskie, subrumieniotwórcze dawki promieniowania UV wywołują zmiany w układzie immunologicznym skóry, o czym świadczyło wykazane zahamowanie reakcji nadwrażliwości kontaktowej.
Zaburzenia spowodowane działaniem promieni UV sprzyjają zakażeniom bakteryjnym i wirusowym, rozwojowi nowotworów, a także mogą stanowić mechanizm spustowy w rozwoju kolagenoz i innych chorób układowych. Uzyskane przez dr J. Narbutt wyniki badań wskazują na konieczność stałego stosowania przez ludzi filtrów UVB/UVA, nawet w miesiącach zimowych.

Słońce dało jednak satysfakcję

Dr Joanna Narbutt jest 34-letnią szczęśliwą łodzianką, zadowoloną ze swojej pracy, życia towarzyskiego, a przede wszystkim z rodziny - męża-chirurga, 12-letniej córki Ewy i 6-letniego syna Michała. "Mam także doskonałych rodziców, którzy wszczepili we mnie pozytywną pewność siebie i przekonanie, że wszystko jest możliwe - mówi dr J. Narbutt. - Przyglądając się mojemu życiu, uważam, że szczęście i sprzyjające zbiegi okoliczności jak na razie mnie nie opuszczają. Najpierw był okres nauki w łódzkim XII LO, który wspominam jako jeden z najmilszych w moim życiu, potem studia na Wydziale Lekarskim łódzkiej AM, podczas których zrodziło się we mnie pytanie: dlaczego jest tak wiele ludzkich nieszczęść i tragedii, a następnie studia doktoranckie przy Samodzielnej Pracowni Immunodermatologii Kliniki Dermatologii UM w Łodzi, na które zdecydowałam się w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie".
Rozprawę doktorską "Pęcherzyca opryszczkowata w aspekcie zjawisk immunologicznych w skórze" Joanna Narbutt obroniła w 2000 r. Za przełom w swojej karierze naukowej uważa możliwość lokalnego koordynowania projektu badawczego Unii Europejskiej w ramach 5 Programu Ramowego "Immunological health and adaptation following chronic exposure to environmental ultraviolet radiation", prowadzonego od 2001 r. we współpracy z ośrodkami w Szkocji, Holandii i Finlandii.
"Współpraca z wybitnymi europejskimi fotobiologami umożliwiła mi wymianę poglądów, nauczyła krytycznej analizy uzyskiwanych wyników, a przede wszystkim sumiennego planowania badań naukowych. Wyniki uzyskane w czasie realizacji tego projektu stanowią podstawę mojej rozprawy habilitacyjnej - mówi dr J. Narbutt. - Przeprowadzone badania i ich rezultaty skłaniają mnie do powtarzania słów prof. J.-P. Ortonne'a: Sunlight does not give happiness. Prawdziwa szkoda!".
Wśród ważnych nagród zdobytych przez dr J. Narbutt, oprócz stypendium L'Oréala, wymienić można nagrodę naukową 2004 r. przyznaną jej przez Prezydium Oddziału PAN w Łodzi i Konferencję Rektorów Państwowych Uczelni Wyższych w Łodzi za całokształt osiągnięć badawczych.
Badaczka lubi podróże po Europie, literaturę faktu i pogaduszki przez telefon.

Fascynacja światem cząstek

29-letnia Beata Pepłońska pracuje w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie, gdzie bada wpływ czynników genetycznych na ryzyko zachorowania i przebieg kliniczny otępienia czołowo-skroniowego.
Jak przyznaje, wybór kierunku studiów nie był dla niej łatwy. Długo wahała się między psychologią a medycyną, aby ostatecznie wybrać biologię. Opuściła więc rodzinną Częstochowę i rozpoczęła studia na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Łódzkiego "Wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z tajemnicami laboratorium i fascynującym światem cząstek organicznych. Już na pierwszym roku studiów byłam przekonana o słuszności mojej decyzji i wiedziałam, że biologia molekularna może być nie tylko pracą, ale również pasją - opowiada Beata Pepłońska. - Gdy już w okresie studiów zaangażowałam się w badania nad ekspresją receptorów hormonalnych w przypadkach raka macicy, przekonałam się o praktycznej wartości pracy laboratoryjnej. Bardzo wiele satysfakcji daje świadomość, że godziny spędzone w towarzystwie probówek przełożyć się mogą na powstanie nowych strategii terapeutycznych bądź choćby w niewielkim stopniu przyczynią się do zrozumienia patologii utrudniających, a niekiedy uniemożliwiających ludzkie życie. Ten aspekt praktyczny stał się motywem przewodnim moich dalszych poszukiwań".

Tajniki chorób neurozwyrodnieniowych

Beata Pepłońska prowadzi obecnie badania nad charakterystyką częstości i rodzaju zmian pojawiających się u chorych na otępienie czołowo-skroniowe w genie MAPT kodującym białko tau - istotny strukturalny i funkcjonalny komponent komórek nerwowych. Sugeruje się, że patologia białka tau może prowadzić do utraty funkcji neuronów i ostatecznie skutkować zanikiem mózgu. Dotychczasowe prace B. Pepłońskiej wykazały, że dziedziczone łącznie polimorfizmy wewnątrz genu MAPT znajdują swoje odbicie w przebiegu klinicznym otępienia czołowo-skroniowego, chociaż samo zachorowanie rzadko związane jest wyłącznie z mutacjami tego genu.
Osiągnięcia naukowe B. Pepłońskiej doceniła także Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej, przyznając jej jedno z ubiegłorocznych stypendiów dla młodych naukowców.
"Otępienie czołowo-skroniowe jest drugą co do częstości chorobą neurozwyrodnieniową, po chorobie Alzheimera. Jest jednak schorzeniem znacznie słabiej scharakteryzowanym, często nie rozpoznawanym i mniej nagłośnionym medialnie, chociaż równie uciążliwym dla chorego i jego bliskich. Ze względu na swój przebieg bywa mylone nie tylko z chorobą Alzheimera, ale również z chorobami psychicznymi - wyjaśnia B. Pepłońska. - Znalezienie genetycznego czynnika ryzyka rozwoju i jednocześnie markera diagnostycznego zwiększyłoby poprawność stawianych rozpoznań i mogłoby przyczynić się do zwiększenia skuteczności leczenia tej choroby. Poznanie patogenezy otępienia czołowo-skroniowego miałoby też wpływ na zrozumienie procesów degeneracyjnych w innych schorzeniach zwyrodnieniowych mózgu, związanych z kumulacją białka tau, w tym również choroby Alzheimera".
Tak wyraźną w jej pracy pasję młoda badaczka zawdzięcza atmosferze domu rodzinnego, w którym nauka była stale obecna, oraz długim dyskusjom prowadzonym z mamą-lekarzem.
"Lekarzem jest również mój mąż Artur, który wspiera mnie od czasów studenckich. Półtora roku temu zostaliśmy szczęśliwymi rodzicami. Córeczka Asia całkowicie wypełnia każdą wolną od pracy chwilę i jest najczęstszą ofiarą mojego zamiłowania fotograficznego. Mam nadzieję, że wkrótce stanie się wdzięcznym towarzyszem uwielbianych przez nas wędrówek po Bieszczadach i rowerowych eskapad, a może nawet wirtuozem jazdy na rolkach".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Koton-Czarnecka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.