Poznanie biologii raka płuca ułatwia leczenie celowane
Poznanie biologii raka płuca ułatwia leczenie celowane
Rak płuca okazał się chorobą bardzo niejednorodną, właściwie grupą chorób o różnej genetyce i odmiennym przebiegu klinicznym. Im więcej o nim wiemy, tym bardziej wydaje się skomplikowany. Jednocześnie dzięki tej wiedzy pojawia się coraz więcej możliwości leczenia.
Nowotwór ten rozwija się bardzo podstępnie — przez miesiące lub nawet lata w ukryciu, a kiedy wystąpią konkretne objawy, to zazwyczaj choroba jest już zaawansowana. W Polsce na raka płuca zachorowuje nieco ponad 20 tys. osób rocznie. W większości są to palacze tytoniu, ale u 5-10 proc. osób chorych ten związek jest bardziej odległy (bierni palacze) lub wręcz go nie ma (osoby niepalące i nienarażone na tytoń). Jeszcze do niedawna onkolodzy nie przywiązywali dużej wagi do tego zjawiska, ale w ostatnim czasie przyglądają się temu problemowi ze znacznie większą uwagą.
Bez związku z paleniem
„To osoby o odmiennej biologii nowotworu, nieco częściej kobiety, częściej młodzi ludzie. Moja najmłodsza pacjentka ma 18 lat i jest niepaląca, choć miała bardzo krótki incydent palenia. Młody wiek i niepalenie sprawiają, że nikt nie kojarzy objawów choroby z rakiem płuca, diagnoza stawiana jest więc bardzo późno. Zazwyczaj spada na pacjenta jak grom z jasnego nieba, bo dotyczy osób w pełni życia. Do tego choroba ma często bardzo dramatyczny przebieg” — mówi dr hab. med. Rafał Dziadziuszko, koordynator pracowni Teleradioterapii w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym.
Nie wiadomo, jaka jest przyczyna zachorowania w tej grupie osób. Naukowcy dopatrują się określonych mutacji genetycznych występujących częściej w tych nowotworach.
„Gdański ośrodek uczestniczy w badaniach, które być może za kilka lat dadzą odpowiedź na pytanie, dlaczego u osób niepalących dochodzi do powstania raka płuca. Bierzemy udział w badaniach Europejskiej Organizacji do Badania i Leczenia Raka (EORTC), które mają za zadanie poznanie charakterystyki molekularnej kilkuset nowotworów naszych pacjentów po to, by zrozumieć, które mutacje przyczyniają się do rozwoju nowotworu, dają nam jego portret genetyczny. Na razie wiemy, iż nowotwory te charakteryzują się inną biologią i liczymy na to, że możliwość sekwencjonowania genomu da nam w szybkim czasie konkretne odpowiedzi. Nie mam wątpliwości, że w przyszłości przełoży się to na poszerzenie możliwości leczenia” — mówi naukowiec.
Cel: hamowanie podziału komórek
Poznanie biologii nowotworu daje większe możliwości leczenia. U niepalących mniej jest zaburzeń genetycznych i łatwiej zidentyfikować „sprawcę” namnażania się komórek i powstania guza. Mając tę wiedzę, łatwiej jest go zaatakować.
Celem terapii ukierunkowanych molekularnie jest hamowanie poszczególnych etapów przekazywania sygnałów wewnątrz komórki. „W określonych typach nowotworów mutacji ulegają geny kodujące białka. Taka mutacja powoduje powstanie nieprawidłowego białka, które z kolei przekazuje informację do jądra komórki, że ma ona intensywnie się dzielić. Zahamowanie tego przekazu powoduje efekt terapeutyczny w postaci zahamowania podziału. Terapie celowane są więc bardziej wybiórcze niż klasyczna chemioterapia czy leczenie cytotoksyczne. Mają też niestety swoje działania uboczne, które wynikają z blokowania szlaku przekazywania sygnału w zdrowych komórkach” — wyjaśnia dr Dziadziuszko.
Nowoczesne leki są, choć nie zawsze dostępne
Nowe terapie dają możliwość przedłużania życia w określonych grupach pacjentów onkologicznych. Niektóre leki mogą je przedłużyć o kilkanaście miesięcy, a nawet kilka lat, inne zaś średnio o kilka tygodni. „Na ile jest to istotne dla pacjenta, powinien decydować on sam, a nie lekarz czy urzędnik. Nie dla każdego to dobre wyjście, bo to czasem oznacza życie pełne nieprzyjemnych dolegliwości, ale miesiąc dla pacjenta, który spodziewa się rozwiązania pewnych spraw, może mieć większą wartość niż dla innych pół roku” — zaznacza dr Dziadziuszko.
Możliwość dobrania leku w zależności od profilu molekularnego nowotworu stwarza największe nadzieje na skuteczniejsze leczenie. Jest pewna grupa terapii spersonalizowanych (oddziałujących na konkretne mutacje), które niedawno zostały zarejestrowane w Europie, nie są one jednak jeszcze w Polsce refundowane. W trakcie badań klinicznych w ośrodkach akademickich i wyspecjalizowanych centrach onkologii jest kilkanaście kolejnych leków.
Dostępność do leczenia molekularnego nie jest w Polsce najgorsza, ale też nie jest zadowalająca. Większość krajowych ośrodków onkologicznych dysponuje programami lekowymi, w ramach których może leczyć określone grupy chorych. Głównie dotyczy to leków z grupy inhibitorów kinazy tyrozynowej receptora naskórkowego czynnika wzrostu. Do tych najbardziej wartościowych leków stosowanych u chorych na raka płuca z wykrytą mutacją EGFR należą gefitynib i erlotynib, a wkrótce być może dołączy do niech także afatynib. Inne leki ukierunkowane molekularnie (np. inhibitory ALK) nie są na razie refundowane ze środków publicznych lub w ogóle nie są zarejestrowane. „Po części dlatego, że ich wpływ na czas przeżycia chorych nie jest jeszcze dostatecznie udokumentowany. A nie jest, ponieważ grupa chorych otrzymujących określony lek w badaniu klinicznym jest stosunkowo wąska. Tak jest nie tylko u nas, ale w wielu, często bogatszych krajach. W niektórych państwach istnieją specjalne fundusze dla leków, które są skuteczne w określonej sytuacji, ale niezarejestrowane w danym wskazaniu. U nas problem ten na pewno wymaga nowych rozwiązań systemowych, tak by zapewniony był dostęp do leku nawet dla bardzo wąskich grup chorych, skoro są możliwości leczenia” — mówi specjalista.
Postęp ograniczany kosztami
„Choć są ośrodki, gdzie diagnostyka nieco kuleje, jednak generalnie onkolodzy są świadomi, że taką mutację należy oznaczać, wiedzą, gdzie wysłać próbki, jak interpretować raport od genetyka molekularnego, pomimo że jest to bardzo nowa dziedzina” — podkreśla dr Dziadziuszko. Nadal nierozwiązany jest jednak problem refundacji testów genetycznych — zwracane są koszty analizy mutacji tylko u tych pacjentów, których zakwalifikowano do programu lekowego, a to nie pozwala przecież na zwrot kosztów wykonania pozostałych badań. Z konieczności część tych kosztów pokrywa firma farmaceutyczna, która jest producentem odpowiedniego leku, jednak to rozwiązanie jest problematyczne, bo tworzy konflikt interesów. Zadaniem koncernów farmaceutycznych nie jest przecież diagnostyka molekularna.
Przykładem kolejnych leków skutecznych w leczeniu chorych na zaawansowanego niedrobnokomórkowego raka płuca są inhibitory kinazy tyrozynowej ALK (kryzotynib i zarejestrowany niedawno w Stanach Zjednoczonych cerytynib, inne leki z tej grupy są obecnie w trakcie intensywnych badań). „Znaczenie terapeutyczne tych leków zostało określone w grupie chorych z translokacją genu ALK w komórkach guza. Kryzotynib został już zarejestrowany w Unii Europejskiej, ale nie uzyskał dotychczas pozytywnej oceny AOTM ze względu na brak efektywności kosztowej. Mamy jednak nadzieję, że inhibitory ALK będą dostępne dla polskich chorych w najbliższej przyszłości” — uważa dr Dziadziuszko.
Specjaliści są zgodni — w ostatnim czasie możemy mówić o postępie w leczeniu raka płuca. Pojawiło się wiele nowych leków, które przedłużają życie tej grupie pacjentów, ale przede wszystkim otwierają drogę na przyszłość. „Dziś wiemy już, jakie mechanizmy należy zablokować, aby uzyskać przedłużenie życia tych pacjentów, potrafimy te mechanizmy lepiej określić, a w najbliższej przyszłości prawdopodobnie będziemy potrafili je jeszcze skuteczniej blokować. A zatem nadzieje związane nowymi możliwościami terapeutycznymi są duże” — podsumowuje dr Dziadziuszko.

Rak płuca okazał się chorobą bardzo niejednorodną, właściwie grupą chorób o różnej genetyce i odmiennym przebiegu klinicznym. Im więcej o nim wiemy, tym bardziej wydaje się skomplikowany. Jednocześnie dzięki tej wiedzy pojawia się coraz więcej możliwości leczenia.
Nowotwór ten rozwija się bardzo podstępnie — przez miesiące lub nawet lata w ukryciu, a kiedy wystąpią konkretne objawy, to zazwyczaj choroba jest już zaawansowana. W Polsce na raka płuca zachorowuje nieco ponad 20 tys. osób rocznie. W większości są to palacze tytoniu, ale u 5-10 proc. osób chorych ten związek jest bardziej odległy (bierni palacze) lub wręcz go nie ma (osoby niepalące i nienarażone na tytoń). Jeszcze do niedawna onkolodzy nie przywiązywali dużej wagi do tego zjawiska, ale w ostatnim czasie przyglądają się temu problemowi ze znacznie większą uwagą. Bez związku z paleniem„To osoby o odmiennej biologii nowotworu, nieco częściej kobiety, częściej młodzi ludzie. Moja najmłodsza pacjentka ma 18 lat i jest niepaląca, choć miała bardzo krótki incydent palenia. Młody wiek i niepalenie sprawiają, że nikt nie kojarzy objawów choroby z rakiem płuca, diagnoza stawiana jest więc bardzo późno. Zazwyczaj spada na pacjenta jak grom z jasnego nieba, bo dotyczy osób w pełni życia. Do tego choroba ma często bardzo dramatyczny przebieg” — mówi dr hab. med. Rafał Dziadziuszko, koordynator pracowni Teleradioterapii w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Nie wiadomo, jaka jest przyczyna zachorowania w tej grupie osób. Naukowcy dopatrują się określonych mutacji genetycznych występujących częściej w tych nowotworach. „Gdański ośrodek uczestniczy w badaniach, które być może za kilka lat dadzą odpowiedź na pytanie, dlaczego u osób niepalących dochodzi do powstania raka płuca. Bierzemy udział w badaniach Europejskiej Organizacji do Badania i Leczenia Raka (EORTC), które mają za zadanie poznanie charakterystyki molekularnej kilkuset nowotworów naszych pacjentów po to, by zrozumieć, które mutacje przyczyniają się do rozwoju nowotworu, dają nam jego portret genetyczny. Na razie wiemy, iż nowotwory te charakteryzują się inną biologią i liczymy na to, że możliwość sekwencjonowania genomu da nam w szybkim czasie konkretne odpowiedzi. Nie mam wątpliwości, że w przyszłości przełoży się to na poszerzenie możliwości leczenia” — mówi naukowiec. Cel: hamowanie podziału komórekPoznanie biologii nowotworu daje większe możliwości leczenia. U niepalących mniej jest zaburzeń genetycznych i łatwiej zidentyfikować „sprawcę” namnażania się komórek i powstania guza. Mając tę wiedzę, łatwiej jest go zaatakować.Celem terapii ukierunkowanych molekularnie jest hamowanie poszczególnych etapów przekazywania sygnałów wewnątrz komórki. „W określonych typach nowotworów mutacji ulegają geny kodujące białka. Taka mutacja powoduje powstanie nieprawidłowego białka, które z kolei przekazuje informację do jądra komórki, że ma ona intensywnie się dzielić. Zahamowanie tego przekazu powoduje efekt terapeutyczny w postaci zahamowania podziału. Terapie celowane są więc bardziej wybiórcze niż klasyczna chemioterapia czy leczenie cytotoksyczne. Mają też niestety swoje działania uboczne, które wynikają z blokowania szlaku przekazywania sygnału w zdrowych komórkach” — wyjaśnia dr Dziadziuszko.Nowoczesne leki są, choć nie zawsze dostępneNowe terapie dają możliwość przedłużania życia w określonych grupach pacjentów onkologicznych. Niektóre leki mogą je przedłużyć o kilkanaście miesięcy, a nawet kilka lat, inne zaś średnio o kilka tygodni. „Na ile jest to istotne dla pacjenta, powinien decydować on sam, a nie lekarz czy urzędnik. Nie dla każdego to dobre wyjście, bo to czasem oznacza życie pełne nieprzyjemnych dolegliwości, ale miesiąc dla pacjenta, który spodziewa się rozwiązania pewnych spraw, może mieć większą wartość niż dla innych pół roku” — zaznacza dr Dziadziuszko. Możliwość dobrania leku w zależności od profilu molekularnego nowotworu stwarza największe nadzieje na skuteczniejsze leczenie. Jest pewna grupa terapii spersonalizowanych (oddziałujących na konkretne mutacje), które niedawno zostały zarejestrowane w Europie, nie są one jednak jeszcze w Polsce refundowane. W trakcie badań klinicznych w ośrodkach akademickich i wyspecjalizowanych centrach onkologii jest kilkanaście kolejnych leków. Dostępność do leczenia molekularnego nie jest w Polsce najgorsza, ale też nie jest zadowalająca. Większość krajowych ośrodków onkologicznych dysponuje programami lekowymi, w ramach których może leczyć określone grupy chorych. Głównie dotyczy to leków z grupy inhibitorów kinazy tyrozynowej receptora naskórkowego czynnika wzrostu. Do tych najbardziej wartościowych leków stosowanych u chorych na raka płuca z wykrytą mutacją EGFR należą gefitynib i erlotynib, a wkrótce być może dołączy do niech także afatynib. Inne leki ukierunkowane molekularnie (np. inhibitory ALK) nie są na razie refundowane ze środków publicznych lub w ogóle nie są zarejestrowane. „Po części dlatego, że ich wpływ na czas przeżycia chorych nie jest jeszcze dostatecznie udokumentowany. A nie jest, ponieważ grupa chorych otrzymujących określony lek w badaniu klinicznym jest stosunkowo wąska. Tak jest nie tylko u nas, ale w wielu, często bogatszych krajach. W niektórych państwach istnieją specjalne fundusze dla leków, które są skuteczne w określonej sytuacji, ale niezarejestrowane w danym wskazaniu. U nas problem ten na pewno wymaga nowych rozwiązań systemowych, tak by zapewniony był dostęp do leku nawet dla bardzo wąskich grup chorych, skoro są możliwości leczenia” — mówi specjalista.Postęp ograniczany kosztami„Choć są ośrodki, gdzie diagnostyka nieco kuleje, jednak generalnie onkolodzy są świadomi, że taką mutację należy oznaczać, wiedzą, gdzie wysłać próbki, jak interpretować raport od genetyka molekularnego, pomimo że jest to bardzo nowa dziedzina” — podkreśla dr Dziadziuszko. Nadal nierozwiązany jest jednak problem refundacji testów genetycznych — zwracane są koszty analizy mutacji tylko u tych pacjentów, których zakwalifikowano do programu lekowego, a to nie pozwala przecież na zwrot kosztów wykonania pozostałych badań. Z konieczności część tych kosztów pokrywa firma farmaceutyczna, która jest producentem odpowiedniego leku, jednak to rozwiązanie jest problematyczne, bo tworzy konflikt interesów. Zadaniem koncernów farmaceutycznych nie jest przecież diagnostyka molekularna.Przykładem kolejnych leków skutecznych w leczeniu chorych na zaawansowanego niedrobnokomórkowego raka płuca są inhibitory kinazy tyrozynowej ALK (kryzotynib i zarejestrowany niedawno w Stanach Zjednoczonych cerytynib, inne leki z tej grupy są obecnie w trakcie intensywnych badań). „Znaczenie terapeutyczne tych leków zostało określone w grupie chorych z translokacją genu ALK w komórkach guza. Kryzotynib został już zarejestrowany w Unii Europejskiej, ale nie uzyskał dotychczas pozytywnej oceny AOTM ze względu na brak efektywności kosztowej. Mamy jednak nadzieję, że inhibitory ALK będą dostępne dla polskich chorych w najbliższej przyszłości” — uważa dr Dziadziuszko.Specjaliści są zgodni — w ostatnim czasie możemy mówić o postępie w leczeniu raka płuca. Pojawiło się wiele nowych leków, które przedłużają życie tej grupie pacjentów, ale przede wszystkim otwierają drogę na przyszłość. „Dziś wiemy już, jakie mechanizmy należy zablokować, aby uzyskać przedłużenie życia tych pacjentów, potrafimy te mechanizmy lepiej określić, a w najbliższej przyszłości prawdopodobnie będziemy potrafili je jeszcze skuteczniej blokować. A zatem nadzieje związane nowymi możliwościami terapeutycznymi są duże” — podsumowuje dr Dziadziuszko.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach