Polski dentysta podbija Sztokholm
Klinika stomatologiczna City Dental, której otwarcie w listopadzie 2005 roku spowodowało w Szwecji spore zamieszanie, przyjęła niedawno 30-tysięcznego pacjenta. Spory udział w sukcesie kliniki mają polscy dentyści, wśród nich jest Sebastian Mucha z Przasnysza.
Sprawdzony system
Część Polaków pracuje na zasadzie ciągłego pobytu przez 6 miesięcy w Szwecji, inni wybrali system: dwa tygodnie lub miesiąc pracy w Sztokholmie, potem dwa tygodnie lub miesiąc wolnego. Tak pracuje Sebastian Mucha. "Dzięki takiemu systemowi pracy: dwa tygodnie tam, dwa tygodnie w Polsce, w szwedzki system podatkowy i ubezpieczeniowy wchodzi się tak naprawdę dopiero po roku pracy, bo liczy się rzeczywisty czas pobytu za granicą. Ten system się sprawdza, gdy ma się dobrego, zaufanego zmiennika. Moim jest kolega z Opola. To on wpadł na taki pomysł" - opowiada S. Mucha.
Do Sztokholmu przyjechał w styczniu 2007 roku. Za kilka miesięcy będzie musiał zdecydować, co dalej. Już teraz wie, że będzie chciał jeszcze trochę popracować w City Dental, bo mu się tu podoba, ale kiedyś chce wrócić do kraju i otworzyć własny gabinet. W City Dental pracy ma dużo, ponieważ zdecydował się pracować na dwie zmiany. Przez dwanaście godzin na dobę (z przerwą na lunch) przyjmuje zwykle 20-24 pacjentów.
"W Polsce pracowałem po stażu w kilku miejscach, wynajmowałem też gabinet w szpitalu, mając własny kontrakt z NFZ. Praca pochłaniała dużo czasu, ale nie zapewniała żadnego rozwoju zawodowego. Tutaj w Szwecji mam możliwość nauczenia się rzeczy, których u siebie w Przasnyszu długo pewnie bym jeszcze nie robił. Pracuję w bardzo międzynarodowym towarzystwie i mam możliwość konsultowania się z kolegami z wielu krajów" - opowiada S. Mucha.
Zadowoleni pacjenci
Dentyści-obcokrajowcy z City Dental od początku byli cenieni przez pacjentów, ale nie przepadali za nimi ich szwedzcy koledzy. Polscy dentyści nie znają szwedzkiego, ale nikt tego od nich nie wymaga. Sebastian Mucha porozumiewa się z pacjentami po angielsku i niemiecku, przydała mu się także słaba znajomość rosyjskiego. 20 proc. mieszkańców Sztokholmu stanowią imigranci i to widać, a raczej słychać, także w recepcji kliniki. Większość pacjentów to Szwedzi.
"Klinika oszczędza na zagranicznym personelu, płacąc mniej niż Szwedom. Pensje szwedzkich dentystów są dwu-, dwuipółkrotnie wyższe. Wiem, że także dla wielu stomatologów w Polsce to nie są żadne kokosy. Na pewno nie chcieliby tu pracować za takie pieniądze" - mówi S. Mucha. Dla niego osobiście jest to jednak dobre rozwiązanie. Uważa, że praca w takiej zagranicznej klinice to świetna propozycja dla ludzi młodych, którzy w Polsce nie mają własnych gabinetów i którzy boją się ryzyka rozpoczęcia własnej działalności na kredyt. "Jeszcze półtora roku temu byłem sceptykiem źle nastawionym do życia, przyszłości i całego systemu w Polsce. Teraz wierzę, że praca w City Dental da mi możliwość zarobienia początkowego kapitału na rozkręcenie czegoś w kraju" - opowiada S. Mucha.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska