Połączenie szpitali może być szansą na poprawę ich sytuacji finansowej, ale na razie do niego nie dojdzie

Mariola Marklowska, Katowice
opublikowano: 17-02-2003, 00:00

Z powodu obniżonych kontraktów, do budżetów czterech miejskich szpitali w Chorzowie (woj. śląskie) wpłynie w tym roku najprawdopodobniej o 7 mln zł mniej niż przed rokiem. Samorząd chciał trzy z nich połączyć, aby ograniczyć koszty ich działalności, ale na razie wstrzymał się z decyzją o fuzji.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W opinii Joachima Otte, wiceprezydenta Chorzowa odpowiedzialnego za służbę zdrowia, fuzja trzech placówek, które zakończyły 2002 rok stratą w wysokości ok. 700 tys. zł i nie wywiązały się ze swoich zobowiązań wobec pracowników (chodzi o ustawowe podwyżki w 2001 i 2002 roku oraz trzynastą pensję), jest dla nich szansą m.in. na uniknięcie masowych zwolnień. Wspólne zarządzanie Szpitalami im. dr. Rostka, dr. Mielęckiego i dr. Styczyńskiego może, jak twierdzi wiceprezydent, przynieść oszczędności sięgające 2 mln zł rocznie. Można je będzie uzyskać poprzez lepsze wykorzystanie łóżek, sprzętu medycznego i czasu pracy personelu. Miasto planuje zamknięcie kilku dublujących się oddziałów, a w ich miejsce uruchomienie nowych procedur medycznych.
Rehabilitacja osobno
Początkowo brano pod uwagę połączenie wszystkich czterech miejskich szpitali. Władze miasta dały się jednak przekonać, że Chorzowskie Centrum Pediatrii i Rehabilitacji powinno nadal pozostać samodzielne. Jest jedyną placówką w Chorzowie, której udało się w zeszłym roku wypracować niewielki zysk. Ponadto posiada kilka wysokospecjalistycznych oddziałów dziecięcych (m.in. hematologia i onkologia), które mogłyby ucierpieć na zmianach. Uznano, że nie należy łączyć ChCPiR ze szpitalami dla dorosłych.
Pomysł Urzędu Miasta nie przypadł do gustu pracownikom żadnego ze szpitali. Lekarze i pielęgniarki ze Szpitala im. dr. Rostka są przeciwni planom połączenia, ponieważ w ślad za nim dojdzie do likwidacji trzech oddziałów działających w ich zakładzie: ginekologiczno-położniczego, noworodkowego i chirurgii. Według nich, szpital przeszedł już gruntowną restrukturyzację i finansowo nieźle sobie radzi. Sprzeciwiają się wprowadzeniu wspólnego zarządu, ponieważ uważają, że to ich kosztem miasto chce ratować pozostałe zakłady mające długi. Na znak protestu zorganizowali 4 lutego demonstrację i przez 2 godziny okupowali budynek UM.
Najpierw programy naprawcze
Ostateczna decyzja w sprawie fuzji miała zapaść jeszcze w tym miesiącu, ale z inicjatywy chorzowskiej posłanki Marii Nowak, 10 lutego doszło do spotkania, w efekcie którego władze miasta wycofały się na razie z pomysłu połączenia szpitali. Uległy presji ich pracowników. Do czerwca dyrektorzy placówek mają czas na przygotowanie programów naprawczych uwzględniających obniżony poziom finansowania świadczeń zdrowotnych. Jeśli okażą się skuteczne, do fuzji nie dojdzie. W przeciwnym razie plany Urzędu Miasta zostaną zrealizowane.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mariola Marklowska, Katowice

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.