Polacy obalają mit na temat soków owocowych
Regularne picie soków owocowych, które nie są dosładzane dodatkowym cukrem, nie przyczynia się do rozwoju otyłości wśród młodzieży, ale pomaga z nią walczyć – wynika z nowych badań przeprowadzonych na Wydziale Nauki Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Powszechnie uważa się, że wszystkie słodkie napoje (w tym soki owocowe, lemoniady, drinki energetyczne) przyczyniają się do rozwoju "epidemii otyłości", uważanej przez WHO za jedną z najgroźniejszych chorób XXI wieku. Wiele matek, czytając o wysokiej zawartości naturalnych cukrów w sokach owocowych, porównywalnej do tej w tzw. "soda drinkach" (gazowanych słodkich napojach), ogranicza ich spożycie u dzieci, obawiając się, że mogą powodować nadwagę.

To błąd – uważają polscy naukowcy. Soki owocowe, te 100-procentowe, nie są niezdrowe. Badanie, w którym wzięło udział 1,7 tys. osób w wieku 13-19 lat z kilku polskich województw, potwierdza to, co udało się dowieść wcześniej wielu innym naukowcom: związku pomiędzy regularnym piciem soków owocowych, a nadwagą u młodzieży nie ma. Co więcej, dieta osób pijących je regularnie jest bogatsza w witaminy, mikro- i makroelementy oraz wiele innych substancji odżywczych, co zapewnia korzyści zdrowotne.
Badanie, przeprowadzone pod kierunkiem prof. dr hab. Lidii Wądołowskiej z Wydziału Nauki o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, wykazało, że osoby spożywające soki owocowe minimum 4 razy w tygodniu – w tym również codziennie – miały mniejszy (choć tylko nieznacznie) problem z utrzymaniem prawidłowej masy ciała.
Soki pomagają schudnąć
W grupie amatorów soków odnotowano niższy procent i dziewcząt, i chłopców borykających się z nadwagą. Odsetek osób ze zwiększoną masą ciała u młodzieży sięgającej po sok owocowy tylko raz w tygodniu lub rzadziej był natomiast nieznacznie większy.
Soki są wśród młodzieży raczej popularne. Okazało się, że 28 proc. codziennie sięga po sok owocowy, 22 proc. spożywa sok owocowy 4-6 razy w tygodniu, 29 proc. 2-3 razy w tygodniu, 13 proc. raz w tygodniu, a 8 proc. rzadziej niż raz na tydzień.
Powszechnie uważa się, że wszystkie słodkie napoje (w tym soki owocowe, lemoniady, drinki energetyczne) przyczyniają się do epidemii otyłości, uważanej przez WHO za jedną z najgroźniejszych chorób XXI wieku. O tym, że to nieprawda są przekonani nie tylko polscy naukowcy.
Przeprowadzone wcześniej podobne badanie, zrealizowane z udziałem amerykańskiej młodzieży, pokazało, że konsumpcja 100-procentowych soków owocowych wpływa korzystnie na poprawę jakości diety zwiększając spożycie substancji odżywczych. Stwierdzono też, że dieta młodzieży regularnie spożywającej takie soki jest bogatsza w węglowodany, błonnik, witaminę C i B6, kwas foliowy, potas, miedź, żelazo oraz jest uboższa w tłuszcz, nasycone kwasy tłuszczowe oraz produkty z dodatkiem cukru.
„Wyniki tego badania nie mogą nas zaskakiwać. Potwierdzają one bowiem fakt, że sok owocowy to produkt w pełni naturalny. Na terenie Unii Europejskiej do soków owocowych nie wolno dodawać żadnych dodatków, w tym cukrów. Wartość kaloryczna soku zbliżona jest do wartości kalorycznej owoców, z których powstał i wynosi poniżej 50 kcal w 100 ml (wyższą kaloryczność mogą mieć tylko soki z owoców bardzo bogatych w cukry, np. z winogron) ” – powiedział prof. dr hab. Witold Płocharski z Instytutu Ogrodnictwa.
Polskie badanie nie objęło innych niż soki słodkich napojów, w tym popularnych napojów energetycznych, napojów typu cola, albo dedykowanych dzieciom dosładzanych napojów na bazie soków, sprzedawanych w kolorowych opakowaniach.
Nad Wisłą wraz z wiekiem spada liczba osób sięgających codziennie po sok owocowy. Z danych GUS wynika, że w grupie dziewcząt i chłopców w wieku 10-14 lat codzienne spożycie soków owocowych jest na poziomie 61 proc., natomiast w grupie młodzieży w wieku 15-19 lat spada do 52,7 proc. Przy tym aż 24 proc. osób dorosłych wyklucza ze swojej diety soki owocowe, a 29 proc. sięga po nie zaledwie raz do trzech razy w miesiącu. Jedynie 11 proc. dorosłych Polaków deklaruje, że sok owocowy pije raz dziennie. Po soki owocowe częściej sięgają osoby mieszkające w dużych miastach oraz dziewczęta.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: AR