Po przeszczepie twarzy czas na uzębienie
Specjaliści z Katowice odbudowali uzębienie pacjenta po przeszczepie twarzy i szczęki. To pierwszy taki zabieg na świecie.
Zabieg przeszczepienia twarzy, który odbył się w 2013 roku był dla Grzegorza Galasińskiego dopiero początkiem. Czekały go następne operacje, w tym będąca medycznym wyzwaniem rekonstrukcja uzębienia. Zabieg o tyle ryzykowny, że nigdy wcześniej nie wykonywany w szczęce przeszczepionej od dawcy, a do tego w żuchwie zespolonej aż z 10 kawałków.
Zadania nieodpłatnie podjął się zespół specjalistów z Prodenta Clinic w Katowicach. Zabieg przeprowadzono pod koniec maja 2014 roku w Centrum Onkologii w Gliwicach, ponad rok po przeszczepie twarzy i zaraz po kolejnym zabiegu rekonstrukcyjnym, wykonanym przez zespół prof. Adama Maciejewskiego. Jednak dopiero teraz, ponad 1,5 roku od zabiegu, specjaliści mogą mówić o pełnym sukcesie. Już wiadomo, że implanty się przyjęły.
„Wszczepione implanty zrosły się z przeszczepioną szczęką i zrekonstruowaną żuchwą, a pacjent od kilku tygodni ma nowe zęby. Na ten efekt czekaliśmy dość długo. Istniało bowiem ryzyko, że organizm odrzuci tytanowe śruby i nie zrosną się one z kością. Ponadto cały czas musieliśmy monitorować stan pacjenta pod kątem potencjalnych infekcji” - mówi dr Maciej Nowiński, specjalista chirurgii szczękowo-twarzowej z Prodenta Clinic.
Zabieg był pionierski. Nikt wcześniej na świecie nie podjął się próby wszczepienia implantów, a następnie wykonania odbudowy protetycznej na uprzednio przeszczepionej szczęce, pobranej od zmarłego dawcy, do tego u pacjenta z wyłączonym układem odpornościowym. „Takiego przypadku nie było w żadnej fachowej literaturze. To było jak lot na Marsa, trzeba było wszystko zaplanować od podstaw” - podkreśla dr Nowiński.
W 1,5 godziny dentyści musieli wszczepić aż 12 tytanowych implantów - 6 w zespoloną żuchwę i 6 w przeszczepioną szczękę. W tym celu użyli sprowadzonych z USA implantów Biomet 3i, które mają specjalną powłokę osseointegracyjną, która przyspiesza proces zrastania się tytanu z kością. Wcześniej konieczne były symulacje komputerowe.
Okres gojenia się i zrastania po zabiegu wyniósł około roku (zwykle jest to ok. 6 miesięcy)! Dopiero po tym czasie odsłonięto implanty. Wtedy do pracy przystąpili protetycy. „Z racji tego, że tradycyjne korony i mosty okazały się za dużym obciążeniem dla pacjenta, wykonano 2 protezy zamocowane na specjalnych belkach. Stworzyło je centrum frezowania w Walencji, jedno z najlepszych na świecie” - mówi dr Krzysztof Gronkiewicz, specjalista protetyk.
Dziś, po ponad 1,5 roku od pierwszego zabiegu stomatologicznego, pacjent może wyraźniej mówić, jeść, uśmiechać się. - Taki też był cel zabiegu, przywrócić prawidłową funkcję układu stomatognatycznego, którego częścią składową są zęby. Wszczepione w kości implanty są dla Grzegorza nieodczuwalne, podobnie jak protezy z lokatorami na belkach, które zostały dopasowane do specyficznej anatomii jamy ustnej pacjenta - dodaje dr Nowak.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: mw