Jesienny pes pokonał lekarzy rezydentów
Jesienny pes pokonał lekarzy rezydentów
Ostatnia sesja Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego wzbudziła niemałe emocje wśród zdających, ale jednocześnie obnażyła słabość systemu, umożliwiającego młodym lekarzom nawet kilkukrotne „dogrywki”.
O dramatycznym „pogromie” na PES opinia publiczna dowiedziała się od Porozumienia Rezydentów przy Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy, które w swym wystąpieniu zaapelowało o pilną interwencję ministra Konstantego Radziwiłła.
Statystyki niezaliczonych testów, pokazane przez młodych lekarzy, na pierwszy rzut oka wyglądały niepokojąco. Szczególnie jaskrawo widać to było w wybranych specjalnościach: anestezjologii i intensywnej terapii, gdzie odsetek oblanych wyniósł 91 proc., w ortopedii — 66 proc., chirurgii dziecięcej — 62 proc., stomatologii dziecięcej — 62 proc., a w chorobach zakaźnych — 50 proc.
Niezwyczajny stopień trudności?
Zdaniem rezydentów, stopień trudności pytań w jesiennej sesji zdecydowanie przekraczał ramy obowiązujących programów specjalizacyjnych. Część pytań oparta była na pojedynczych doniesieniach i opiniach, a nie ugruntowanej i potwierdzonej wiedzy. Rozgoryczeni rezydenci apelowali w liście do Ministerstwa Zdrowia, by Centrum Egzaminów Medycznych ujawniało po sesji egzaminacyjnej wszystkie pytania wraz z kluczem odpowiedzi. Chcą także, by odstąpiono od zasady 60-proc. progu poprawnych odpowiedzi w sytuacji, gdy egzaminu nie zda więcej niż 25 proc. osób do niego przystępujących.
Nie ze wszystkimi postulatami swoich kolegów z OZZL zgadza się Filip Dąbrowski, przewodniczący Komisji Młodych Lekarzy przy NRL. Przyznał on, że hasło „91 proc. anestezjologów oblało PES” było bardzo nośne i poruszające, jednak rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana.
„W anestezjologii istnieje możliwość zdawania egzaminu na poziomie europejskim. Z oczywistych względów podchodzi do niego zdecydowana większość osób kończących specjalizację — jest bardziej prestiżowy i rozpoznawalny w świecie. Jest też dość trudny i kilkadziesiąt procent osób oblewa go co roku. Tym razem się okazało, że ci, którym powinęła się noga na egzaminie europejskim, nie zdali również egzaminu polskiego, organizowanego miesiąc później. Dołączyła do nich grupa poprawkowiczów z poprzednich lat, rezultat łatwo więc było przewidzieć” — wyjaśnia Filip Dąbrowski. Z danych CEM wynika, że testowe egzaminy specjalizacyjne więcej niż raz oblewa około 6 proc. osób. W opinii Filipa Dąbrowskiego, jest to rozsądny wynik, świadczący o dbałości konsultantów krajowych o poziom wiedzy teoretycznej specjalistów.
Zarzuty odpiera także dyrektor CEM Mariusz Klencki, informując jednocześnie, że na wniosek konsultanta krajowego ds. anestezjologii i intensywnej terapii powołano komisję do oceny merytorycznej testu. W jej skład weszli specjaliści, którzy nie brali udziału w opracowaniu pytań. W ocenie komisji, 83 proc. pytań dotyczyło kwestii bardzo ważnych w praktyce specjalisty anestezjologa i zdecydowana większość była stosunkowo prosta i oczywista. Zdaniem dyrektora CEM, nieprawdziwe jest stwierdzenie, że pytania były opracowywane na podstawie najnowszych publikacji w czasopismach naukowych. Osoby układające test z anestezjologii przekonują, że 100 proc. pytań pochodziło z dwóch podręczników podanych do wiadomości zdających.
Kumulacja powtórek
„Zbiorcze wyniki egzaminów testowych w ostatniej sesji są nieco gorsze od wyników poprzedniej sesji, ale jest to tendencja, którą obserwujemy od kilku lat. Wynika ona z wprowadzenia nieograniczonej możliwości przystępowania do poprawkowego egzaminu — nielimitowanej ani czasem, ani liczbą przystąpień do PES. W efekcie w niektórych specjalnościach udział poprawkowiczów sięga lub nawet przekracza 50 proc. wszystkich zdających. Wśród tych osób obserwujemy wyniki pozytywne, ale znacznie rzadziej niż w grupie osób zdających po raz pierwszy” — mówi Mariusz Klencki.
Wygląda więc na to, że nie trudność pytań, ale rosnący udział osób powtórnie przystępujących do egzaminu rzutuje na pogarszające się wskaźniki zdawalności PES. „Co więcej, jeśli odniesiemy liczbę osób, które mają problemy ze zdaniem PES, do liczby osób, które ukończyły szkolenie specjalizacyjne, to okazuje się, że odsetek tych osób średnio dla wszystkich specjalności mieści się pomiędzy 2 i 3 proc. Tak więc PES nie limituje w istotny sposób dostępności dla pacjentów wykwalifikowanej kadry specjalistów w żadnej specjalności. Natomiast niewątpliwie egzamin ten stanowi pewien rodzaj gwarancji odpowiedniego poziomu wyszkolenia specjalisty dla jego pacjentów i pracodawców” — wyjaśnia Mariusz Klencki.
Prof. Zbigniew Gaciong z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii WUM, który od lat uczestniczy w egzaminowaniu rezydentów, na podstawie własnych obserwacji ze sprawdzianów ustnych przyznaje, że istnieje grupa lekarzy o słabym przygotowaniu praktycznym. Nie potrafi jednak ocenić, czy ich liczba rośnie. „System, który pozwala na podchodzenie bez ograniczeń do egzaminu powoduje, że osoby nieprzygotowane i niezdające kumulują się w kolejnych sesjach” — uważa prof. Gaciong.
Wątpliwa liberalizacja progu
Zdaniem szefa CEM, wprowadzenie zasady postulowanej przez OZZL, nie jest dobrym rozwiązaniem. „Powodowałoby, że w specjalnościach, w których dominują lekarze poprawiający się wielokrotnie, mogliby oni zdać egzamin nie podnosząc poziomu swojej wiedzy” — podkreśla Mariusz Klencki.
Dyrektor przypomina, że przed 2008 r. istniał system ruchomego progu zaliczenia testu, ustalanego na podstawie średniej i odchylenia standardowego wyników zdających. Jednak system ten okazał się sprzeczny z ideą egzaminu licencyjnego, gdyż wyłaniał grono najlepszych spośród zdających. A przecież nie o to chodzi.
„Słabości takiego systemu wykazali także lekarze pewnej specjalności, którzy wybierali ze swego grona ochotników mających uzyskać bardzo niski wynik na teście — było to kilka punktów na 120 możliwych. Takie zachowanie obniżało średnią i bardzo powiększało odchylenie standardowe — w efekcie znacząco obniżało próg zaliczenia egzaminu dla pozostałych zdających” — zauważył dyrektor CEM.
Co z jawnością pytań?
Jedyną kwestią, nad którą ubolewa Komisja ds. Młodych Lekarzy przy NRL jest wielokrotnie podnoszony problem braku jawności pytań egzaminacyjnych — zarówno tych pojawiających się na testach PES, jak i Lekarskiego Egzaminu Końcowego oraz Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego. W ocenie młodych lekarzy, nie pozwala to na realną kontrolę poziomu trudności poszczególnych egzaminów czy wyłapywania błędów w pytaniach.
„A te niestety zdarzają się dość często, szczególnie w pytaniach wielokrotnie złożonych typu „nieprawdą jest, że najmniej prawdopodobną przyczyną może być...”. Uważamy, że pytania powinny być ujawniane po egzaminie, nie tylko po to, aby unieważniać te źle przygotowane, ale także aby stanowiły repozytorium aktualnej wiedzy potrzebnej lekarzom zarówno przed, jak i po egzaminie” — ocenia Filip Dąbrowski i za przykład podaje pytania maturalne. Przyznaje jednak, że realizacja tego postulatu wymagać będzie zwiększenia finansowania CEM, tak by przy każdej sesji można było przygotować nową pulę pytań. „Jestem bardzo ciekaw wyników sondażu wśród młodych lekarzy — czy za cenę publikacji pytań zgodziliby się na opłatę administracyjną za podejście do testu, na przykład w wysokości 50 zł?” — zastanawia się Filip Dąbrowski.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz
Ostatnia sesja Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego wzbudziła niemałe emocje wśród zdających, ale jednocześnie obnażyła słabość systemu, umożliwiającego młodym lekarzom nawet kilkukrotne „dogrywki”.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach