Plusy i minusy pracy lekarza za granicą
Na początku czerwca Lublin stał się stolicą medycyny rodzinnej. Na V Kongres Medycyny Rodzinnej przyjechało tam półtora tysiąca lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej z całej Polski, a kilku z zagranicy. O tym, jak w innych krajach wygląda opieka lekarza rodzinnego opowiedzieli naszej reporterce Ewie Stępień lekarze polskiego pochodzenia mieszkający w Szwecji, Wielkiej Brytanii, na Litwie i we Francji.; ;
Marek Jerwański, lekarz rodzinny ze Szwecji:
W przychodni pracuje od 4 do 50 osób, w tym lekarze, pielęgniarki, sekretarki medyczne, pielęgniarki rejonowe, fizjoterapeuci, psycholog, położne. Lekarz rodzinny robi wszystko. Jest pediatrą, chirurgiem, ginekologiem, laryngologiem, ortopedą, psychiatrą. Chodzi z wizytami do domów starców, realizuje programy szczepień, wystawia zaświadczenia dla firm ubezpieczeniowych. Do kliniki kierujemy pacjentów na podstawie skierowania, ale utrzymujemy z klinikami także kontakty telefoniczne.
Do niektórych zabiegów pacjent dopłaca. Reszta jest finansowana z podatków na podstawie umowy, którą przychodnia zawiera z tzw. lokalnym, niezależnym zarządem. W ramach umowy mamy wydzielony budżet na lekarstwa. Za niektóre leki ponosimy pełną odpowiedzialność finansową, za inne w jakimś procencie. Toczą się ciągłe dyskusje nad budżetem na badania diagnostyczne, ale i tak przeważnie ich koszty ponosi przychodnia. Zarówno tych badań, które robi u siebie na miejscu, jak i kupowanych gdzie indziej.
Opiszę to na przykładzie przychodni, w której pracuję. Mamy 7,2 tys. pacjentów na liście, co daje nam 9,4 tys. punktów, czyli około 9 miliona koron szwedzkich. Do tego opiekujemy się dwoma domami starców, na co dostajemy 1 milion koron. Na pielęgniarki opiekujące się chorymi na cukrzycę, astmę i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc dostajemy ok. 250 tys. koron, na lekarstwa - 1,6 miliona koron, na badania - 1,9 miliona. Opłaty własne pacjentów wynoszą 500-600 tys. koron. W sumie nasz budżet to około 14 milionów koron. Lekarz zarabia 50-60 tys. koron na miesiąc, pielęgniarka 24 tys., sekretarka 17 tys. Z tego połowę pochłaniają podatki.
Nie wyobrażam sobie pracy bez komputera. Dzięki niemu mogę ułożyć sobie plan pracy, śledzić leczenie pacjentów, dostawać wyniki badań z laboratorium, kontaktować się z kolegami, robić sprawozdania. Bycie lekarzem rodzinnym w Szwecji to ryzykowny biznes, wymagający dużo wkładu lekarza. A banki niechętnie dają pożyczki. W pracy przeszkadzają nam politycy, którzy mówią, że opieka lekarska nie powinna przynosić zysków. Ale jak na razie jest to nadal dobry rynek pracy dla polskich lekarzy.
Plusy - wieloperspektywiczne widzenie potrzeb pacjenta, duże możliwości pomocy i pracy w różnych warunkach. Minusy - problem z odgraniczeniem od innych specjalizacji, za mało własnych metod badań nad pacjentami.
Niehierarchiczny system pracy
Jacek Czauderna, lekarz rodzinny z Sheffield w Wielkiej Brytanii:
Do rozpoczęcia praktyki trzeba mieć 3 lata szkoleń podyplomowych, dyplom Post Graduate Training Certificate, być zarejestrowanym w General Medical Council, mieć ubezpieczenie medyczne, znać język angielski i brytyjski system opieki zdrowotnej.
Większość lekarzy rodzinnych jest właścicielami zakładów, w których pracują. Przeciętny zakład ma 5 tys. pacjentów. Ale są i takie, które mają 15 tys. Niektóre przychodnie mają laboratoria oraz wydają pacjentom leki. Lekarze zatrudniają recepcjonistki, sekretarki, pielęgniarki, menedżerów. Na wizyty pacjenci są umawiani co 10 minut między godzinami 9 a 11. Potem odbywają się wizyty domowe. W godzinach 16-18 są konsultacje. Jeden dzień w tygodniu jest poświęcony na zabiegi oraz tzw. klinikę dla małych dzieci.
W wizytach domowych pomagają pielęgniarki rejonowe, które otaczają opieką rodziny z dziećmi do 5 roku życia oraz ludzi starszych. Pielęgniarki specjalistyczne opiekują się chorymi z cukrzycą, niewydolnością serca i sprawują opiekę paliatywną.
Tylko lekarz rodzinny ma prawo skierować pacjenta do specjalisty. Lekarze specjaliści pracują w szpitalu. Lekarze zatrudnieni w zakładach mających kontrakty z Primary Care Trusts (PCT, korporacja spółek partnerskich i lokalnej władzy) zarabiają 50-100 tys. funtów rocznie. Każdy zakład ma kontrakt zasadniczy z PCT. Są dodatkowe kontrakty na szczepienia przeciwko grypie, szczepienia dzieci, zabiegi itd. PCT może zamówić określone usługi w zakładzie, np. antykoagulację.
W Wielkiej Brytanii jest duże zapotrzebowanie na lekarzy. Największe szanse na zdobycie doświadczenia daje zatrudnienie w zakładzie mającym kontrakt z PCT, ale trzeba dobrze znać język.
Plusy - zarobki, niehierarchiczny system pracy, lekarz jest odpowiedzialny za pacjenta od jego urodzenia aż do śmierci. Minusy - mało czasu, podział między lekarzami rodzinnymi a specjalistami, biurokracja.
Niskie finansowanie
Barbara Komarowska, lekarz rodzinny z Wilna na Litwie:
Żeby otworzyć praktykę, należy mieć licencję lekarza rodzinnego, pozwolenie samorządu i sanepidu. W otwarcie praktyki np. w Wilnie trzeba zainwestować około 80-100 tys. euro, na wsi 15-20 tys. euro. Są dwa typy zakładów podstawowej opieki zdrowotnej: państwowe (400) i prywatne (133). Lekarz ma pod opieką 1500-2000 pacjentów. Pracuję w przychodni, gdzie jest 7 lekarzy rodzinnych. Opieka wygląda podobnie jak w Polsce. Lekarz ma do pomocy pielęgniarkę, rejestratorkę, sprzątaczkę. Nie wykonuje badań ginekologicznych. Pacjent może trafić do specjalisty tylko ze skierowaniem lekarza rodzinnego. Skierowanie nie jest potrzebne do dermatologa i chirurga. Najczęściej przychodnie poz podpisują umowy z gabinetem specjalistycznym. Pacjenci w stanach nagłych trafiają bezpośrednio do szpitala.
Stworzono obowiązkowy ubezpieczeniowy fundusz zdrowotny, w skład którego wchodzi państwowa kasa chorych mająca 5 oddziałów terytorialnych. Opłata za pacjenta jest zależna od jego wieku. Najbardziej opłaca się mieć pacjentów do 5 roku życia i w zaawansowanym wieku. Opłacalne jest też prowadzenie programów profilaktycznych, np. raka szyjki macicy. Komputer w pracy jest podstawą. Można sprawdzić, czy pacjent jest ubezpieczony, kiedy ostatni raz był u lekarza. Poza tym przydaje się do nauki i szukania informacji.
Plusy - system lekarza rodzinnego jest tani i dostępny. Minusy - małe finansowanie, brak czasu, wielu lekarzy to osoby, które się przekwalifikowały z internistów i pediatrów, co odbiera im pewność siebie.
Czasami za dużo zajęć
Ewa Teslar, od 25 lat lekarz rodzinny w Paryżu:
Aby zacząć praktykę lekarską we Francji, trzeba być obywatelem Unii Europejskiej, dostać pozwolenie od miejscowej administracji, francuskiej izby lekarskiej i ewentualnie lekarza rodzinnego sąsiadów. Lekarz rodzinny pracuje w praktyce zatrudniającej od 3 do 10 lekarzy. Zatrudnia sekretarkę, nie ma pielęgniarek do pomocy. Ma stażystów, jeżeli jest lekarzem kształcącym. Do naszych obowiązków należy opieka nad dorosłymi i dziećmi, profilaktyka i badania ginekologiczne. W dużych miastach, takich jak Paryż, nie jesteśmy zobowiązani do dyżurów nocnych i świątecznych. Na przedmieściach, w małych miastach i na wsiach takie dyżury są. Wszystkie sprawy specjalistyczne załatwia się ze znajomym specjalistą poza szpitalem, bezpośrednio w jego gabinecie. Współpraca jest przyjacielska, na zasadzie wymiany listów lub telefonów. Sprawy pilne, gdzie życie pacjenta jest zagrożone, kieruje się do szpitala. Współpraca lekarza rodzinnego ze szpitalem jest wtedy nikła.
Lekarz jest opłacany przez pacjenta przy wizycie. Stawki są różne, zgodne z kontraktem z kasą chorych. Cennik jest wywieszony w poczekalni. Najniższa to 20 euro. Kasa chorych zwraca pacjentowi 70 proc. kosztów, a resztę prywatna ubezpieczalnia, jeśli pacjent ma z taką umowę. Dla pacjentów bezrobotnych lub nie mających wystarczających dochodów leczenie jest bezpłatne. Lekarz dostaje w całości pieniądze od kasy chorych. Pacjentowi cierpiącemu na przewlekłe choroby kasa chorych zwraca całą stawkę za konsultację i leki. Wszyscy pacjenci mają zieloną kartę ?Carte Vitale", w której odnotowane są wymagane dane.
Informatyka jest bardzo ważna w naszej pracy. Informacje o pacjencie są zapisane w komputerze, którego używamy także do komunikowania się z innymi lekarzami rodzinnymi, do kształcenia podyplomowego (distance learning) i komunikowania się ze specjalistami. Niektóre laboratoria przekazują wyniki badań
e-mailem.
Polski lekarz rodzinny ma prawo pracować we Francji, zastępować francuskich lekarzy, zapisać się do izby lekarskiej. Musi być 3 lata po dyplomie polskim i przyjechać z zaświadczeniem polskiej izby lekarskiej. Nie może jednak rozpocząć innej specjalności. Lekarz rodzinny zarabia około 3 tys. euro na miesiąc, ale z tego blisko 50 proc. idzie na podatki.
Plusy systemu lekarza rodzinnego: może pracować tak, jak mu się podoba (być lekarzem rodzinnym, pracować w przychodni, być homeopatą, osteopatą, psychoterapeutą), ma wolny wybór miejsca pracy, a pacjent wolny wybór lekarza. Minusy - lekarz jest bardzo obciążony czasowo, musi dużo pracować, często musi podejmować decyzje sam.
Źródło: Puls Medycyny