Plan be

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 10-12-2008, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zawsze byłem za przekształceniami własnościowymi w ochronie zdrowia. W swoich publicznych wypowiedziach wielokrotnie domagałem się zwiększenia w nim udziału sektora prywatnego. Oburzały mnie zohydzające prywatyzację szpitali PiS-owskie reklamy emitowane podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej. Nigdy jednak nie twierdziłem, że jest jakaś jedna jedyna forma prawna, organizacyjna i własnościowa optymalna dla prowadzenia szpitala. Dlatego uważam za bezzasadne upieranie się przez PO przy obligatoryjnym przekształceniu wszystkich publicznych szpitali w spółki prawa handlowego. Tym bardziej, że w planie ekipy Tuska "zapomniano" o jednoczesnej poprawie finansowania świadczeń oraz nie przedstawiono rozwiązania problemu tzw. drogich pacjentów, którzy już dziś są odsyłani spod jednych szpitalnych drzwi pod drugie.

Być może jednak nie wziąłem w swojej naiwności pod uwagę tyleż przyziemnego co ważnego dla polityków aspektu proponowanej fragmentarycznej reformy. Przyjmijmy, że spośród 700 szpitali publicznych w Polsce tylko co dziesiąty został skomercjalizowany. Jeśli w zarządach nowo powstałych spółek zasiądą przeciętnie po cztery osoby, oznacza to dwa i pół tysiąca posad do rozdysponowania. Posad bardzo dobrze płatnych, biorąc pod uwagę wysokie uposażenia kadry zarządzającej. A są jeszcze rady nadzorcze...

Obsadzane z politycznego klucza szpitalne spółki to dla polityków rządzących partii łakomy kąsek. Bynajmniej nie jest to uwaga tylko do PO i PSL. Taki niestety mamy system partyjny, że kto u władzy, ten gdzie tylko może szuka miejsc dla swoich. I pewnie stąd biorą się głośne pokrzykiwania Ewy Kopacz, że prezydent i tak nas nie powstrzyma, bo będziemy realizować plan B. Obawiam się, że oprócz przekształceń szpitali w spółki, co ma miejsce od lat, w skład tego planu wejdzie utrudnianie życia tym placówkom, które nie będą chciały pójść wyznaczoną przez rząd ścieżką. Premier może także wycofać się ze złożonej obietnicy podniesienia składki zdrowotnej do 10 procent od 2010 roku.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Badurek

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.