Pilot w reklamie leku nie narusza prawa farmaceutycznego
Z reklam produktów leczniczych zniknęły już postacie w białych fartuchach. Wykorzystywania wizerunku lekarza w reklamach leków zabrania bowiem prawo farmaceutyczne. Jednak kreatywność twórców telewizyjnych spotów nie zna granic.
Od niedawna na przykład o tym, że na ból głowy nie bierze żadnych innych tabletek poza tymi, które ,poleciła Goździkowa", zapewnia z ekranów telewizorów pilot samolotu pasażerskiego. Autorzy reklamy zapomnieli jednak, że międzynarodowe przepisy dopuszczające pilotów do latania, tzw. Joint Aviation Regulations (JAR) zabraniają przedstawicielom tego zawodu stosowania podczas pracy na pokładzie jakichkolwiek leków, w tym środków przeciwbólowych.
Za sterami
- bez wspomagania
,Ta reklama pozostaje w sprzeczności z przepisami JAR, którymi posługuje się również polskie lotnictwo cywilne. Mówią one, że pilot nie powinien stosować leczenia farmakologicznego. Europejskie przepisy dopuszczają co prawda możliwość pozostawienia pilotowi licencji lotniczo-lekarskiej w przypadku leczenia określonych schorzeń i stosowania ściśle określonych leków, które nie stwarzają zagrożenia dla wykonywania czynności lotniczych i nie ograniczają jego zdolności psychofizycznych. Musi się to jednak odbywać za wiedzą i zgodą uprawnionego lekarza lotniczego" - mówi doc. Krzysztof Mazurek, naczelny lekarz lotnictwa cywilnego z Urzędu Lotnictwa Cywilnego w Warszawie.
Generalnie jednak obowiązuje zasada, że pilot siadając za sterem samolotu musi być w stanie zdrowia, który nie wymaga wspomagania farmakologicznego. ,Pilot nie powinien nosić w kieszeni tabletek od bólu głowy, to nie wchodzi w rachubę. Jeżeli reklama sugeruje, że często stosuje środki przeciwbólowe, to może to wynikać z jakichś problemów zdrowotnych, które powinien uzgodnić z uprawnionym lekarzem lotniczym, który aktualizował jego licencję lotniczo-lekarską" - dodaje doc. K. Mazurek.
Wzmocniony przekaz
,Reklama jest przenośnią, a nie odbiciem sytuacji rzeczywistej. Nie zachęcamy pilotów do brania tabletek od bólu głowy na pokładzie samolotu. Reklama nie sugeruje przecież, że pilot stosuje te środki podczas lotu. W naszym filmie pilot zapewnia tylko, że nie bierze żadnego innego leku na ból głowy, a może to robić przecież po pracy" - broni pomysłu reklamy Grzegorz Zawisławski, szef marketingu leków OTC w Polpharmie.
Poza wszystkimi zastrzeżeniami dotyczącymi wymogów medycznych, pilot jest jednak idealnym bohaterem telewizyjnej reklamy produktu medycznego. Jako przedstawiciel zawodu cieszącego się dużym zaufaniem społecznym skutecznie wzmacnia przekaz reklamowy. Poza tym wykorzystanie jego wizerunku nie narusza prawa farmaceutycznego. Zgodnie z nim, nie wolno odwoływać się w reklamie tylko do zaleceń osób posiadających wykształcenie medyczne lub sugerujących posiadanie takiego wykształcenia, naukowców oraz osób pełniących funkcje publiczne.
Nie do udowodnienia
,Ustawy - Prawo farmaceutyczne ta reklama nie narusza na pewno. Zastanawiam się jednak, czy naruszając inne przepisy, reklama ta nie jest wprowadzeniem w błąd" - mówi Adam Kliś, dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym. Z takim przypadkiem GIF nigdy jeszcze się nie spotkał. Jeśli spot reklamowy z udziałem pilota można by uznać za reklamę wprowadzającą w błąd, to dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów byłoby to podstawą nawet do wydania decyzji nakazującej zaprzestania emisji. Zdaniem Aliny Urban, rzeczniczki UOKiK, udowodnienie tej reklamie, że wprowadza w błąd, byłoby jednak bardzo trudne. ,Po pierwsze, została tak skonstruowana, że nie sugeruje jednoznacznie, że pilot zażywa środki przeciwbólowe siedząc za sterem samolotu. Po drugie, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów może się odwoływać tylko do przepisów prawa. Przepisy prawa lotniczego, chociaż określają jednoznacznie wymogi medyczne dla personelu lotniczego, nie regulują jednak kwestii reklamy" - wyjaśnia Alina Urban.
Główną wykładnią tego, co dozwolone w dziedzinie reklamy produktów medycznych pozostaje zatem prawo farmaceutyczne, a to oznacza, że kreatorzy reklam leków mają jeszcze spore pole do popisu.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska