PET (niby) jest, ale...

  • Agnieszka Katrynicz
opublikowano: 02-08-2012, 16:06

Aparat pozytonowej tomografii komputerowej w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku kosztował ponad 11 mln zł, ale pracuje tylko dwa dni w tygodniu. Pacjenci z Pomorza są więc zmuszeni jeździć na badania do Bydgoszczy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na Pomorzu onkolodzy rejestrują najwięcej w Polsce zachorowań na raka, jednak dopiero od dwóch lat w UCK funkcjonuje nowa pracownia dysponująca nowoczesnym sprzętem. Jest w stanie wykonywać 10 badań dziennie i pracować przez pięć dni w tygodniu, ale pracuje tylko dwa. Wszystko przez zbyt niski kontrakt – w ubiegłym roku NFZ przekazał UCK pieniądze na 500 badań, w tym na ponad 900. „To pozwala na pracę dwa dni w tygodniu – mówi Ewa Książek-Bator, dyrektor UCK w Gdańsku. – Prosiliśmy o kontrakt na 2 tys. badań, ale NFZ się nie zgodził. Po co więc tak droga inwestycja za ponad 11 mln zł? Po co nowoczesny budynek, wyszkolony personel?”.

Chorzy, którzy nie mogą i nie chcą czekać, jeżdżą na badania do Regionalnego Centrum Onkologii w Bydgoszczy. NFZ nie widzi jednak problemu. „Badanie PET-em jest wyjątkowe, pacjentów kieruje się na nie w ściśle określonych przypadkach – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Barbara Kawińska, dyrektor pomorskiego NFZ. – Nie ma na nie takiego zapotrzebowania, jak na rezonans czy TK. Prawie tysiąc badań rocznie to nie jest zły kontrakt. A wielu chorych bada się w Bydgoszczy, bo po prostu leczy się w RCO”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Agnieszka Katrynicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.