Patowa sytuacja w szpitalnictwie na Opolszczyźnie
Opolska Regionalna Kasa Chorych jako jedyna w Polsce nie podpisała ze szpitalami kontraktów. Powód? Dyrektorzy placówek nie zgadzają się na proponowane umowy, twierdząc że doprowadzą do ich bankructwa.
Polityka finansowa kasy wobec szpitali budzi coraz głośniejsze protesty. 8 maja w Opolu cztery największe centrale związkowe zawiązały sztab protestacyjny. ,Sytuacja jest bardzo groźna. Jeśli szpitale przyjmą proponowane kontrakty, za 2-3 miesiące stracą płynność finansową. A to oznacza zagrożenie dla jakości świadczeń medycznych dla mieszkańców Opolszczyzny" - twierdzi Ireneusz Sołek, członek sztabu protestacyjnego i szef ,Solidarności" w Szpitalu Wojewódzkim w Opolu.
Na 15 maja sztab zaprosił do rozmów marszałka województwa, wojewodę i dyrekcję kasy chorych. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, na 23 maja planuje zorganizowanie w Opolu manifestacji. W ostateczności nie wyklucza ogłoszenia strajku generalnego. Z informacji UNUZ-u wynika, że z powodu przewagi świadczeń nad dochodami ze składek, Opolska RKCh ma ok. 45 mln zł strat. Do tego w 2003 r. musi zacząć spłacać kredyt w wysokości 23 mln zł, który zaciągnęła z budżetu państwa w 2000 r.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska