Ustawa w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia jest odpowiedzią środowiska na propozycje Ministerstwa Zdrowia. Projekt określa sposób ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne, uwzględniając posiadane przez nich kwalifikacje.
„Każda grupa zawodowa sama określiła swoje oczekiwania finansowe. My podtrzymujemy postulaty, o których mówimy od lat, czyli trzy średnie krajowe dla specjalisty oraz dwie dla lekarzy i lekarzy dentystów bez specjalizacji. Projekt resortowy był, mówiąc najłagodniej, nie do przyjęcia. Stawki zaproponowane przez ministra nawet nie zbliżyły się do tych, których żądamy” — mówi Zdzisław Szramik, członek zarządu krajowego OZZL, szef struktur związku na Podkarpaciu.
Podpisów przybywa, ale w różnym tempie
Projekt środowiska trafił do sejmu 19 stycznia. Został także zarejestrowany komitet obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. „Od tego czasu mamy tylko trzy miesiące na zebranie brakujących podpisów. Musi być ich przynajmniej 100 tys. Dlatego apelujemy: zbierajcie je wśród lekarzy, ich rodzin, innych pracowników ochrony zdrowia. Każdy może się podpisać” — namawia swoich członków zarząd krajowy OZZL. Z jakim skutkiem?
„Różnym — nie ukrywa Maria Balcerzak, przewodnicząca zarządu OZZL na Mazowszu. — Część kolegów zbiera podpisy, większą akcję zorganizowano w jednym ze szpitali powiatowych w regionie. Ale trudno dziś mówić o jakimś zrywie. Przed nami zebranie zarządu regionu, więc przypomnę o akcji”.
Na Podkarpaciu podpisów przybywa, ale ich dokładna liczba jeszcze nie jest znana: „Nie liczyliśmy, bo listy z terenu sukcesywnie spływają. Więcej będzie można powiedzieć po spotkaniu zarządu krajowego 17 lutego. Mamy jeszcze ponad 2 miesiące, więc sądzę, że sporo lekarzy przekaże zebrane podpisy, gdy akcja będzie na finiszu” — uważa Zdzisław Szramik.
W Małopolsce OZZL zebrał dotychczas ponad 3,5 tys. podpisów. „Niejednokrotnie dowodziliśmy, że nasze środowisko potrafi się zjednoczyć i mobilizować. Ale pod projektem obywatelskim podpisały się także inne grupy zawodowe, m.in. pielęgniarki, ratownicy medyczni, fizjoterapeuci, psycholodzy, logopedzi czy elektroradiolodzy. Jestem spokojny o ostateczny wynik” — zapewnia Piotr Watoła, przewodniczący zarządu małopolskiego OZZL.
Legislacyjne wyboje
Niezależnie od liczby podpisów, losy projektu są więcej niż niepewne. W ciągu ostatnich pięciu kadencji Sejmu posłowie zajmowali się w sumie 5936 projektami ustaw, w tym zaledwie 73 inicjatywami obywatelskimi — wynika z danych Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. „Barierą nie do pokonania jest często wymóg zebrania w krótkim czasie minimum 100 tys. ważnych podpisów” — komentuje dr Agnieszka Dudzińska z tego instytutu.
Spośród 73 projektów obywatelskich 16 odrzucono, tylko 11 weszło w życie. Co z pozostałymi? „Po pierwszym czytaniu ustawa trafia zwykle do właściwej ze względu na tematykę sejmowej komisji merytorycznej. W przypadku ustaw dotyczących systemu ochrony zdrowia będzie to Komisja Zdrowia. Nie ma prawnego wymogu, by drugie czy trzecie czytanie, podczas którego odbywa się głosowanie nad ustawą, w ogóle miały miejsce. Ustawa może leżeć w komisji dowolnie długo i tej opieszałości nie trzeba w żaden sposób tłumaczyć. Gdy kończy się kadencja Sejmu, projekt obywatelski — niejako w spadku — otrzymują po prostu nowi posłowie. Aż 60 proc. projektów trafia do takiej legislacyjnej „zamrażarki”. Ze statystyk wynika, że do trzeciego czytania częściej przechodzą nawet propozycje opozycji niż projekty obywatelskie” — dodaje dr Agnieszka Dudzińska.
Trudno sobie wyobrazić, by tak doświadczony gracz, jakim jest OZZL, nie zdawał sobie sprawy z legislacyjnych wybojów. To próba walki z wiatrakami czy przemyślana strategia? „Obstawiałabym raczej tę drugą opcję. Projektów obywatelskich jest tak mało, że gdy już się pojawią, zwykle przykuwają uwagę mediów, robi się o nich głośno, są przyczynkiem do publicznej debaty. Tą drogą także można wiele zyskać” — uważa dr Dudzińska.