Ostrzej, ale bez skalpela: Mrożek by się uśmiał
Ostrzej, ale bez skalpela: Mrożek by się uśmiał
Można już iść na wesele i chrzciny, ale do lekarza wciąż nie! To absurd — skarżą się pacjenci. Nader często jedyną formą konsultacji, proponowaną przez przychodnie, pozostaje teleporada, mimo podstaw do osobistej wizyty w celu poddania się badaniu fizykalnemu.
Nadal są kłopoty z zapisami do specjalistów, a szefowie przychodni i szpitali bezradnie przyznają, że najpierw muszą przyjąć stałych pacjentów i tych z poprzednich miesięcy. Do tych placówek wchodzi się niczym do Pentagonu — pojedynczo, w maseczce, po obejrzeniu od stóp do głów przez niekoniecznie uprzejmego portiera lub arogancką rejestratorkę.
Nowy wirus, niczym srogi sierżant nieopierzonego rekruta, postawił do pionu zarozumiałych dostojników w 213 krajach. Tym VIP-om pozostało tylko liczyć trupy i odwracać kota ogonem przez rozgłaszanie swoich sukcesów o wygaszaniu epidemii! Ale 4 czerwca w polskim parlamencie wręczono biało-czerwony bukiet róż dla pogromców pandemii i wręcz wzorcowych protagonistów walki z badziewiem, z którym nie dają sobie rady nawet najwięksi władcy współczesnego świata. To się wpisuje w kultowy klimat teatru absurdu Sławomira Mrożka, który w swojej twórczości nie stronił od tematów uniwersalnych, takich jak wolność czy zagrożenia ze strony współczesnej cywilizacji.
Nazajutrz po proklamowaniu przez polski rząd zwycięstwa nad pandemią, padł dzienny rekord zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Liczba zakażeń w Polsce wciąż rośnie, choć nierównomiernie. Na Górnym Śląsku odnotowano 48 razy więcej zachorowań niż na Warmii i Mazurach. Na większości terytorium Polski epidemia została jako tako stłumiona, jednak w kilku regionach pojawiły się nowe ogniska COVID-19. Polska i Szwecja przewodzi teraz w Europie w dynamice nowych zachorowań.
W województwie lubelskim personel medyczny stanowi co najmniej 6 proc. zakażonych. Prawdopodobnie odsetek byłby większy, ale pracownikom ochrony zdrowia ciągle nie robi się przesiewowych badań, jakim poddawani są górnicy na Górnym Śląsku. Lubelski sanepid wyłamał się ze zmowy milczenia i ujawnił, że łączna liczba pracowników ochrony zdrowia z woj. lubelskiego ze stwierdzonym COVID-19 to 33 osoby, w tym 6 lekarzy. Wśród zakażonych są laborantka i salowe, natomiast los był łaskawy dla ratowników medycznych.
Im bliżej wyborów prezydenckich, tym coraz mniej zakazów epidemicznych. Więc nasi rodacy w pierwszy czerwcowy weekend wylegli tłumnie na miejskie bulwary, baseny i trasy kajakowe bez masek i przyłbic, mając również w głębokim poważaniu zachowanie dwumetrowego odstępu od siebie. No i ruszyli gromadnie na wiece poparcia dla swoich faworytów. Młodzi działkowicze za miastem, w gronach bynajmniej niespokrewnionych, karmią się dymem z grilla i nie tylko. Nikt nikomu nie zwraca uwagi ani nie grozi mandatem czy bajońską grzywną.
Politycznego rywala da się zawsze wyprowadzić z równowagi, upomnieć czy nawet na chwilę zawstydzić, ale na pokonanie nie do końca poznanego mikroba ludzkość nie wynalazła cudownej broni. I ta prawda od wieków spędzała ludziom sen z powiek, gdy usiłowali walczyć z masowymi zarazami. Przewrotność, zwodniczość, wieloznaczność, a jednocześnie przebiegłość drobnoustrojów zawsze może nas wyprowadzić w pole. Ale pokora i cierpliwość naszych wybitnych uczonych daje nam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, gdy damy sobie z tym radę. Jako pierwsi na świecie polscy naukowcy i lekarze mają szansę opracować lek na bazie immunoglobulin swoistych i podać je pacjentom. W Polsce jest już kilkanaście tysięcy ozdrowieńców, którzy zgłaszają się i oddają osocze. Tyle tylko, że pobór w regionalnych centrach krwiodawstwa i krwiolecznictwa odbywa się według innej procedury niż ta, która jest potrzebna do wytworzenia skutecznego leku przeciw wirusowi.
Zdumiewa mnie brak refleksji i głosu rozsądku w rodzinach górniczych. Przez całe lata wmawiano górnikom, że są włodarzami polskiego czarnego złota. Uwierzyli we własną genialność i zdolność pogonienia kota każdej władzy. Dzisiaj ścieśnieni w górniczych windach głębinowych stanowią idealną ekspozycję na wtargniecie zabójczego wirusa.
Teraz napędzaną przez miniony kwartał panikę i sianie lęków, trzeba jakoś powstrzymać. Zbliża się sezon urlopowy. Czy zatem powinniśmy go spędzić w domach? Nie dajmy się zwariować. Źródłem zakażenia nie jest przyroda, las, morze, tylko inni ludzie. A więc warto przemyśleć, dokąd się wybierzemy i jak tam dotrzemy. Najlepsza destynacja to ta, gdzie nie ma tłumów.
Powrót do normalności nie jest i nie będzie prosty. W kwietniu lekarze wystawili aż o połowę mniej kart DiLO niż rok wcześniej. Ta różnica w statystykach nie znaczy, że chorych na raka nam ubywa. Ludzie umierali, umierają i będą umierać. Po kilkuset latach spokoju epidemicznego, nagłe okoliczności przerosły niektórych polityków, a lekceważenie przez nich opinii eksperckich przejdzie do historii.

Można już iść na wesele i chrzciny, ale do lekarza wciąż nie! To absurd — skarżą się pacjenci. Nader często jedyną formą konsultacji, proponowaną przez przychodnie, pozostaje teleporada, mimo podstaw do osobistej wizyty w celu poddania się badaniu fizykalnemu.
Nadal są kłopoty z zapisami do specjalistów, a szefowie przychodni i szpitali bezradnie przyznają, że najpierw muszą przyjąć stałych pacjentów i tych z poprzednich miesięcy. Do tych placówek wchodzi się niczym do Pentagonu — pojedynczo, w maseczce, po obejrzeniu od stóp do głów przez niekoniecznie uprzejmego portiera lub arogancką rejestratorkę.Nowy wirus, niczym srogi sierżant nieopierzonego rekruta, postawił do pionu zarozumiałych dostojników w 213 krajach. Tym VIP-om pozostało tylko liczyć trupy i odwracać kota ogonem przez rozgłaszanie swoich sukcesów o wygaszaniu epidemii! Ale 4 czerwca w polskim parlamencie wręczono biało-czerwony bukiet róż dla pogromców pandemii i wręcz wzorcowych protagonistów walki z badziewiem, z którym nie dają sobie rady nawet najwięksi władcy współczesnego świata. To się wpisuje w kultowy klimat teatru absurdu Sławomira Mrożka, który w swojej twórczości nie stronił od tematów uniwersalnych, takich jak wolność czy zagrożenia ze strony współczesnej cywilizacji. Nazajutrz po proklamowaniu przez polski rząd zwycięstwa nad pandemią, padł dzienny rekord zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Liczba zakażeń w Polsce wciąż rośnie, choć nierównomiernie. Na Górnym Śląsku odnotowano 48 razy więcej zachorowań niż na Warmii i Mazurach. Na większości terytorium Polski epidemia została jako tako stłumiona, jednak w kilku regionach pojawiły się nowe ogniska COVID-19. Polska i Szwecja przewodzi teraz w Europie w dynamice nowych zachorowań.W województwie lubelskim personel medyczny stanowi co najmniej 6 proc. zakażonych. Prawdopodobnie odsetek byłby większy, ale pracownikom ochrony zdrowia ciągle nie robi się przesiewowych badań, jakim poddawani są górnicy na Górnym Śląsku. Lubelski sanepid wyłamał się ze zmowy milczenia i ujawnił, że łączna liczba pracowników ochrony zdrowia z woj. lubelskiego ze stwierdzonym COVID-19 to 33 osoby, w tym 6 lekarzy. Wśród zakażonych są laborantka i salowe, natomiast los był łaskawy dla ratowników medycznych.Im bliżej wyborów prezydenckich, tym coraz mniej zakazów epidemicznych. Więc nasi rodacy w pierwszy czerwcowy weekend wylegli tłumnie na miejskie bulwary, baseny i trasy kajakowe bez masek i przyłbic, mając również w głębokim poważaniu zachowanie dwumetrowego odstępu od siebie. No i ruszyli gromadnie na wiece poparcia dla swoich faworytów. Młodzi działkowicze za miastem, w gronach bynajmniej niespokrewnionych, karmią się dymem z grilla i nie tylko. Nikt nikomu nie zwraca uwagi ani nie grozi mandatem czy bajońską grzywną. Politycznego rywala da się zawsze wyprowadzić z równowagi, upomnieć czy nawet na chwilę zawstydzić, ale na pokonanie nie do końca poznanego mikroba ludzkość nie wynalazła cudownej broni. I ta prawda od wieków spędzała ludziom sen z powiek, gdy usiłowali walczyć z masowymi zarazami. Przewrotność, zwodniczość, wieloznaczność, a jednocześnie przebiegłość drobnoustrojów zawsze może nas wyprowadzić w pole. Ale pokora i cierpliwość naszych wybitnych uczonych daje nam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, gdy damy sobie z tym radę. Jako pierwsi na świecie polscy naukowcy i lekarze mają szansę opracować lek na bazie immunoglobulin swoistych i podać je pacjentom. W Polsce jest już kilkanaście tysięcy ozdrowieńców, którzy zgłaszają się i oddają osocze. Tyle tylko, że pobór w regionalnych centrach krwiodawstwa i krwiolecznictwa odbywa się według innej procedury niż ta, która jest potrzebna do wytworzenia skutecznego leku przeciw wirusowi.Zdumiewa mnie brak refleksji i głosu rozsądku w rodzinach górniczych. Przez całe lata wmawiano górnikom, że są włodarzami polskiego czarnego złota. Uwierzyli we własną genialność i zdolność pogonienia kota każdej władzy. Dzisiaj ścieśnieni w górniczych windach głębinowych stanowią idealną ekspozycję na wtargniecie zabójczego wirusa. Teraz napędzaną przez miniony kwartał panikę i sianie lęków, trzeba jakoś powstrzymać. Zbliża się sezon urlopowy. Czy zatem powinniśmy go spędzić w domach? Nie dajmy się zwariować. Źródłem zakażenia nie jest przyroda, las, morze, tylko inni ludzie. A więc warto przemyśleć, dokąd się wybierzemy i jak tam dotrzemy. Najlepsza destynacja to ta, gdzie nie ma tłumów.Powrót do normalności nie jest i nie będzie prosty. W kwietniu lekarze wystawili aż o połowę mniej kart DiLO niż rok wcześniej. Ta różnica w statystykach nie znaczy, że chorych na raka nam ubywa. Ludzie umierali, umierają i będą umierać. Po kilkuset latach spokoju epidemicznego, nagłe okoliczności przerosły niektórych polityków, a lekceważenie przez nich opinii eksperckich przejdzie do historii.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach