Ostry konflikt w sprawie karty pacjenta
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Sośnierz, który jeszcze w tym roku chciałby rozpocząć dystrybucję karty pacjenta, stanowiącej klucz do systemu Rejestru Usług Medycznych, natrafił na silny opór w rządzie. Wiceminister MSWiA nazywa projekt A. Sośnierza anachronicznym, kosztownym i niepotrzebnym.;
Dowód czy karta?
Jak się dowiedział Puls Medycyny, po grudniowej publikacji A. Sośnierz spotkał się z P. Piętakiem. Ustalili, że dowody osobiste nowej generacji będą z czasem zastępować kartę ubezpieczenia zdrowotnego. "To nie jest problem, karty i tak trzeba co jakiś czas aktualizować" - tłumaczy A. Sośnierz i równocześnie przekonuje, że warto wprowadzić karty nawet na kilka lat, bo rachunek ekonomiczny wypada dla nich korzystnie. "Rocznie tracimy 100 mln zł na samych fałszywych receptach, a więc koszt kart zwróci się w ciągu dwóch lat" - argumentuje A. Sośnierz.
W lutym br. okazało się, że konflikt między A. Sośnierzem i P. Piętakiem trwa. W rozmowie z Pulsem Medycyny, P. Piętak powtórzył argumenty, których użył na łamach Rzeczpospolitej. Jego zdaniem, nie ma żadnej gwarancji, że system ze ląska można wprowadzić w całym kraju. "Prezes Sośnierz nie wziął pod uwagę zjawiska skali, dlatego całe przedsięwzięcie nie będzie kosztować kilkaset mln zł tylko 3-5 mld zł" - uważa P. Piętak. Według niego, prezes NFZ nie powinien się powoływać na doświadczenia ze ląska, bo nie przeprowadzono tam żadnego niezależnego audytu, który potwierdzałby, że tamtejszy RUM działa. Wiceminister MSWiA uważa także, że harmonogram realizacji projektu przedstawiony przez prezesa funduszu jest niewiarygodny, ponieważ powinny go poprzedzać wielomiesięczne analizy, a projekty w administracji publicznej zwykle opóźniają się nawet o lata.
Wszystko zależy od Rady NFZ
Prezes A. Sośnierz odpiera zarzuty. "Ja oceniam koszty projektu na 400 mln zł. Dlaczego mam się tłumaczyć z kwoty, którą mogę udowodnić?" - oburza się A. Sośnierz. Według jego szacunków, potrzebne jest kilkadziesiąt mln zł na serwery, kilkadziesiąt mln zł na oprogramowanie, a na same karty 40 mln euro. "Biorę także pod uwagę efekt skali. Karty dla 40 mln osób będą nawet tańsze niż dla 5 mln lązaków - argumentuje A. Sośnierz. - Proszę pamiętać, że nie działamy w próżni. Oddziały NFZ mają już oprogramowanie i sprzęt. Największym problemem, także pod względem logistycznym, będzie więc dystrybucja kart, a nie oprogramowanie". Prezes NFZ przypomina także, że śląski RUM otrzymał w 2002 r. prestiżową nagrodę Computerworld za najlepsze wdrożenie informatyczne w ochronie zdrowia. A. Sośnierz zapewnia, że od momentu zakończenia przetargu na karty potrzebuje półtora roku na uruchomienie systemu.
W marcu tego roku Rada NFZ ma się zająć już przygotowaną strategią wprowadzenia RUM. Od jej decyzji zależą dalsze losy projektu A. Sośnierza.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska