Ostatnie życzenie pomaga śmiertelnie chorym odejść

MAT
opublikowano: 15-07-2015, 11:38

Śmierć pacjenta to trudny moment dla wszystkich zaangażowanych. Okazuje się, że można nadać mu większy sens, bardziej osobowy wymiar i zwiększyć poczucie bliskości uczestniczących w nim osób.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Mówią o tym uczeni z kanadyjskiego McMaster University w Hamilton, którzy przeprowadzili oryginalny program  nazwany "Three Wishes Project".

Uczestniczyło w nim 40 umierających pacjentów, ich bliscy oraz opiekujący się nimi lekarze. Niezwykła idea polegała na na tym, że chory, rodzina lub inne bliskie mu osoby oraz lekarz  mogli wyrazić ostatnie, związane z pacjentem życzenie.

Zakwalifikowano je do kilku kategorii: zmiana otoczenia (np. wniesienie do pokoju ulubionych kwiatów czy pamiątek), wyrazy osobistego uznania (np. zasadzenie drzewa lub zorganizowanie towarzyskiego spotkania na cześć chorego), odnowienie relacji rodzinnych (np. odnalezienie krewnego, z którym kontakt był utracony), rytuały (takie jak błogosławieństwo czy odnowienie przysięgi małżeńskiej), pomoc innym (np. deklaracja oddania organu czy danina na cele charytatywne.)

"Zorganizowaliśmy ten projekt, aby wnieść spokój do ostatnich dni śmiertelnie chorego pacjenta i aby złagodzić czas opłakiwania." - mówi główna autorka projektu prof. Deborah Cook.

Udało się. Uczestnicy programu mówili o doświadczonym spokoju, godności, łatwiejszym pogodzeniu się ze śmiercią bliskiej osoby.

"Nie wydawało się, jakbyśmy kogoś tracili, ale jakbyśmy komuś składali życzenia na drogę." - mówiła jedna z osób.

Spełnianie życzeń nie było tymczasem trudne. Zrealizowano 97 proc. z nich, a koszty wahały się od 0 do 200 dolarów.


Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.