Ostatni dzwonek na rewolucję cyfrową w polskiej służbie zdrowia
Szpitale i przychodne mają jeszcze tylko dwa lata, żeby spełniać ustawowe wymogi dotyczące dokumentacji cyfrowej. Niektóre wciąż są tak opóźnione, że bardzo ciężko będzie im osiągnąć ten cel – uważa ekspert z firmy wdrażającej oprogramowanie dla szpitali.
Od sierpnia 2017 roku lekarze będą musieli korzystać wyłącznie z dokumentacji cyfrowej, a stosowane dotąd papierowe karty zdrowia pacjentów całkowicie przejdą do lamusa. To wiąże się z dużymi zmianami w infrastrukturze informatycznej jednostek służby zdrowia. Jak sobie z tym radzą? Zdaniem Tomasza Krajewskiego, szefa zespołu inżynierów na Europę Wschodnią Veeam Software, diagnoza bieżącego stanu informatyzacji w służbie zdrowia nie wygląda kolorowo.
„Badania dowodzą, że placówki medyczne są dobrze lub bardzo dobrze przygotowane do pracy z dokumentacją cyfrową. Nie wątpię w prawdziwość tych twierdzeń, ponieważ widziałem w szpitalach centra danych, których mogłaby pozazdrościć nie jedna profesjonalna firma – mówi ekspert.
Jest jednak pewno "ale". Jego zdaniem wśród polskich szpitali i przychodni niestety wciąż zdarzają się "cięższe przypadki", znacznie opóźnione w stosunku do innych w postępach we wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań informatycznych.
"Niektóre placówki wciąż dysponują np. przestarzałą technologicznie infrastrukturą, która w ostatecznym rozrachunku nie pozwoli spełnić ustawowych wymogów. Ich władze będą zmuszone w ekspresowym tempie i niemal od zera zbudować lokalne centrum danych. A realizacja tak złożonych projektów informatycznych jest obarczona wysokim ryzykiem opóźnień i komplikacji" – twierdzi specjalista od rozwiązań IT dla medycyny.
Rady dla spóźnionych. Co powinny zrobić placówki medyczne, które mają przestarzałą infrastrukturę IT?
Tomasz Krajewski, szef zespołu inżynierów na Europę Wschodnią Veeam Software
Placówki, które dopiero rozpoczynają lub przechodzą przez proces modernizacji swoich zasobów IT, powinny zwrócić szczególną uwagę na technologię wirtualizacji. Pozwala ona na jednym, fizycznym serwerze uruchomić od kilku do kilkudziesięciu serwerów wirtualnych (w zależności od jego mocy obliczeniowej), na których zostaną następnie uruchomione poszczególne aplikacje, takie jak system rejestracji pacjentów, spis leków, dostęp do kart historii pacjenta itp.
Postawienie do działania wirtualnego serwera trwa kilka-kilkadziesiąt minut. Nie można tego w żaden sposób porównać z dużo bardziej czasochłonnym procesem zakupu i podłączenia do fizycznego serwera. Nie bez przyczyny opisuję tę technologię w dużym uproszczeniu (dla osób, które po raz pierwszy zetknęły się z tym terminem). Wirtualizacja – wraz z najnowszej generacjami pamięciami masowymi i chmurą – stanowi bowiem jeden z najważniejszych komponentów tzw. nowoczesnego centrum danych. W połączeniu z odpowiednimi narzędziami pomaga ono zapewnić nieprzerwaną dostępność zarówno danych medycznych, jak i aplikacji umożliwiających wgląd w te dane.
Trudno oczekiwać od technologii informatycznych prawidłowego działania 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i przez 365 dni w roku. Złośliwą naturą rzeczy martwych są czasowe zawieszenia pracy usług, a nawet poważniejsze awarie wymagające naprawy sprzętu. Modernizacja medycznego centrum danych to tak naprawdę zaledwie początek. Kolejnym krokiem jest jego odpowiednie zabezpieczenie i zapewnienie możliwości szybkiego uruchomienia w sytuacjach kryzysowych. W tej kwestii placówki medyczne powinny być zabezpieczone nawet lepiej od przedsiębiorstw. Wynika to z faktu, że o ile utrata danych lub brak dostępności do zasobów może narazić firmę komercyjną na utratę reputacji, satysfakcji klienta czy przychodów, to awaria w placówce medycznej w ekstremalnym przypadku może zagrozić życiu pacjenta.
Już na poziomie opracowywania koncepcji bezpieczeństwa placówki medyczne powinny rozpatrywać kwestię zapewnienia stałej dostępności całościowo, a nie tylko wyłącznie pod kątem ochrony samych informacji o pacjentach. Dane medyczne, choć faktycznie są najważniejsze z perspektywy lekarzy, stanowią jeden z elementów, które należy zabezpieczyć. Do tego dochodzi również system operacyjny, na którym z kolei działają aplikacje. A to właśnie aplikacje zapewniają dostęp do danych, pozwalając czynić z nich właściwy użytek – odczytywać, modyfikować lub je usuwać.
W jaki sposób zapewnić dostępność w modelu 24/7? Tradycyjne podejście zakłada budowę zapasowego centrum danych (w osobnej lokalizacji), które będzie w stanie przejąć najważniejsze funkcje podstawowego ośrodka zarówno w przypadku poważnego incydentu, jak i chwilowego zawieszenia aplikacji. Takie podejście charakteryzuje się automatyzacją i bardzo wysoką efektywnością (przywrócenie działania liczone w sekundach), ale jednocześnie dużymi kosztami inwestycyjnymi, na które mogą sobie pozwolić duże organizacje – np. instytucje finansowe, operatorzy telekomunikacyjni, sektor energetyczny. Innym, zdecydowanie przystępniejszym kosztowo sposobem jest zastosowanie tradycyjnego oprogramowania do tworzenia kopii zapasowych. W przypadku awarii wystarczy przywrócić dane z ostatniej kopii. Należy zaznaczyć, że jest to czasochłonny proces, który w zależności od wielkości pliku backupowego i wydajności infrastruktury IT może zająć niezliczoną liczbę godzin, a nawet dni, co jest igraniem ze zdrowiem pacjentów.
Ponadto placówki medyczne mogą skorzystać z tzw. zasady „3-2-1”, która pomaga zabezpieczać się przed poważnymi awariami również przy zachowaniu rozsądnych kosztów utrzymania infrastruktury IT. Zasada „3-2-1” rekomenduje, by za jednym razem wykonać trzy kopie zapasowe danych na dwóch różnych nośnikach (np. dyski twarde i taśmy), z czego jeden z nich będzie przechowywany poza siedzibą organizacji, w dobrze strzeżonym miejscu. Dzięki temu placówki medyczne nawet w przypadku poważnej awarii, jak uszkodzenia serwera fizycznego, będą w stanie przywrócić infrastrukturę IT do działania dużo szybciej niż w przypadku przechodzenia przez cały proces instalacji i konfiguracji systemu operacyjnego, usług i aplikacji medycznych od nowa.
Czy istnieje inny sposób na zaadresowanie tego deficytu dostępności, czyli różnicy między wydajnością zapasowego centrum danych a przystępną ceną zakupu tradycyjnych narzędzi do backupu? Z pomocą przychodzi nowoczesne centrum danych, o którym wspominałem wcześniej. W połączeniu z odpowiednim oprogramowaniem do zapewnienia ciągłej dostępności umożliwia przywrócenie aplikacji do życia lub odtworzenie danych z kopii zapasowych w czasie liczonym w sekundach i minutach, nie zaś dniach czy godzinach jak w przypadku tradycyjnego oprogramowania.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: red. AR