Ograniczenia dot. recept wracają w Sejmie. “Lekarz powinien swój zawód wykonywać uczciwie”
Ograniczenia w systemie informatycznym umożliwiają realizację prawa do uczciwego zbadania pacjenta, postawienia diagnozy i ewentualnego wystawienia recepty - tak Maciej Miłkowski bronił w Sejmie wprowadzonych przez MZ ograniczeń ws. wystawiania recept.

Na posiedzeniu Sejmu 7 lipca powrócił temat ograniczeń w wystawianiu recept, które w ostatnim czasie zdecydowało się wprowadzić Ministerstwo Zdrowia.
Przypomnijmy, 30 czerwca w siedzibie Ministerstwa Zdrowia odbyła się konferencja prasowa dotycząca doniesień o nieprawidłowościach dotyczących wystawiania e-recept. Adam Niedzielski skierował do prokuratury informację o 10 lekarzach, którzy mieli dopuścić się takich. Poza tym resort wprowadził dodatkowe ograniczenia w systemie wystawiania recept, co ma przeciwdziałać procederowi ich nadmiarowego wystawiania.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski o nieprawidłowościach dot. e-recept: czas na drastyczne rozwiązania
Opozycja: ograniczyliście pacjentom możliwość leczenia
Do sprawy podczas posiedzenia odniosła się posłanka KO Katarzyna Lubnauer. Podkreśliła, że rozumie konieczność ograniczenia patologii związanych z działalnością firm masowo wystawiających recepty za opłatą, choćby z uwagi na problem nadużywania antybiotyków czy konieczność ochrony zasobów leków deficytowych.
– To, co zrobiliście to wylanie dziecka z kąpielą. Zamiast stworzyć system pozwalający na ograniczenie funkcjonowanie receptomatów, w sposób urągający zasadom prawnym wprowadziliście administracyjnie po prostu ograniczenie możliwości wystawiania recept. Efekt? Dzwoni do mnie znajoma lekarka POZ, zastępująca w czasie urlopu innych lekarzy. Zanim nawet zaczęła przyjmowanie pacjentów, już wystawiła 50 recept, które były przedłużeniem dotychczasowego leczenia. Potem przyjmowała pacjentów, często osoby starsze, dodatkowo zmagając się z problemem, że nie zawsze wszystkie leki można dostać w tej samej aptece. Często więc jeden lek to jedna recepta. O godz. 13 zorientowała się, że wyczerpała limit i w związku z tym odwołała 25 następnych pacjentów i swoje dyżury w nocnej opiece oraz hospicjum - opowiedziała Lubnauer.
Jej zdaniem rozwiązanie MZ skutkuje ograniczeniem do leczenia. Dodała też, że w obliczu realnego dostępu do lekarzy, firmy wystawiające recepty to często jedyna możliwość uzyskania możliwości leczenia.
Miłkowski: Ministerstwo Zdrowia i NIL mają ten sam cel
Na pytania posłów odpowiadał wiceminister Maciej Miłkowski. Podkreślił, że MZ od początku w tej sprawie rozmawia z Naczelną Izbą Lekarską,a resort pozytywnie ocenia jedno ze stanowisk Izby, w którym ta krytycznie odniosła się do procederu nadmiarowego wystawiania recept za opłatą. Poinformował też, że MZ przekazało NIL dane dotyczące lekarzy wystawiających recepty masowo - i, jak wynikało z ich analizy, dla pacjentów realizujących je następnie w całej Polsce.
– Te informacje były na bieżąco przekazywane. Ta współpraca cały czas ma miejsce: raz lepsza, raz gorsza, ale staramy się, by te patologie zostały wyeliminowane. Żeby faktycznie dojść do konsensusu szybciej przyjęliśmy rozwiązanie bardzo liberalne. (...) Zmniejszyliśmy na 80 wizyt dziennie, co daje ok. 7,5 minuty na pacjenta. (...) Lekarz udziela świadczeń na podstawie badania i zebrania wywiadu, siedem minut to i tak krótko, ale tak przyjęliśmy. (...) Jeśli ktoś nie wykonuje swojego zawodu uczciwie, nie powinien go realizować w taki sposób. Ograniczenia w systemie informatycznym umożliwiają realizację prawa do uczciwego zbadania pacjenta, postawienia diagnozy i ewentualnego wystawienia recepty - wskazał Miłkowski.
Dodał, że resort i środowisko ma ten sam cel: wyeliminowanie patologii, choć środkami MZ i NIL mogą się różnić.
– Nie zgadzamy się z tym, że na dobre zbadanie pacjenta wystarczy kilka sekund. Cały czas dyskutujemy na ten temat z Izbą i środowiskiem - dodał.
Źródło: Puls Medycyny