Odkrywanie źródeł choroby
Odkrywanie źródeł choroby
POWOŁANI DO MEDYCYNY Pacjenci, którzy pojawiają się w gabinetach lekarskich, mogą mieć poczucie (niekoniecznie potwierdzone obiektywnymi dowodami), że ich stan jest ostatecznym nieszczęściem, z którego nie ma wyjścia. Silne emocje oraz niepewność wynikająca z ryzyka ujawnienia wstydliwych informacji mogą dodatkowo zwiększyć niechęć do udzielenia odpowiedzi.
Niektórzy z pacjentów — szczególnie przy pierwszym kontakcie — chcą wiedzieć, co będzie się działo w trakcie procesu diagnostycznego, dlaczego pewne pytania muszą być zadane i do czego będą wykorzystane uzyskane informacje. Czasami taki pacjent może chcieć usłyszeć o mechanizmach powstawania choroby. Tylko wtedy, gdy sytuacja jest w pełni wyjaśniona oraz został nadany sens podejmowanym działaniom diagnostycznym, pacjent będzie gotowy w pełni odpowiadać na pytania. Taka postawa nie jest związana z podważaniem kompetencji lekarza, lecz może wynikać z chęci ochronienia własnego wizerunku czy zwiększenia poczucia własnej kontroli w procesie leczenia.
Dopuścić partnera do głosu
Warto być także otwartym na sytuacje, kiedy pacjent nie przychodzi do lekarza sam. Jeśli w gabinecie znajdują się małżonkowie, z których jedno — zwykle towarzyszące choremu — jest dominujące w kontakcie, często może pojawiać się chęć do uciszania lub wyłączenia ze współpracy gadatliwego partnera. W takich okolicznościach warto uważnie wysłuchać obu stron, bo oszczędność czasu może być pozornym zyskiem. Często to właśnie osoba towarzysząca bywa źródłem wielu informacji, które mogą wzbogacić proces diagnostyczny.
Warto pamiętać, że nie tylko osoba, której kartoteka znajduje się na biurku, ma wpływ na skuteczność procesu leczenia. Jeśli wyłączymy ze współpracy bliskich, by skoncentrować się wyłącznie na chorym, to istnieje ryzyko, że wytworzy się nieuświadomiony konflikt między lekarzem a rodziną. W efekcie wskazania lekarza mogą być przez nią podważane. Jeśli otoczymy uwagą także bliskich chorego, jest większa szansa na stworzenie sojuszu, który zwiększy współpracę w procesie leczenia.
Może zdarzyć się również, że chory pozostawiony sam, zacznie odczuwać zagrożenie związane z nieznaną dla siebie sytuacją. Jest to tym bardziej prawdopodobne, jeśli do tej pory w różnych okolicznościach miał wsparcie ze strony bliskich. W takiej sytuacji częstą reakcją jest dystansowanie się lub nawet wycofanie z trudnej relacji. Obecność współmałżonka lub opiekuna może być ważna dla pacjenta, ponieważ może on obawiać się, że samodzielnie nie przedstawi pełnego obrazu sytuacji, a także może mieć kłopot z zapamiętaniem wskazań do leczenia. Jest to szczególnie istotne w przypadku kontaktu ze starszymi pacjentami. Lekarz może okazywać wsparcie milczącemu pacjentowi poprzez uśmiech, wytworzenie atmosfery zaufania i bezpieczeństwa. Może to zwiększyć szanse, że stopniowo taka osoba zacznie oswajać się w nowej sytuacji i będzie aktywniej współpracować.
Mały pacjent w gabinecie
Równie istotny jest sposób budowania relacji z dziećmi. Gdy w gabinecie pojawiają się rodzice z małym pacjentem i kontakt odbywa się wyłącznie między dorosłymi, wtedy dziecko będzie czuło się wyłączone. Konsekwencje tego stanu mogą się odezwać w przyszłości. Procesy poznawcze dziecka oraz doświadczanie przez nie czasu przebiegają odmiennie niż u dorosłych. Z perspektywy dziecka okres jednego miesiąca może być odległą przeszłością i jego ponowne wejście do gabinetu może wymagać od lekarza budowania tej relacji od nowa.
Kluczowa jest tutaj rola rodziców, by przygotowali dziecko do wizyty u lekarza. Można — także wtedy, gdy dziecko jest zdrowe — zachęcać do opowiadania co jakiś czas o miłych momentach wizyty w gabinecie i budowania pozytywnych wspomnień związanych z osobą lekarza. Jest wtedy szansa, że dziecko, które jest przyprowadzane do przychodni w stanie osłabienia i choroby i z tych powodów przeżywa stres, nie będzie doświadczało dodatkowego napięcia przy spotkaniu z lekarzem.
Włączanie dziecka do rozmowy jest bardzo ważne także po to, by miało ono poczucie wpływu na proces leczenia. A nie będzie go miało, jeśli całość rozmowy odbywa się wyłącznie między dorosłymi. W takiej sytuacji u dziecka, a później u dorosłego, może rozwijać się w przyszłości poczucie bezradności związane z własnym zdrowiem.
Ważne jest nawiązanie współpracy z rodzicami w celu kształtowania aktywnego udziału dziecka w relacji z lekarzem, pomocy w oswajaniu stresu i tremy w rozmowie z pracownikami medycznymi. Istotne jest zachęcenie dziecka do udzielania odpowiedzi na pytania. Warto podkreślić w rozmowie z młodym pacjentem, że w ten sposób możliwe jest rozpoznanie choroby. Nawet jeśli lekarz już doskonale wie, jak będzie wyglądał proces leczenia, to warto przeznaczyć chwilę, by zadać 2-3 pytania. Nie muszą być one bardzo szczegółowe, bardziej istotne jest to, by dziecko miało szansę na nie odpowiedzieć. Dzięki temu wzmacniamy w dziecku poczucie kontroli nad doświadczaną sytuacją. Budowanie pozytywnego kontaktu z młodym pacjentem jest kształtowaniem jego świadomości zdrowotnej oraz utrwalaniem pozytywnego doświadczenia wizyty u lekarza.
Budowanie poczucia kontroli nad procesem leczenia
Współcześnie podkreśla się znaczenie dzielenia się z pacjentem odpowiedzialnością za proces leczenia. Ukazywanie choremu obszarów, w których ma kontrolę, jest daniem mu informacji „To od Pani/Pana zależy, jakie będą rezultaty w tym zakresie”. Sposób szacowania prawdopodobieństwa osiągnięcia przyszłego sukcesu jest związany z tym, czego doświadczyliśmy w przeszłości. Jeśli nasze działania umożliwiały zrealizowanie celu, wtedy doświadczane wzmocnienia wytworzą w nas wewnętrznie umiejscowione poczucie kontroli nad tym, co się dzieje dookoła.
Wyniki badań Chełmińskiej i in. (2007) oraz Lavoie i in. (2008) potwierdzają pozytywne rezultaty posiadanego poczucia kontroli nad objawami astmy u pacjentów leczonych na tę chorobę. Poczucie wewnętrznego umiejscowienia kontroli, tzn. poszukiwania rozwiązań w tym, nad czym ja mam kontrolę, wiąże się z większą odpowiedzialnością za zdrowie, udziałem w wyborze sposobu leczenia, a tym samym z jego większą efektywnością. Inne badania (Drwal, 1995; Juczyński, 2001; Macrodimitris, Endler, 2001) potwierdzają większą aktywność osób o wewnętrznym umiejscowieniu poczucia kontroli w poszukiwaniu kontaktu z lekarzami, podejmowaniu działań prozdrowotnych oraz stosowaniu się do zaleceń lekarskich.
Jeśli osoba będzie czuła, że wydarzenia dzieją się same, bez jej zaangażowania, wtedy rozwija się zewnętrzne poczucie kontroli — to ktoś lub coś jest odpowiedzialne za doświadczaną sytuację. Rotter (1954) stwierdził, że zaangażowanie człowieka do wykonania jakiegoś zadania jest związane z oczekiwaniami osiągnięcia wyznaczonego rezultatu poprzez własną aktywność i dostrzeganie wartości w zrealizowaniu tego celu. Jeśli pacjent ma zewnętrzne poczucie kontroli, to jego motywacja do podjęcia samodzielnych działań prozdrowotnych będzie niższa, ponieważ będzie oczekiwał, aż sytuacja sama się naprawi lub będzie przekonany, że to i tak nic nie da. Badania przeprowadzone Izdebskiego (1998) w grupie pacjentów z nowotworami potwierdziły negatywne rokowania wśród osób posiadających zewnętrzne poczucie kontroli.
Jednocześnie warto mieć świadomość, że dla niektórych pacjentów zewnętrzne poczucie kontroli i wyjaśnianie w ten sposób doświadczanych niepowodzeń jest sposobem na zachowanie poziomu samooceny. Mówienie sobie: „To nie moja wina, że tak się stało”, pozwala pacjentowi chronić się przed stanem beznadziei spowodowanej niskimi umiejętnościami radzenia sobie w życiu. Ponadto nie zawsze wewnętrzne umiejscowienie kontroli jest korzystne dla pacjenta. Niektórzy z nich mogą mieć tendencję do nadmiernego obwiniania się za doświadczane niepowodzenia. W takiej sytuacji lekarz może być tym, kto doceni dotychczasowe starania i wskaże obszary, które pozostawały poza kontrolą pacjenta, co pomoże w wyważeniu interpretacji całej sytuacji.
Samoocena a udzielanie odpowiedzi
Na radzenie sobie ze stresem w stanie zdrowia i choroby w istotnym stopniu wpływa samoocena. Wysoki poziom przekonania pacjenta o posiadanych możliwościach pozwala dostrzec zasoby, które można wykorzystać do reagowania w sytuacji trudnej.
Zdaniem Wojciszke (1983), wysoki poziom samooceny wiąże się z podejmowaniem zachowań, które są nastawione na rozwiązanie doświadczanych trudności. Według Wrony-Polańskiej (2003), poziom samooceny odgrywa rolę ochronną przed doświadczaniem zbyt wysokiego poziomu stresu i lęku, a tym samym umożliwia zachowanie zasobów niezbędnych do podjęcia działań na rzecz utrzymania zdrowia. Analiza danych z badań prowadzonych w grupie osób chorych na białaczkę, osób zdrowych oraz pacjentów po przeszczepie szpiku potwierdza, że „samoocena jest podstawowym zasobem i nadrzędnym regulatorem zachowania człowieka w zdrowiu i chorobie”. Regulacyjna rola samooceny przejawia się poprzez jej wzrost w celu utrzymania równowagi w sytuacji obniżenia innych zasobów, np. pomocy ze strony rodziny (Kofta, 1979; Reykowski, 1976). Sposób, w jaki widzimy siebie oraz posiadane możliwości reagowania w sytuacjach trudnych pozwalają na doświadczanie stresu, który mobilizuje do działania i nie narusza zdrowia (Antonovsky, 1995).
Wysoka samoocena pozwala zaakceptować siebie w roli chorego oraz wyzwala aktywność dzięki dostrzeganiu dostępnych zasobów. Wyniki badań (Juczyński, 2001; Steuden, 2002; Chodkiewicz, 2004) wskazują, że akceptacja choroby oznacza dobre przystosowanie się do niej, ponieważ zostaje wtedy uznana potrzeba zmian dotychczasowego stylu życia oraz związane z tym ograniczenia wynikające np. z konieczności wykonywania częstych zabiegów. Jeśli pacjent nie będzie akceptował swojego stanu, istnieje ryzyko, że nie będzie stosował się do zaleceń lekarskich, może podejmować próby samodzielnego leczenia czy też negować sens powrotu do zdrowia (Juczyński, 2001; Chodkiewicz, 2004).
Motyka (2012) podkreśla znaczenie budowania kontaktu z pacjentem uwzględniającego aspekt racjonalno-przedmiotowy (gdy lekarz podejmuje decyzje dotyczące pacjenta), jak również aspekt emocjonalno-podmiotowy (gdy lekarz bierze pod uwagę to, co pacjent myśli, czuje i czego potrzebuje). Dlatego ważne, by oprócz merytorycznych umiejętności lekarz wykazał się także umiejętnościami psychologicznymi. W trakcie procesu diagnostycznego istotne jest wytworzenie u pacjenta poczucia bezpieczeństwa i zaufania, a także okazywanie dowodów autentycznego zaangażowania. Rezultatem stworzenia wspierającej relacji jest łagodzenie stanów emocjonalnych doświadczanych w sytuacji choroby (stres, lęk, złość, bezradność), a także wzmocnienie zasobów umożliwiających dążenie do stanu zdrowia (samoocena, poczucie kontroli, własna skuteczność).
Towarzyszące wsparcie
Wizyta w gabinecie jest okazją do budowania relacji z pacjentem. W jej trakcie można pytać, a tym samym kierować uwagę pacjenta na posiadane zasoby oraz dostępne możliwości pomocy i wyleczenia. Lekarz może zapytać o dotychczasowy sposób spędzania czasu, kontakty społeczne, a także zachęcić do zwiększenia ich częstości lub poprawy jakości. Czasami docenienie sposobu funkcjonowania chorego, jego relacji z innymi osobami, troskliwości jakiej doświadcza, sprawiają, że wzbudzona zostanie motywacja do leczenia.
Umiejętność skutecznego budowania komunikacji między lekarzem i pacjentem pozwala zwiększyć jej efektywność, mimo ograniczeń czasowych. Motyka (2012) wśród wyznaczników efektywnej komunikacji terapeutycznej wymienia m.in. budowanie kontaktu z pacjentem poprzez dostrajanie się oraz towarzyszenie pacjentowi i wspieranie go w różnych momentach choroby. Oznacza to, że poprzez wzmacnianie samooceny pacjenta, dostrzeganie jego mocnych stron, dotychczasowego zaangażowania jesteśmy w stanie wyzwolić w nim dodatkowe siły do podjęcia działań przywracających zdrowie.
SPOJRZENIE Z POCZEKALNI
Jak nas widzą i słyszą, takim zaufaniem obdarzą
Często wydaje się, że momentem budowania relacji z pacjentem jest jego wejście do gabinetu lekarskiego. Przypisuje się znaczenie wypowiadanym wtedy słowom i wykonywanym gestom. Pacjent może mieć jednak okazję zobaczyć lekarza już wcześniej, gdy w poczekalni lub na oddziale obserwuje pracę personelu medycznego. Sposób zwracania się do współpracowników, komentowanie liczby osób oczekujących na wizytę lub wypowiadanie się o tych, którzy już zostali przebadani to bardzo ważne sygnały, w jaki sposób pacjent może zostać potraktowany. Świadomość budowania kontaktu już w poczekalni, np. poprzez uśmiech do oczekujących, przywitanie się z nimi, sprawiają, że wchodzący do gabinetu pacjent będzie czuł się bezpieczniej, a przez to szybciej zacznie odpowiadać na pytania.
Warto zwrócić uwagę na formę zadawania pytań, szczególnie w rozmowie z osobami nastoletnimi oraz starszymi. Bez względu na to, kto pojawia się w gabinecie, należy zachować szacunek, zwracając się do pacjenta w formie „Pani/Pan”. Mimo że stwarza to wrażenie dystansu, świadczy jednak o poważnym traktowaniu wchodzącej do gabinetu osoby. Ważne jest zachowanie równowagi w komunikowaniu się z pacjentem i mimo przewagi merytorycznej lekarza w kwestii identyfikowania przyczyny choroby, nie wprowadzać innych dysproporcji. Utrwalanie zależności pacjenta wobec lekarza może utrwalać jego poczucie własnej bezradności.
Zależy nam, by blok „Powołani do medycyny” był miejscem rozmowy. Zachęcamy do podzielenia się wrażeniami z przeczytanych treści oraz swoimi doświadczeniami. Adres: [email protected]
POWOŁANI DO MEDYCYNY Pacjenci, którzy pojawiają się w gabinetach lekarskich, mogą mieć poczucie (niekoniecznie potwierdzone obiektywnymi dowodami), że ich stan jest ostatecznym nieszczęściem, z którego nie ma wyjścia. Silne emocje oraz niepewność wynikająca z ryzyka ujawnienia wstydliwych informacji mogą dodatkowo zwiększyć niechęć do udzielenia odpowiedzi.
Niektórzy z pacjentów — szczególnie przy pierwszym kontakcie — chcą wiedzieć, co będzie się działo w trakcie procesu diagnostycznego, dlaczego pewne pytania muszą być zadane i do czego będą wykorzystane uzyskane informacje. Czasami taki pacjent może chcieć usłyszeć o mechanizmach powstawania choroby. Tylko wtedy, gdy sytuacja jest w pełni wyjaśniona oraz został nadany sens podejmowanym działaniom diagnostycznym, pacjent będzie gotowy w pełni odpowiadać na pytania. Taka postawa nie jest związana z podważaniem kompetencji lekarza, lecz może wynikać z chęci ochronienia własnego wizerunku czy zwiększenia poczucia własnej kontroli w procesie leczenia. Dopuścić partnera do głosuWarto być także otwartym na sytuacje, kiedy pacjent nie przychodzi do lekarza sam. Jeśli w gabinecie znajdują się małżonkowie, z których jedno — zwykle towarzyszące choremu — jest dominujące w kontakcie, często może pojawiać się chęć do uciszania lub wyłączenia ze współpracy gadatliwego partnera. W takich okolicznościach warto uważnie wysłuchać obu stron, bo oszczędność czasu może być pozornym zyskiem. Często to właśnie osoba towarzysząca bywa źródłem wielu informacji, które mogą wzbogacić proces diagnostyczny. Warto pamiętać, że nie tylko osoba, której kartoteka znajduje się na biurku, ma wpływ na skuteczność procesu leczenia. Jeśli wyłączymy ze współpracy bliskich, by skoncentrować się wyłącznie na chorym, to istnieje ryzyko, że wytworzy się nieuświadomiony konflikt między lekarzem a rodziną. W efekcie wskazania lekarza mogą być przez nią podważane. Jeśli otoczymy uwagą także bliskich chorego, jest większa szansa na stworzenie sojuszu, który zwiększy współpracę w procesie leczenia. Może zdarzyć się również, że chory pozostawiony sam, zacznie odczuwać zagrożenie związane z nieznaną dla siebie sytuacją. Jest to tym bardziej prawdopodobne, jeśli do tej pory w różnych okolicznościach miał wsparcie ze strony bliskich. W takiej sytuacji częstą reakcją jest dystansowanie się lub nawet wycofanie z trudnej relacji. Obecność współmałżonka lub opiekuna może być ważna dla pacjenta, ponieważ może on obawiać się, że samodzielnie nie przedstawi pełnego obrazu sytuacji, a także może mieć kłopot z zapamiętaniem wskazań do leczenia. Jest to szczególnie istotne w przypadku kontaktu ze starszymi pacjentami. Lekarz może okazywać wsparcie milczącemu pacjentowi poprzez uśmiech, wytworzenie atmosfery zaufania i bezpieczeństwa. Może to zwiększyć szanse, że stopniowo taka osoba zacznie oswajać się w nowej sytuacji i będzie aktywniej współpracować. Mały pacjent w gabinecieRównie istotny jest sposób budowania relacji z dziećmi. Gdy w gabinecie pojawiają się rodzice z małym pacjentem i kontakt odbywa się wyłącznie między dorosłymi, wtedy dziecko będzie czuło się wyłączone. Konsekwencje tego stanu mogą się odezwać w przyszłości. Procesy poznawcze dziecka oraz doświadczanie przez nie czasu przebiegają odmiennie niż u dorosłych. Z perspektywy dziecka okres jednego miesiąca może być odległą przeszłością i jego ponowne wejście do gabinetu może wymagać od lekarza budowania tej relacji od nowa. Kluczowa jest tutaj rola rodziców, by przygotowali dziecko do wizyty u lekarza. Można — także wtedy, gdy dziecko jest zdrowe — zachęcać do opowiadania co jakiś czas o miłych momentach wizyty w gabinecie i budowania pozytywnych wspomnień związanych z osobą lekarza. Jest wtedy szansa, że dziecko, które jest przyprowadzane do przychodni w stanie osłabienia i choroby i z tych powodów przeżywa stres, nie będzie doświadczało dodatkowego napięcia przy spotkaniu z lekarzem. Włączanie dziecka do rozmowy jest bardzo ważne także po to, by miało ono poczucie wpływu na proces leczenia. A nie będzie go miało, jeśli całość rozmowy odbywa się wyłącznie między dorosłymi. W takiej sytuacji u dziecka, a później u dorosłego, może rozwijać się w przyszłości poczucie bezradności związane z własnym zdrowiem. Ważne jest nawiązanie współpracy z rodzicami w celu kształtowania aktywnego udziału dziecka w relacji z lekarzem, pomocy w oswajaniu stresu i tremy w rozmowie z pracownikami medycznymi. Istotne jest zachęcenie dziecka do udzielania odpowiedzi na pytania. Warto podkreślić w rozmowie z młodym pacjentem, że w ten sposób możliwe jest rozpoznanie choroby. Nawet jeśli lekarz już doskonale wie, jak będzie wyglądał proces leczenia, to warto przeznaczyć chwilę, by zadać 2-3 pytania. Nie muszą być one bardzo szczegółowe, bardziej istotne jest to, by dziecko miało szansę na nie odpowiedzieć. Dzięki temu wzmacniamy w dziecku poczucie kontroli nad doświadczaną sytuacją. Budowanie pozytywnego kontaktu z młodym pacjentem jest kształtowaniem jego świadomości zdrowotnej oraz utrwalaniem pozytywnego doświadczenia wizyty u lekarza.Budowanie poczucia kontroli nad procesem leczeniaWspółcześnie podkreśla się znaczenie dzielenia się z pacjentem odpowiedzialnością za proces leczenia. Ukazywanie choremu obszarów, w których ma kontrolę, jest daniem mu informacji „To od Pani/Pana zależy, jakie będą rezultaty w tym zakresie”. Sposób szacowania prawdopodobieństwa osiągnięcia przyszłego sukcesu jest związany z tym, czego doświadczyliśmy w przeszłości. Jeśli nasze działania umożliwiały zrealizowanie celu, wtedy doświadczane wzmocnienia wytworzą w nas wewnętrznie umiejscowione poczucie kontroli nad tym, co się dzieje dookoła. Wyniki badań Chełmińskiej i in. (2007) oraz Lavoie i in. (2008) potwierdzają pozytywne rezultaty posiadanego poczucia kontroli nad objawami astmy u pacjentów leczonych na tę chorobę. Poczucie wewnętrznego umiejscowienia kontroli, tzn. poszukiwania rozwiązań w tym, nad czym ja mam kontrolę, wiąże się z większą odpowiedzialnością za zdrowie, udziałem w wyborze sposobu leczenia, a tym samym z jego większą efektywnością. Inne badania (Drwal, 1995; Juczyński, 2001; Macrodimitris, Endler, 2001) potwierdzają większą aktywność osób o wewnętrznym umiejscowieniu poczucia kontroli w poszukiwaniu kontaktu z lekarzami, podejmowaniu działań prozdrowotnych oraz stosowaniu się do zaleceń lekarskich. Jeśli osoba będzie czuła, że wydarzenia dzieją się same, bez jej zaangażowania, wtedy rozwija się zewnętrzne poczucie kontroli — to ktoś lub coś jest odpowiedzialne za doświadczaną sytuację. Rotter (1954) stwierdził, że zaangażowanie człowieka do wykonania jakiegoś zadania jest związane z oczekiwaniami osiągnięcia wyznaczonego rezultatu poprzez własną aktywność i dostrzeganie wartości w zrealizowaniu tego celu. Jeśli pacjent ma zewnętrzne poczucie kontroli, to jego motywacja do podjęcia samodzielnych działań prozdrowotnych będzie niższa, ponieważ będzie oczekiwał, aż sytuacja sama się naprawi lub będzie przekonany, że to i tak nic nie da. Badania przeprowadzone Izdebskiego (1998) w grupie pacjentów z nowotworami potwierdziły negatywne rokowania wśród osób posiadających zewnętrzne poczucie kontroli. Jednocześnie warto mieć świadomość, że dla niektórych pacjentów zewnętrzne poczucie kontroli i wyjaśnianie w ten sposób doświadczanych niepowodzeń jest sposobem na zachowanie poziomu samooceny. Mówienie sobie: „To nie moja wina, że tak się stało”, pozwala pacjentowi chronić się przed stanem beznadziei spowodowanej niskimi umiejętnościami radzenia sobie w życiu. Ponadto nie zawsze wewnętrzne umiejscowienie kontroli jest korzystne dla pacjenta. Niektórzy z nich mogą mieć tendencję do nadmiernego obwiniania się za doświadczane niepowodzenia. W takiej sytuacji lekarz może być tym, kto doceni dotychczasowe starania i wskaże obszary, które pozostawały poza kontrolą pacjenta, co pomoże w wyważeniu interpretacji całej sytuacji. Samoocena a udzielanie odpowiedziNa radzenie sobie ze stresem w stanie zdrowia i choroby w istotnym stopniu wpływa samoocena. Wysoki poziom przekonania pacjenta o posiadanych możliwościach pozwala dostrzec zasoby, które można wykorzystać do reagowania w sytuacji trudnej. Zdaniem Wojciszke (1983), wysoki poziom samooceny wiąże się z podejmowaniem zachowań, które są nastawione na rozwiązanie doświadczanych trudności. Według Wrony-Polańskiej (2003), poziom samooceny odgrywa rolę ochronną przed doświadczaniem zbyt wysokiego poziomu stresu i lęku, a tym samym umożliwia zachowanie zasobów niezbędnych do podjęcia działań na rzecz utrzymania zdrowia. Analiza danych z badań prowadzonych w grupie osób chorych na białaczkę, osób zdrowych oraz pacjentów po przeszczepie szpiku potwierdza, że „samoocena jest podstawowym zasobem i nadrzędnym regulatorem zachowania człowieka w zdrowiu i chorobie”. Regulacyjna rola samooceny przejawia się poprzez jej wzrost w celu utrzymania równowagi w sytuacji obniżenia innych zasobów, np. pomocy ze strony rodziny (Kofta, 1979; Reykowski, 1976). Sposób, w jaki widzimy siebie oraz posiadane możliwości reagowania w sytuacjach trudnych pozwalają na doświadczanie stresu, który mobilizuje do działania i nie narusza zdrowia (Antonovsky, 1995). Wysoka samoocena pozwala zaakceptować siebie w roli chorego oraz wyzwala aktywność dzięki dostrzeganiu dostępnych zasobów. Wyniki badań (Juczyński, 2001; Steuden, 2002; Chodkiewicz, 2004) wskazują, że akceptacja choroby oznacza dobre przystosowanie się do niej, ponieważ zostaje wtedy uznana potrzeba zmian dotychczasowego stylu życia oraz związane z tym ograniczenia wynikające np. z konieczności wykonywania częstych zabiegów. Jeśli pacjent nie będzie akceptował swojego stanu, istnieje ryzyko, że nie będzie stosował się do zaleceń lekarskich, może podejmować próby samodzielnego leczenia czy też negować sens powrotu do zdrowia (Juczyński, 2001; Chodkiewicz, 2004). Motyka (2012) podkreśla znaczenie budowania kontaktu z pacjentem uwzględniającego aspekt racjonalno-przedmiotowy (gdy lekarz podejmuje decyzje dotyczące pacjenta), jak również aspekt emocjonalno-podmiotowy (gdy lekarz bierze pod uwagę to, co pacjent myśli, czuje i czego potrzebuje). Dlatego ważne, by oprócz merytorycznych umiejętności lekarz wykazał się także umiejętnościami psychologicznymi. W trakcie procesu diagnostycznego istotne jest wytworzenie u pacjenta poczucia bezpieczeństwa i zaufania, a także okazywanie dowodów autentycznego zaangażowania. Rezultatem stworzenia wspierającej relacji jest łagodzenie stanów emocjonalnych doświadczanych w sytuacji choroby (stres, lęk, złość, bezradność), a także wzmocnienie zasobów umożliwiających dążenie do stanu zdrowia (samoocena, poczucie kontroli, własna skuteczność).Towarzyszące wsparcieWizyta w gabinecie jest okazją do budowania relacji z pacjentem. W jej trakcie można pytać, a tym samym kierować uwagę pacjenta na posiadane zasoby oraz dostępne możliwości pomocy i wyleczenia. Lekarz może zapytać o dotychczasowy sposób spędzania czasu, kontakty społeczne, a także zachęcić do zwiększenia ich częstości lub poprawy jakości. Czasami docenienie sposobu funkcjonowania chorego, jego relacji z innymi osobami, troskliwości jakiej doświadcza, sprawiają, że wzbudzona zostanie motywacja do leczenia. Umiejętność skutecznego budowania komunikacji między lekarzem i pacjentem pozwala zwiększyć jej efektywność, mimo ograniczeń czasowych. Motyka (2012) wśród wyznaczników efektywnej komunikacji terapeutycznej wymienia m.in. budowanie kontaktu z pacjentem poprzez dostrajanie się oraz towarzyszenie pacjentowi i wspieranie go w różnych momentach choroby. Oznacza to, że poprzez wzmacnianie samooceny pacjenta, dostrzeganie jego mocnych stron, dotychczasowego zaangażowania jesteśmy w stanie wyzwolić w nim dodatkowe siły do podjęcia działań przywracających zdrowie.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach