Nowy zarząd kasy chorych na Dolnym Śląsku
Zamieszanie w Dolnośląskiej Regionalnej Kasie Chorych rozpoczęło się od telewizyjnej wypowiedzi ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, który stwierdził, że jest ona bankrutem.
Finansista na ratunek
Tego samego dnia, w którym wojewoda wysłał pismo do ministra zdrowia, do Warszawy został zaproszony kandydat na nowego szefa dolnośląskiej kasy. Był nim Andrzej Woźny, 50-letni bezpartyjny ekonomista, dyrektor oddziału banku BPH-PBK we Wrocławiu. Dwa dni później do Wrocławia przyjechał Maciej Tokarczyk, prezes Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych, by doprowadzić do zmiany zarządu kasy. Na specjalnie zwołanej sesji rada kasy przychyliła się do zdania Ministerstwa Zdrowia i odwołała stary, czteroosobowy zarząd, powołując jednocześnie nowy, w składzie, jaki ustalono wcześniej w resorcie zdrowia.
Prezes UNUZ-u stwierdził, że za odwołaniem zarządu przemawiała zła sytuacja finansowa kasy (pierwsze półrocze zakończyła z ponad 65 mln zł długu) i niewłaściwy sposób kontraktowania usług medycznych. ?Poza tym zarząd nie realizował programu naprawczego i wiele razy kłopoty finansowe zmuszały go do korzystania z debetu na bankowym koncie. A gdy płatnik jest zadłużony, to i świadczeniodawcy są zadłużeni" - stwierdził Maciej Tokarczyk.
Pieniędzy nie przybędzie
?W budżecie kasy chorych jest jednak tyle pieniędzy, ile jest i nie sądzę, aby zmiany personalne poprawiły sytuację finansową dolnośląskich szpitali. Nie uważam, że popełniliśmy jakieś błędy. Nasz system finansowania świadczeń był naprawdę dobry" - broniła się Barbara Misińska, odwołana prezes zarządu kasy.
Dolnośląska kasa płaciła za usługi medyczne inaczej niż pozostałych piętnastu płatników. Nie limitowała usług, ale płaciła za nie stawki nieraz kilkakrotnie mniejsze niż w pozostałych rejonach Polski. W związku z tym szpitale, by wyjść na swoje, starały się przyjmować jak najwięcej pacjentów. Dodatkowo lekarzom poz nie opłacało się leczyć i diagnozować chorych ambulatoryjnie, bo mogli to zrobić za darmo kierując ich do szpitali. W krótkim czasie to wszystko dało 3-krotny wzrost hospitalizacji na Dolnym ląsku w porównaniu z okresem przed reformą służby zdrowia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław