Dyrektorzy szpitali z niepokojem czekają na nowy rok finansowy
Wypłacenie dodatkowych pieniędzy przez Podlaską Regionalną Kasę Chorych, a także wdrażanie programów restrukturyzacyjnych sprawiły, że obecna sytuacja podlaskich ZOZ-ów jest w większości przypadków lepsza niż rok temu. Dyrektorzy placówek z niepokojem patrzą jednak w przyszłość, która na razie jest bardzo niepewna.
Nie całkiem źle
?Dla porównania, w analogicznym okresie roku ubiegłego na plusie było tylko pięć jednostek - mówi dyrektor departamentu, Urszula Łapińska. - A obecnie spośród siedmiu zadłużonych szpitali, tylko jeden, Specjalistyczny ZOZ Dermatologiczny w Białymstoku, pogłębił stratę".
Mimo to globalny wynik finansowy jest porównywalny do ubiegłorocznego. Zobowiązania podległych marszałkowi placówek wynoszą obecnie 79,8 mln zł, rok temu były tylko o 1 milion większe. Pogorszyła się znacznie różnica między sumą należności i środków pieniężnych a zobowiązaniami, która rok temu wynosiła 17,7 mln zł, teraz sięga już 35,6 mln zł.
?Oznacza to, że koszty szpitali rosną ciągle szybciej niż przychody - mówi U. Łapińska. - To efekt inflacji, wciąż rosnących cen leków i prądu. Na nic zdają się oszczędności czynione w szpitalach. Na przykład przychody białostockiego szpitala wojewódzkiego wzrosły o 20 proc., ale o tyle samo wzrosły zobowiązania".
?Staramy się czynić oszczędności - mówi Bogdan Dziatkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Białymstoku. - Ale efekty podjętych działań (m.in. zwolnień grupowych, likwidacji kilku oddziałów i przenosin części przychodni) będą najbardziej widoczne na koniec roku. Udało nam się też spłacić część najpilniejszych zobowiązań dzięki nadwyżce finansowej z kasy chorych".
Niespodziewana nadwyżka w kasie
Właśnie owa nadwyżka finansowa kasy załatała nieco dziury w budżecie większości podlaskich placówek. Dzięki pozostałym z 2001 roku blisko 38 mln zł, można było podnieść wyceny punktów za procedury medyczne, dać większe stawki lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistom. Dofinansowano też podlaskie pogotowie i psychiatrię.
Mającemu 5 mln zł długu szpitalowi psychiatrycznemu w Choroszczy 700 tys. zł z kasy pozwoliło na chwilowe oddalenie widma bankructwa. ?Już nie mamy groźby wejścia komornika na konto - mówi Andrzej Kuczyński, dyrektor Specjalistycznego Psychiatrycznego ZOZ-u w Choroszczy. - Mamy nadzieję, że uda nam się przetrwać najbliższe cztery miesiące. Jednak co będzie po wejściu w życie ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia, nie wie nikt".
Fundusz wielką niewiadomą
W propozycjach kontraktowania świadczeń w 2003 roku przez NFZ stawka za osobodzień psychiatryczny ma wynosić 6-8 punktów, przy wycenie 10 zł za jeden punkt. Obecnie w kraju stawki te kształtują się na poziomie 80-120 zł za osobodzień. Choroszcz ma 80 zł, a środki te ledwie wystarczają na bieżące funkcjonowanie placówki.
?Propozycja ministerstwa na przyszły rok jest nie do przyjęcia - ocenia Eugeniusz Muszyc, przewodniczący Podlaskiej Rady Wojewódzkiej Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia. - Oznacza upadek psychiatrii w Polsce".
Dyrektorzy jednostek przyznają, że niepewność co do przyszłorocznych zasad finansowania świadczeń wprowadza pewien niepokój. ?Najlepiej by było, gdyby do rozliczania świadczeń zabiegowych w ramach procedur wprowadzono równie efektywny system do oddziałów zachowawczych - uważa Stanisław Bielski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wysokiem Mazowieckim. - Dobrze byłoby określić też pakiet świadczeń, w których pieniądze zabezpieczone byłyby ryczałtem. Dotyczy to np. szpitalnych oddziałów ratunkowych czy intensywnej opieki, które zawsze muszą być w gotowości, nie mogą być rozliczane za efektywność. Dobrym rozwiązaniem byłby też podział funkcji między szpitale powiatowe, wojewódzkie i kliniczne. Niechby każdy spełniał swoje zadania, nie wchodząc sobie w drogę i biorąc za to odpowiednie pieniądze".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok