Dyrektorzy szpitali z niepokojem czekają na nowy rok finansowy

Urszula Ludwiczak, Białystok
opublikowano: 02-12-2002, 00:00

Wypłacenie dodatkowych pieniędzy przez Podlaską Regionalną Kasę Chorych, a także wdrażanie programów restrukturyzacyjnych sprawiły, że obecna sytuacja podlaskich ZOZ-ów jest w większości przypadków lepsza niż rok temu. Dyrektorzy placówek z niepokojem patrzą jednak w przyszłość, która na razie jest bardzo niepewna.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Według informacji Departamentu Zdrowia Podlaskiego Urzędu Marszałkowskiego, III kwartał br. tylko siedem podległych samorządowi placówek zdrowotnych zakończyło wynikiem ujemnym. Dodatni wynik odnotowało dziesięć zakładów. Tradycyjnie na największym minusie były trzy szpitale wojewódzkie: w Białymstoku (19 mln zł długu), Łomży (ok. 3 mln zł) i Suwałkach (8 mln zł).
Nie całkiem źle
?Dla porównania, w analogicznym okresie roku ubiegłego na plusie było tylko pięć jednostek - mówi dyrektor departamentu, Urszula Łapińska. - A obecnie spośród siedmiu zadłużonych szpitali, tylko jeden, Specjalistyczny ZOZ Dermatologiczny w Białymstoku, pogłębił stratę".
Mimo to globalny wynik finansowy jest porównywalny do ubiegłorocznego. Zobowiązania podległych marszałkowi placówek wynoszą obecnie 79,8 mln zł, rok temu były tylko o 1 milion większe. Pogorszyła się znacznie różnica między sumą należności i środków pieniężnych a zobowiązaniami, która rok temu wynosiła 17,7 mln zł, teraz sięga już 35,6 mln zł.
?Oznacza to, że koszty szpitali rosną ciągle szybciej niż przychody - mówi U. Łapińska. - To efekt inflacji, wciąż rosnących cen leków i prądu. Na nic zdają się oszczędności czynione w szpitalach. Na przykład przychody białostockiego szpitala wojewódzkiego wzrosły o 20 proc., ale o tyle samo wzrosły zobowiązania".
?Staramy się czynić oszczędności - mówi Bogdan Dziatkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Białymstoku. - Ale efekty podjętych działań (m.in. zwolnień grupowych, likwidacji kilku oddziałów i przenosin części przychodni) będą najbardziej widoczne na koniec roku. Udało nam się też spłacić część najpilniejszych zobowiązań dzięki nadwyżce finansowej z kasy chorych".
Niespodziewana nadwyżka w kasie
Właśnie owa nadwyżka finansowa kasy załatała nieco dziury w budżecie większości podlaskich placówek. Dzięki pozostałym z 2001 roku blisko 38 mln zł, można było podnieść wyceny punktów za procedury medyczne, dać większe stawki lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistom. Dofinansowano też podlaskie pogotowie i psychiatrię.
Mającemu 5 mln zł długu szpitalowi psychiatrycznemu w Choroszczy 700 tys. zł z kasy pozwoliło na chwilowe oddalenie widma bankructwa. ?Już nie mamy groźby wejścia komornika na konto - mówi Andrzej Kuczyński, dyrektor Specjalistycznego Psychiatrycznego ZOZ-u w Choroszczy. - Mamy nadzieję, że uda nam się przetrwać najbliższe cztery miesiące. Jednak co będzie po wejściu w życie ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia, nie wie nikt".
Fundusz wielką niewiadomą
W propozycjach kontraktowania świadczeń w 2003 roku przez NFZ stawka za osobodzień psychiatryczny ma wynosić 6-8 punktów, przy wycenie 10 zł za jeden punkt. Obecnie w kraju stawki te kształtują się na poziomie 80-120 zł za osobodzień. Choroszcz ma 80 zł, a środki te ledwie wystarczają na bieżące funkcjonowanie placówki.
?Propozycja ministerstwa na przyszły rok jest nie do przyjęcia - ocenia Eugeniusz Muszyc, przewodniczący Podlaskiej Rady Wojewódzkiej Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia. - Oznacza upadek psychiatrii w Polsce".
Dyrektorzy jednostek przyznają, że niepewność co do przyszłorocznych zasad finansowania świadczeń wprowadza pewien niepokój. ?Najlepiej by było, gdyby do rozliczania świadczeń zabiegowych w ramach procedur wprowadzono równie efektywny system do oddziałów zachowawczych - uważa Stanisław Bielski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wysokiem Mazowieckim. - Dobrze byłoby określić też pakiet świadczeń, w których pieniądze zabezpieczone byłyby ryczałtem. Dotyczy to np. szpitalnych oddziałów ratunkowych czy intensywnej opieki, które zawsze muszą być w gotowości, nie mogą być rozliczane za efektywność. Dobrym rozwiązaniem byłby też podział funkcji między szpitale powiatowe, wojewódzkie i kliniczne. Niechby każdy spełniał swoje zadania, nie wchodząc sobie w drogę i biorąc za to odpowiednie pieniądze".


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.