Nowy szef NFZ to człowiek Jerzego Hausnera
Nie ukrywam, że zgodziłem się objąć to stanowisko na prośbę wicepremiera Jerzego Hausnera i pod warunkiem, że będę miał wsparcie. I tę pomoc, i współpracę mi obiecano - mówi otwarcie Lesław Abramowicz. - Będę zabiegał o finanse, dodatkowe środki, a tu akurat wicepremier Hausner ma bardzo wiele do powiedzenia.
Budowlaniec z praktyką
W 1971 r. ukończył krakowską Akademię Ekonomiczną, następnie studia podyplomowe z zakresu finansów przemysłu oraz z ekonomiki i organizacji eksportu budownictwa. Pierwszą pracę podjął na uczelni, gdzie przez dwa lata był asystentem w Instytucie Finansów i gdzie poznał Jerzego Hausnera. Po kolejnych dwóch latach pracy w ruchu młodzieżowym związał się na długo z budownictwem. W latach 1978-1980 był naczelnikiem wydziału zatrudnienia i spraw socjalnych w Krakowskim Zjednoczeniu Budownictwa, potem zastępcą dyrektora ds. ekonomicznych (1980-91) w Krakowskim Przedsiębiorstwie Robót Inżynieryjnych. Lata 1991-95 spędził we Frankfurcie nad Menem jako dyrektor oddziału firmy budowlanej KPIS - Cracovia SA. Po powrocie do kraju został zastępcą dyrektora ds. ekonomicznych w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. L. Rydygiera w Krakowie. Odszedł ze szpitala w 2001 roku, gdy szefem tej placówki mianowano Krzysztofa Kicińskiego, nazywanego człowiekiem z zewnątrz.
Zarządzanie kontra zadłużanie
?Właściwie nie poznałem zbyt dobrze pana Abramowicza. Ale na pewno ma przygotowanie merytoryczne do zarządzania finansami - mówi Krzysztof Kiciński. - Zabolały mnie komentarze przy okazji jego nominacji, w których padły oskarżenia, że zostawił szpital z ogromnymi długami. To nie było tak, choć rzeczywiście zobowiązania wymagalne wynosiły wtedy ok. 9 mln zł. Przede wszystkim już dawno udowodniono, że zadłużenie szpitali na ogół w niewielkim stopniu jest zależne od zarządzania, a przede wszystkim - od strumienia środków, jakie do szpitala napływają. A te były z pewnością za małe. Pewnie, że jakieś błędy w zarządzaniu popełniano, lecz właściwie były to detale - na przykład za duże zapasy". Jak twierdzi K. Kiciński, Lesław Abramowicz odszedł ze szpitala za porozumieniem stron, na własną prośbę. Przeniósł się bezpośrednio do Funduszu Gwarantowanych wiadczeń Pracowniczych.
?Lesław Abramowicz ma wyjątkowo trudne zadanie. Choć nie można go obwiniać za stare długi ?Rydygiera", teraz, jeśli nie sprosta wyzwaniu jako prezes NFZ, będzie ponosił odpowiedzialność za nowe problemy wszystkich szpitali" - podkreśla Krzysztof Kiciński.
W latach, kiedy Lesław Abramowicz pracował w ?Rydygierze", zastępcą dyrektora ds. medycznych szpitala był dr Wiesław Piotrowski, który dziś jest ordynatorem oddziału kardiologii.
?Lesław Abramowicz ma dużo zalet. Jest ekonomistą i zna realia pracy wielkiego, wielooddziałowego szpitala. Pamiętam, że miał sporo pomysłów i próbował je realizować. Umiał korzystać z uwag i podpowiedzi, także środowiska lekarskiego. I to nie był człowiek, który zasady ekonomii przedkłada nad potrzeby pacjenta" - twierdzi W. Piotrowski.
Te opinie podziela Janusz Aksamit: ?To typ analityka i dobry organizator. Przeciwieństwo Panasa, bo zawsze był chętny do dyskusji i rozmów. Jedną z cech Leszka jest to, że potrafi wykorzystywać wiedzę innych. Jestem pewien, że jako prezes NFZ też będzie współpracował ze środowiskiem".
Będzie współpraca?
Deklarację o współpracy złożył sam Lesław Abramowicz. Na pytanie, czy nie boi się, iż nie będąc lekarzem spotka się - przy próbie energiczniejszego działania - z blokadą ze strony środowiska medycznego, odpowiedział: ?Nie zamierzam rozstrzygać problemów medycznych, lecz finansowe, a do tego mam dobre przygotowanie. Jednak chcę współpracować z lekarzami i świadczeniodawcami. Z pewnością będę słuchał wszelkich opinii i sugestii".
Jacek Kukurba, były dyrektor Małopolskiej Regionalnej Kasy Chorych, krytycznie ocenia nowego szefa NFZ. Przyznaje jednak, że nie chodzi o osobę, lecz przesłanki nominacji. ?Osobiście go nie znam. To, czy ma wiedzę ekonomiczną, nie ma większego znaczenia. Człowiek, który nie zna funkcjonowania NFZ, moim zdaniem, nie jest w stanie nic zrobić - mówi Jacek Kukurba. - Jeśli wybór był polityczny, to rodzi się też pytanie, jakie kompetencje uzyskał pan Abramowicz od rządu w zakresie organizacji systemu. Dziś potrzebny jest ktoś z mocną ręką, wyobraźnią, znajomością rynku i potrzeb pacjentów. Ktoś, kto nie spełnia tych wszystkich warunków, nie poradzi sobie. Chociaż lepiej by było, żebym się mylił".
56-letni Lesław Abramowicz jest krakowianinem i choć od paru lat pracuje w stolicy, mieszka w Krakowie z żoną oraz dwójką dzieci. Córka jest maturzystką, syn studiuje informatykę. Hobby L. Abramowicza jest turystyka; jeśli może, podróżuje za granicę. Pasjonują go też teatr i literatura.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Hodor, ; Kraków