Nowości w antykoncepcji

Monika Wysocka
opublikowano: 28-05-2008, 00:00

Na przełomie kwietnia i maja w Pradze odbył się zjazd Europejskiego Towarzystwa ds. Antykoncepcji i Zdrowia Reprodukcyjnego Kobiet. O szczegóły z tego wydarzenia zapytaliśmy jednego z uczestników, ginekologa dr. Jacka Tulimowskiego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na plan pierwszy wysuwa się sprawa doskonalenia preparatów zawierających progestageny i estrogeny. Jeżeli chodzi o progestageny, to niczego nowego nie wymyślono - wciąż ?króluje" drospirenon. Trwają badania nad zmniejszaniem ilości estrogenów do 15 mikrogramów, jednak dawka ta nie spełnia oczekiwań, dlatego nadal obowiązuje najmniejsza dotychczas zatwierdzona dawka, czyli 20 mikrogramów.

Zbliżamy się do rewolucji, jeśli chodzi o sekwencyjność podawania leków antykoncepcyjnych. Klasyczny schemat to 21:7 (albo system amerykański - 28 tabletek: 21 zawierających hormony i 7 placebo). Nowa metoda i nowy lek (Yaz, Schering AG), dostępny już na rynkach zagranicznych, podawany jest w sekwencji 24:4. Według najnowszych danych, w taki sposób uzyskuje się lepszą stabilizację i kontrolę cyklu, a lek przy takim podawaniu wyzwala mniej działań niepożądanych. Dotychczas nie było tak podawanego leku.

Po raz pierwszy podczas zjazdu Europejskiego Towarzystwa ds. Antykoncepcji i Zdrowia Reprodukcyjnego Kobiet pojawiło się stoisko z oficjalną reklamą preparatu wczesnoporonnego Ru486, (mifepriston) Roussel-Uclaf SA. Niewykluczone, że niebawem ujrzy on światło dzienne i pojawi się w sprzedaży odręcznej (recepturowej). Dotychczas dostępny był tylko dla prywatnych klinik i państwowych szpitali; nie było możliwości, żeby pacjentka dostała go na receptę. Lek jest szczególnie popularny w Niemczech i we Francji.

Następną nowością, która pojawiła się na rynku (choć po raz pierwszy została przedstawiona trzy lata temu na zjeździe w Istambule), jest pierścień hormonalny - pierwszy antykoncepcyjny krążek dopochwowy NuvaRing (Organon). Od trzech lat stosują go Włoszki, Francuzki i Hiszpanki, jednak na rynku polskim mogą być kłopoty z jego dystrybucją. Lek jest dość kłopotliwy w użyciu: trzeba go aplikować dopochwowo pierwszego dnia miesiączki, a następnie po 21 dniach wyjąć, by z powrotem włożyć po 7 dniach przerwy.

Duże triumfy święci nadal Mirena. Pojawiło się nowe zalecenie: wkładki te można już zakładać kobietom świeżo po porodzie (4-6 tyg.).

Nowością jest poszukiwanie jak największej liczby wskazań pozaantykoncepcyjnych w preparatach antykoncepcyjnych. Chodzi głównie o takie kwestie, jak: kontrola trofiki skóry, kondycja włosów, cery, brak trądziku i zmian łojotokowych. Nowoczesne leki antykoncepcyjne wykazują działanie antyandrogenne (zmniejszenie łojotoku i wypadania włosów) oraz antyaldosteronowe (zmniejszenie zatrzymywania wody w organizmie, obrzęków, złagodzenie objawów PMS).

Sporo miejsca poświęcono omawianiu wpływu antykoncepcji na raka piersi. Stwierdzono, że rzeczywiście w badaniach wieloośrodkowych obserwuje się minimalny wzrost zachorowania na raka piersi u kobiet powyżej 59 lat. Nie udało się jednak określić, czy antykoncepcja jest bezpośrednim czynnikiem wywołującym raka, czy tylko kofaktorem, który sprawia, że u pacjentek predysponowanych rak rozwija się wcześniej.

Podczas zjazdu omawiano też prace dotyczące wpływu antykoncepcji na rozwój raka szyjki macicy, ale nie ma badań potwierdzających takie zjawisko. Jest to o tyle trudne, że większość pacjentek stosujących antykoncepcję hormonalną ma albo dużą liczbę partnerów, albo jednego partnera i wiele stosunków, a więc zwiększoną predyspozycję do zakażeń dróg rodnych oraz transmisji HPV. Trudno więc o rzetelne badania dotyczące wpływu wyłącznie leku na rozwój nowotworu.

Prawdziwy renesans przeżywają wkładki domaciczne. Dzięki nowym technologiom pojawiły się inne, oprócz Mireny, wkładki z wysokim wskaźnikiem skuteczności (np. złote). Najbardziej popularne są wkładki T-kształtne lub podobne, inne są nieco mniej popularne. Ciekawostką jest to, że rynek wkładek antykoncepcyjnych jest bardzo rozwinięty w Europie - w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie praktycznie w ogóle się ich nie stosuje.

Podczas trzech dni obrad praskiego zjazdu, w którym uczestniczyło ok. 2750 osób (w tym ok. 20 Polaków), było sporo nowości, ale nie pojawiły się jakieś przełomowe odkrycia czy metody. Mam wrażenie, że celowo do nazwy "Europejskie Towarzystwo Antykoncepcji" dodano "i Zdrowia Reprodukcyjnego Kobiet", bo w sprawie antykoncepcji w czasie ostatnich trzech lat stosunkowo niewiele się działo, podczas gdy w zdrowiu reprodukcyjnym wręcz przeciwnie - czego najlepszym przykładem jest problem zakażeń i powikłań związanych z HPV.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.