Nieformalny bojkot lekarskich łamistrajków
Chociaż członkowie Porozumienia Zielonogórskiego i Kolegium Lekarzy Rodzinnych zapewniają, że nie podejmują żadnych działań zmierzających do weryfikacji środowiska, nie zapobiega to niechętnym zachowaniom wobec tych, którzy mają kontrakty z NFZ.
Takiego ostracyzmu ze strony środowiska doświadczyły dwie lekarki z Gorzowa Wielkopolskiego, które poszły na bal sylwestrowy lekarzy, a koledzy zrezygnowali ze wspólnego z nimi stolika. Nikt też nie złożył im życzeń noworocznych.
,To pojedyncze przypadki i dotyczą wyłącznie sfery życia towarzyskiego - zapewnia Robert Sapa, rzecznik Porozumienia Zielonogórskiego. - Trudno decydować za kogoś, z kim ma rozmawiać, a z kim nie. To sprawa osobista, my nie wydawaliśmy żadnych dyspozycji w tej kwestii".
Chodzi o napiętnowanie nieetycznych postaw
Zdaniem przedstawicieli Podkarpackiego Porozumienia Lekarzy Rodzinnych, nie samo przystąpienie do konkursu jest problemem. ,Nieetyczne było przyjęcie warunków niemożliwych do spełnienia. Takie postępowanie to zwykłe oszustwo i łudzenie pacjentów ofertą opieki, której nie mogą otrzymać" - uważa Mariusz Małecki z PPLR.
Naruszeniem zasad etyki zawodu lekarza jest także - zdaniem podlaskich lekarzy należących do Porozumienia Zielonogórskiego i Kolegium Lekarzy Rodzinnych - niewycofanie notarialnie poświadczonych upoważnień do reprezentowania ich w rozmowach z NFZ przed decyzją o samodzielnym złożeniu oferty. Lekarze chcą, żeby takimi sprawami zajęła się komisja etyki. Jednak zdaniem przewodniczącego Okręgowej Rady Lekarskiej w Białymstoku, jest to kwestia umowy cywilnoprawnej między stronami i izba nie ma nic do tego.
,Chodzi nam o napiętnowanie takich postaw, bo nie dość, że było to złamanie zasad jedności środowiska, to zaszkodziło pozostałym w negocjowaniu lepszych warunków z funduszem" - uważa Joanna Zabielska-Cieciuch, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Białymstoku.
Jej zdaniem, lekarz jest zawodem zaufania publicznego, a to zobowiązuje. ,Nie tylko pacjenci muszą mieć do nas zaufanie, ale także lekarze do siebie nawzajem. Nie możemy udawać, że nic się nie stało" - uważa. Na razie nie doszło do jakichś drastycznych przejawów ostracyzmu ze strony środowiska, ale to dlatego, że lekarze działający poza Porozumieniem unikają kontaktu z kolegami. ,Sami wiedzą, że nie byli w porządku, bo przedłożyli sprawy ekonomiczne nad jedność środowiska i troskę o pacjentów" - twierdzi E. Zabielska-Cieciuch. Przyznaje jednak, że nie złożono jeszcze żadnych doniesień w tej sprawie ani do izby, ani do sądu. ,Mamy teraz ważniejsze sprawy na głowie niż nieeleganckie zachowania kolegów" - mówi E. Zabielska-Cieciuch.
Skargi do izb
tylko sporadyczne
Podobnie jest w innych częściach Polski. Oprócz Wielkopolskiej Izby Lekarskiej (szerzej pisaliśmy o tym w poprzednim numerze Pulsu Medycyny), skargi na nieetyczne zachowania lekarzy pojawiają się tylko sporadycznie i to nie zawsze w bezpośrednim związku z konkursami ofert. Informacje na ten temat wymieniali między sobą przewodniczący rad izb okręgowych podczas ostatniego posiedzenia Rady Naczelnej Izby Lekarskiej, w którym uczestniczył minister zdrowia. Przyjęto w jej trakcie uchwałę o nierozstrzyganiu wniosku szefa resortu w sprawie unieważnienia uchwały prezydium rady WIL (o zachowaniu lekarzy w trakcie konkursów ofert). ,Rada NIL uważa, że ta uchwała właściwie jest stanowiskiem, więc nie ma formalnego prawa jej uchylenia" - powiedziała nam rzecznik NIL Iwona Raszke-Rostkowska.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: ; Edyta Szewerniak-Milewska