Niedzielski zarzuca lekarzom korporacyjność. Rezydenci: hipokryzja najwyższego poziomu
Głosy, że to się odbywa kosztem jakości kształcenia, to są naprawdę głosy korporacyjne, które bronią interesu korporacji, w tym sensie, żeby nie dopuszczać nowych absolwentów – mówił 3 marca minister zdrowia Adam Niedzielski w „Gościu Wiadomości” TVP Info w odniesieniu do kierunków lekarskich, które powstają na kolejnych uczelniach wyższych.

- W tej chwili każda uczelnia, niezależnie od tego, czy jest ona prywatna, publiczna, czy kształci na poziomie zawodowym czy ogólnouniwersyteckim, jeżeli tylko składa wniosek o utworzenie kierunku lekarskiego, to zawsze pilnujemy, żeby wszystkie warunki były spełnione. Na koniec studiów lekarskich każdy, niezależnie gdzie się kształcił, zdaje taki sam egzamin lekarski i to jest weryfikatorem kształcenia – podkreślał minister zdrowia Adam Niedzielski.
Jak młodzi lekarze skomentowali wypowiedź ministra zdrowia?
Na te słowa ministra zdrowia zareagowało Porozumienie Rezydentów. „Minister zdrowia ponownie oskarża lekarzy o rzekomą ’korporacyjność’ w kontekście głosów alarmujących o spadku jakości kształcenia. Jako Porozumienie Rezydentów, będącym nade wszystko oddolnym ruchem społecznym, uznajemy to oskarżenie jako zwyczajnie fałszywe i ubliżające” – można przeczytać na twitterowym koncie organizacji.
„Widzimy uczelnie niepubliczne, na które można dostać się z drastycznie niskim wynikiem z matury, uczelnie bez dostępu do prosektoriów, uczelnie, gdzie studenci uczą się nauk klinicznych na turnusach w szpitalach oddalonych o dziesiątki kilometrów od uczelni. Uczelnie otwierane bez kadr dydaktycznych, na których umiejętności klinicznych nie zdobywa się z pacjentem, lecz w centrach symulacji” – podkreśla Porozumienie Rezydentów.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski o zwiększaniu dostępności studiów medycznych: samorząd lekarski myśli kategoriami korporacji zawodowej
Rezydenci przypominają także, że Lekarski Egzamin Końcowy w 70 procentach składa się z bazy dwóch tysięcy jawnych pytań, a do zaliczenia wystarczy 56 procent. „A po LEK-u i stażu problemy się nie kończą” – podkreśla Porozumienie. „Aktualna rekrutacja na specjalizacje jest chaotyczna i nierzetelna. Wiele opublikowanych programów wzbudziło wątpliwości albo okazało się zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Inne programy zostały opublikowane w dniu zakończenia rekrutacji lub nawet później. Sporo nowych programów skraca czas szkolenia” – wyliczają młodzi lekarze.
MZ powinno uwzględnić głos młodych lekarzy w sprawie reform
„To są obawy i głosy młodych lekarzy i lekarek (...) motywowane troską o bezpieczeństwo naszych pacjentów i nas samych! Nie jakiegoś wyimaginowanego lobby lekarskiego. Tymczasem oskarżanie nas o korporacyjność ze strony polityka, przedstawiciela ministerstwa, rządu i partii traktujemy jako hipokryzję najwyższego poziomu” – podsumowuje Porozumienie Rezydentów.
Zdaniem młodych lekarzy minister zdrowia powinien zaprosić przedstawicieli środowiska, wysłuchać ich obaw, podjąć próbę zrozumienia i uwzględnić ich głos w reformach oraz narracji.
- Możemy mówić o sukcesie, bo mówimy tu o wzroście liczby studentów o blisko 10 tys. osób w stosunku do roku 2015. To jest powiększenie puli specjalistów, która za jakiś czas będzie leczyć pacjentów. To powiększenie widać też w specjalizacjach. W tej chwili mamy 28 tys. rezydentów w kraju, jeszcze niedawno to była liczba około 21-22 tys. w porównaniu z rokiem 2015. Przyjmujemy też lekarzy z Białorusi czy Ukrainy. To liczba około 4 tys. osób – podsumował w TVP Info minister zdrowia Adam Niedzielski.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze wybierali specjalizacje “w ciemno”? Kosikowski: niepoważne traktowanie
Źródło: Puls Medycyny