Nie wiadomo, ile łóżek w zakładach opiekuńczo-leczniczych zaspokoiłoby potrzeby starzejących się Polaków
Resort zdrowia twierdzi, że nie trzeba zwiększać bazy stacjonarnej, skoro polepsza się opieka domowa nad przewlekle chorymi. Na dodatek, jak usłyszeliśmy w ministerstwie, rodziny nie chcą korzystać z usług wyspecjalizowanych zakładów opieki, bo w ten sposób pozbawiają się renty czy emerytury babci lub dziadka.
Duże nakłady i spore efekty
Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w latach 1999-2001 z dofinansowania na remonty i prace adaptacyjne w celu stworzenia bazy łóżek długoterminowych skorzystało 260 zakładów opieki zdrowotnej. Resort wydał na ten cel ok. 47,6 mln zł. W pierwszym roku programu do 100 jednostek przekazano 14,4 mln zł. Rok później blisko 27 mln zł trafiło do 118 placówek. W 2001 r. resort zdrowia wsparł już tylko 42 zakłady na kwotę 6,2 mln zł.
Na tworzenie systemu opieki długoterminowej Bank wiatowy pożyczył Polsce 4,6 mln dolarów. Około 4 mln dolarów przeznaczono na zakup niezbędnego wyposażenia. Otrzymało je 106 zakładów opieki długoterminowej i 33 zakłady paliatywno-hospicyjne. Pozostałą kwotę, tj. ok. 600 tys. dolarów przeznaczono na przeszkolenie blisko 1000 osób: lekarzy i pielęgniarek, jak również kadry kierowniczej w zakresie zarządzania zakładami opieki długoterminowej i paliatywno-hospicyjnej.
Z informacji Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia wynika, że dzięki programowi restrukturyzacji w latach 1999-2000 utworzono 218 nowych zakładów opieki długoterminowej, dysponujących 4280 miejscami. Najwięcej takich miejsc utworzono na Dolnym ląsku (669), Mazowszu (724), w Małopolsce (540) i Wielkopolsce (526). Najwięcej nowych placówek powstało w woj. mazowieckim (33), kujawsko-pomorskim i małopolskim (po 21) oraz śląskim i wielkopolskim (po 20).
Zdaniem dr Krystyny Czarnieckiej, wicedyrektora Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia w MZ w latach 1999-2001, w wyniku programu restrukturyzacji w ochronie zdrowia, nowo utworzonych łóżek opieki długoterminowej było więcej - ponad 7,5 tys. ,W grudniu 1998 r. było ich 2471, dwa lata później - już 9280, nie licząc łóżek psychiatrycznych" - twierdzi K. Czarniecka.
W kolejce na miejsce
Nowe zakłady i oddziały opiekuńczo-lecznicze i pielęgnacyjne pojawiły się we wszystkich województwach. Na przykład w województwie małopolskim tylko w ciągu jednego roku liczba miejsc dla osób wymagających długotrwałej, stałej opieki wzrosła dwukrotnie. W woj. łódzkim od roku 2000 liczba łóżek w oddziałach opiekuńczo-leczniczych i hospicyjnych zwiększyła się prawie dwuipółkrotnie. Według Barbary Nawrockiej, rzecznika Kujawsko-Pomorskiej Regionalnej Kasy Chorych, do najintensywniejszego rozwoju stacjonarnej opieki długoterminowej na terenie tego województwa doszło w roku 2001. ,Odnotowaliśmy wówczas 49-proc. wzrost nakładów na finansowanie opieki długoterminowej i paliatywnej" - mówi B. Nawrocka.
Władze samorządowe, kasy chorych, a szczególnie dyrektorzy szpitali, borykający się na co dzień z problemem długotrwałych hospitalizacji osób starszych, nie mają wątpliwości, że to jednak ciągle za mało.
,Każdy, kto próbował umieścić osobę wymagającą opieki w takim zakładzie albo wie, w jakim tempie nasze społeczeństwo się starzeje, rozumie, jak ważne jest zwiększenie dostępu do tych usług" - uważa K. Czarniecka.
Zapomniany czy niechciany program
Z uzyskanych przez nas informacji wynika jednak, że resort zdrowia nie ma planów, a co za tym idzie i pieniędzy na dalsze wspieranie rozwoju stacjonarnych placówek opieki długoterminowej i paliatywno-hospicyjnej. ,Dynamika powstawania i rozwoju opieki długoterminowej była bardzo intensywna i aktualnie w wielu miejscach Polski nie ma już zapotrzebowania na tworzenie dalszych tego typu zakładów, zwłaszcza przy dynamicznym rozwoju opieki domowej" - uważa Dagmara Korbasińska, zastępca dyrektora Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia w ministerstwie. Zwraca też uwagę na fakt, że bardzo często Polacy nie są zainteresowani oddawaniem bliskiej osoby do zakładu leczniczo-opiekuńczego, bo to oznacza rezygnację z jej emerytury czy renty.
Decyzją Sejmu, w przyszłorocznym budżecie nie zapewniono pieniędzy na restrukturyzację w ochronie zdrowia. Zabraknie więc wyraźnej zachęty do przekształcania nierentownych oddziałów szpitalnych na mające jednak przed sobą przyszłość zakłady opiekuńczo-lecznicze o różnych profilach działalności.
Prof. Jacek Łuczak, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej nie ukrywa, że jest tym bardzo zmartwiony. ,To wielka szkoda, że nie będzie pieniędzy na kontynuację programu restrukturyzacji. W Polsce brakuje jeszcze ok. tysiąca łóżek opieki hospicyjno-paliatywnej. Docierają do mnie sygnały od ludzi na przykład z Chorzowa czy Puław, którzy chcieliby stworzyć takie oddziały. Brakuje im jednak pieniędzy i odgórnego wsparcia" - mówi J. Łuczak.
Posłowie i władze resortu, nie kontynuując programu rozwoju opieki długoterminowej, zapomniały chyba, że polskie społeczeństwo w sposób nieuchronny starzeje się, a przyrost naturalny maleje. Demografowie prognozują, że przy obecnym przyroście naturalnym, w 2050 roku liczba Polaków może spaść nawet do 33 mln. Ale jednocześnie żyjemy coraz dłużej. W ciągu ostatnich 10 lat długość życia kobiet wzrosła o 3 lata (do 78 lat), a mężczyzn o 4 lata (do 67 lat). Jest oczywiste, że wzrastająca liczba osób w wieku podeszłym, w coraz większym stopniu wymagać będzie fachowej opieki długoterminowej. A trudno wyobrazić sobie, by nagle, praktycznie z dnia na dzień, udało się zwiększyć liczbę łóżek i przeszkolonego personelu.
Może okazać się to tym trudniejsze, że z danych Biura ds. Zagranicznych Programów Pomocy w Ochronie Zdrowia wynika, iż co najmniej kilka oddziałów, które otrzymały sprzęt z Banku wiatowego, zostało już zlikwidowanych. ,We wszystkich takich przypadkach, sprzęt, w porozumieniu z nami, zostaje przekazany innej placówce o podobnym profilu" - wyjaśnia Alicja Lipnik z Biura ds. Zagranicznych Programów Pomocy w Ochronie Zdrowia.
Kasy dają za mało
Zdaniem przedstawicieli samorządów terytorialnych, proces likwidacji takich oddziałów będzie się rozszerzał, ponieważ kasy chorych zawierają zbyt niskie - nie pokrywające potrzeb - kontrakty na te usługi.
,Dysponujemy dwoma zakładami opieki opiekuńczo-pielęgnacyjnej na ok. 250 łóżek w Tucznie koło Wałcza i Nowym Tarnowie koło Gryfina. Kasa zakontraktowała w nich jednak tylko ok. połowy łóżek. Nie mamy pieniędzy, by utrzymywać pozostałe. Jeśli postawa kasy się nie zmieni, będziemy zmuszeni rozważyć decyzję o zamknięciu zakładów" - twierdzi Mariusz Holicki, dyrektor Departamentu Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie.
Częściowo odpłatne, czyli opłacalne
Kasy chorych nie zgadzają się z zarzutami samorządowców. Barbara Nawrocka informuje, że Kujawsko-Pomorska RKCh przeznaczyła blisko 30 mln zł na opiekę długoterminową i hospicyjną w 2002 r. Kwota ta pozwoliła zakontraktować o 51 proc. więcej tego typu usług niż w roku 2000. ,Wiemy, że potrzeby są większe i nawet zdarzają się doraźne sytuacje podpisywania aneksów do umów, zwiększających limit zakontraktowanych usług. Nigdy jednak nie było przypadku, by kasa odmówiła finansowania takiego zakładu i trzeba było go całkowicie zamknąć" - mówi B. Nawrocka. Elwira Bielak z Opolskiej RKCh twierdzi, że kasa stara się finansować wszystkie 758 miejsc w zakładach opiekuńczo-leczniczych istniejących w woj. opolskim. ,Nawet jeśli doszło do likwidacji małego oddziału w miejscowości Zawadzkie, to zwiększono liczbę miejsc i przeniesiono cały sprzęt do miejscowości Ozimek, gdzie są znacznie lepsze warunki lokalowe" - wyjaśnia E. Bielak.
Przedstawiciele kas chorych zwracają uwagę na fakt, że podpisywane przez nie kontrakty nie mogą być postrzegane jako jedyne źródło finansowania placówek opieki długoterminowej. ,Kasa płaci jedynie za opiekę lekarską i pielęgniarską. Zgodnie z istniejącymi przepisami, zakłady opiekuńczo-pielęgnacyjne mają prawo pobierać 70 proc. renty czy emerytury podopiecznego na poczet kosztów utrzymania. Trudno więc zgodzić się z twierdzeniem, że jest to działalność nieopłacalna" - uważa Zbigniew Solarz, rzecznik Łódzkiej Regionalnej Kasy Chorych.
Szansa w usamodzielnianiu
Do pobierania takich odpisów nie mają jednak prawa oddziały działające w ramach ZOZ-ów. I dlatego - zdaniem naszych rozmówców - powinny jak najszybciej przekształcać się w samodzielne zakłady opiekuńczo-lecznicze, które nie działają jak zamknięte oddziały szpitalne i mogą zapewnić bardziej kompleksową opiekę leczniczo-rehabilitacyjną.
W wyniku takiego przekształcenia powstał m.in. zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy w miejscowości Krynki w woj. podlaskim. ,Wcześniej byliśmy oddziałem ZOZ-u. Teraz jesteśmy samodzielną jednostką dysponującą 30 łóżkami. Planujemy stworzenie jeszcze pięciu miejsc, bo zapotrzebowanie na tego typu usługi w całym województwie jest ogromne. U nas na wolne miejsce czeka się kilka miesięcy" - mówi Krystyna Karolkiewicz, kierownik placówki.
Na potrzebę takich przekształceń wskazują także wyniki wyrywkowych kontroli prawidłowego wykorzystania sprzętu zakupionego za pieniądze Banku wiatowego, przeprowadzanych przez Biuro ds. Zagranicznych Programów Pomocy w Ochronie Zdrowia. Wykazują one przypadki organizacji oddziałów opieki długoterminowej na wzór normalnych oddziałów szpitalnych (wbrew założeniom), brak odpowiedniej bazy lokalowej oraz wykorzystywanie wyposażenia niezgodnie z przeznaczeniem. Na przykład w Gołdapi dopiero w wyniku interwencji pracowników tegoż Biura specjalistyczny sprzęt wrócił na oddział długoterminowy.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska