Nie przewidziano pieniędzy na odprawy dla zwalnianych ze służby zdrowia

Beata Lisowska
opublikowano: 21-10-2002, 00:00

Posłowie z sejmowej Komisji Zdrowia 18 października zakończyli prace nad projektem ustawy budżetowej w części dotyczącej zdrowia. W opinii przygotowanej dla Komisji Finansów Publicznych wnioskują m.in. o utworzenie rezerwy celowej w wysokości 130 mln zł na restrukturyzację w ochronie zdrowia, w tym na odprawy dla pracowników zwalnianych z publicznych ZOZ-ów. Nie wiadomo, czy to resort zdrowia czy finansów zapomniał umieścić tę pozycję w budżecie na 2003 rok.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W 2002 roku działania osłonowe i restrukturyzacyjne były finansowane z tzw. kontraktów wojewódzkich oraz z rezerwy celowej (zapisanej w dziale 83 budżetu państwa) w wysokości 120 mln zł (w tym 36,5 mln zł na odprawy). W 2003 publiczne zakłady opieki zdrowotnej nie mogą liczyć na pieniądze z tego drugiego źródła, ponieważ takiej rezerwy celowej w ogóle nie uwzględniono. Działania restrukturyzacyjne będą finansowane wyłącznie z kontraktów wojewodów - z ogólnej kwoty 1 mld zł na ochronę zdrowia przeznaczono w nich ok. 340 mln zł. ,Oznacza to, że nie będzie restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej sensu stricte. Prawdopodobnie te działania w 2003 roku będą się sprowadzać do masowych zwolnień. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w budżecie nie ma pieniędzy na odprawy" - mówi posłanka Ewa Kopacz (PO).
Komisja Zdrowia wnioskuje więc, by przywrócić w budżecie na 2003 rok rezerwę celową w wysokości 130 mln zł poprzez zmniejszenie środków zapisanych w innych rezerwach oraz dzięki okrojeniu budżetów siedmiu instytucji, m.in. GUS, IPN, Rzecznika Praw Obywatelskich.
Kasy muszą oddać 410 mln zł
Posłowie podnosili też sprawę pożyczki zaciągniętej w budżecie skarbu państwa przez kasy chorych na początku swej działalności w 2000 roku. Puls Medycyny sygnalizował już od kilku miesięcy, że trzeba wyjaśnić sposób spłaty tej pożyczki, bo kasy nie mają na ten cel rezerw. Narodowy Fundusz Zdrowia, przejmując zobowiązania kas, już na samym starcie będzie musiał zwrócić z tego tytułu 410,7 mln zł.
Możliwe byłoby umorzenie lub odroczenie spłaty pożyczki, ale problem polega na tym, że pieniądze te zostały już zapisane w budżecie państwa po stronie przychodów i rozdysponowane. ,Trzeba znaleźć inne rozwiązanie. Zostawiamy to w rękach ministra zdrowia. W umowie między resortem zdrowia a Ministerstwem Finansów nie ma dosyć silnych zapisów, które nakazywałyby spłatę pożyczki w przyszłym roku w sytuacji, gdy w tym roku żadna kasa nie jest na plusie" - uważa posłanka Anita Błochowiak (SLD), która będzie reprezentować Komisję Zdrowia podczas drugiego czytania budżetu.
Za co karty
dla ubezpieczonych?
Posłowie z Komisji Zdrowia uznali, że w związku z wydłużającą się kolejką leków, które czekają na rejestrację, oraz akcesją Polski do Unii Europejskiej, są potrzebne dodatkowe fundusze na utworzenie pięciu nowych etatów w inspekcji farmaceutycznej. Proponują zwiększenie finansowania inspekcji o 258 tys., kosztem ograniczenia działalności dydaktycznej uczelni medycznych. Zaproponowali także, by o 14 mln zł zwiększyć środki na inwestycje w programach polityki zdrowotnej. Kwotę tę odebrano by jednej z inwestycji wieloletnich - Instytutowi Stomatologii AM w Poznaniu.
Nie wiadomo, jak zostanie sfinansowane wytworzenie elektronicznych kart ubezpieczenia, w jakie zgodnie z ustawą o Narodowym Funduszu Zdrowia, powinni być zaopatrzeni wszyscy ubezpieczeni. Resort szacuje ten wydatek na 100-300 mln zł. ,Ministerstwo chce sfinansować karty z innych dochodów. Usłyszeliśmy ponownie o wpływach ze składki na OC, które - moim zdaniem - ze względu na wątpliwości prawników, czy ten pomysł jest zgodny z zasadami prawa cywilnego i konstytucją, są pisane na wodzie" - uważa Ewa Kopacz. Przedstawiciele ministerstwa zapewniali posłów, że na ten cel zostaną przeznaczone też wpływy z lokat NFZ, a to może oznaczać, że ostatecznie cała operacja zostanie sfinansowana ze składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Posłowie dowiedzieli się też, że w budżecie nie ma pieniędzy na Rejestr Usług Medycznych. ,Martwa cisza na ten temat panuje zarówno w budżecie, jak i w deklaracjach ministra. Na posiedzeniu komisji usłyszeliśmy: ,Pieniędzy na to nie ma, państwo jest biedne, RUM-u tymczasem nie będzie" - relacjonuje posłanka Ewa Kopacz.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.