NFZ kontroluje, lekarz płaci. Dr Sutkowski: wystawianie recept na 100 proc. problemu nie rozwiąże

Katarzyna Lisowska
  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 06-04-2023, 14:12

Lekarze rodzinni mają dość kontroli recept refundowanych i kar za nie. Problemem jest to, że NFZ nie uwzględnia kontynuowania zaleceń lekarzy specjalistów. – System nie działa dobrze, a konsekwencje spadają na lekarza i pacjenta – mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych
Dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych

Sytuacja, na którą skarżą się lekarze, trochę przypomina tę z czasów ich protestu pieczątkowego, gdy przestali określać poziom odpłatności za leki refundowane i przystawiali na receptach pieczątkę: Refundacja do decyzji NFZ. Tak dekadę temu manifestowali sprzeciw wobec przepisów ustawy refundacyjnej.

Dziś Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia alarmuje, że lekarze mogą wkrótce wypisywać pacjentom recepty wyłącznie w pełnej odpłatności. Powód? Kary na lekarzy po kontrolach NFZ za niezasadną refundację leków. Chodzi głównie o recepty wystawiane przez lekarzy POZ dla przewlekle chorych pacjentów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze POZ będą wystawiać recepty tylko na 100 proc.? Wszystko przez kontrole NFZ

Przypomnijmy. NFZ może uznać refundację leku za niezasadną w przypadku, gdy lekarz POZ wystawia receptę na lek pacjentowi z chorobą przewlekłą np. bez stosownego upoważnienia od specjalisty, dołączonego do historii choroby.

Lekarze POZ będą wystawiać recepty tylko na 100 proc.?

Dr Michał Sutkowski przyznaje, że nie jest zwolennikiem wypisywania recept na 100 proc., gdyż jak podkreśla, jego pacjenci w dużej mierze nie są osobami majętnymi. Ale stwierdza, że problem istnieje i pozostaje nierozwiązany od dawna.

– Jeżeli inicjuję jakąś chorobę i mam narzędzia do tego, żeby ją zdiagnozować, to problemu nie ma. Mogę spokojnie wystawić receptę z refundacją. Gorzej wygląda sytuacja, gdy jest choroba, której nie jestem w stanie zdiagnozować – nie dlatego, że brakuje mi wiedzy, ale dlatego, że system mi nie zapewnił narzędzi do tego, żeby w kontrakcie z Funduszem móc zdiagnozować wszystko dobrze i mieć gwarancję, że nikt nie uzna wskazanej na recepcie refundacji za niezasadną – tłumaczy.

Dr Sutkowski przyznaje, że lekarze rodzinni wciąż wielu rzeczy nie mogą zrobić. – Ja nie mówię o opiece koordynowanej, bo większość świadczeniodawców jej nie ma. Mówię o sytuacji, gdy nie inicjuję leczenia, a kontynuuję zalecenia lekarzy specjalistów. W takich przypadkach muszę raz na rok uzyskać zaświadczenie z poradni specjalistycznej potwierdzającej fakt, że dany pacjent jest chory przewlekle i wymaga leczenia. Wtedy po wystawieniu recepty na leki z refundacją nikt mi nie zarzuci błędu.

Jak przyznaje nasz rozmówca, współpraca między POZ a AOS w tym zakresie nie zawsze jest optymalna.

– Część poradni nie wystawia takiego zaświadczenia albo na nim nie zaznacza refundacji lekowej czy wskazań do niej. Jeżeli pacjent z jakichś powodów nie zgłosi się do danej placówki specjalistycznej na wizytę kontrolną – a powodów może być wiele, chociażby pogorszenie stanu zdrowia – to takiego dokumentu może w ogóle nie otrzymać. W takiej sytuacji lekarz rodzinny powinien wystawić receptę, nawet na leki przyjmowane stale, na 100 proc. – mówi dr Sutkowski.

Dr Sutkowski: lekarze rodzinni znają swoich pacjentów i wiedzą, czy należy im się refundacja

Jak podkreśla, sam jest lekarzem ludzi biednych. – Wiele razy musiałem rozstrzygać, czy wypisać lek z refundacją, np. na przerost gruczołu krokowego, choremu, który nie ma aktualnego zaświadczenia od urologa, bo nie miał siły pojechać na wizytę do tego specjalisty, albo po prostu nie udało mu się do niego dostać – przyznaje.

Dodaje: – To są nasze codzienne dylematy. Przecież my znamy swoich pacjentów. I wiemy, czy im się refundacja należy, czy nie. Wiemy, że ucięta noga nie odrośnie, a samotny 90-latek, który leży w łóżku z zaostrzeniem POChP, nie pójdzie po zaświadczenie do specjalisty. Nie zdobędzie go też zaocznie, bo nie dodzwoni się do przychodni pulmonologicznej – kwituje.

Co w takiej sytuacji zrobić? – Lekarze często wystawią temu pacjentowi receptę z refundacją, narażając się na kary, licząc jednak, że w przypadku ewentualnej kontroli trafią na urzędnika, który tę sytuację zrozumie – komentuje dr Sutkowski.

Jak podkreśla, system nie może być opresyjny. – W odniesieniu o ustawy refundacyjnej, tego wszystkiego, co się wiąże z przepisami szczegółowymi, niestety niekiedy jest - przyznaje Sutkowski.

Jak ocenia, brakuje ścieżki, żeby takie skierowanie w uzasadnionych przypadkach można było uzyskać w innym trybie niż wizyta pacjenta. – Gdzie system wyjazdu poradni specjalistycznej do pacjenta? Gdzie system, który by wierzył lekarzowi rodzinnemu? Dlaczego w systemie nie oznaczamy przewlekle chorych, tak by kwestie refundacji były oczywiste – pyta i podsumowuje, że rozwiązań tej sytuacji jest wiele i czas się nad tym pochylić.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze PPOZ czekają na stanowisko ws. wystawiania recept na zlecenie specjalistów

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.