Naruszono depozyty pacjentów

Marcin Murmyło, Wrocław
opublikowano: 19-03-2003, 00:00

Czy brak pieniędzy na opał, leki i żywność dla chorych usprawiedliwia ratowanie budżetu szpitala pożyczkami z depozytów pacjentów?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Stroniu ląskim to jedna z wielu dolnośląskich placówek balansujących na granicy bankructwa. Obecnie szpital ma 7,5 miliona złotych wymagalnych zobowiązań, które powstały głównie w latach 2000-2001.
"Jest nam naprawdę ciężko. Brakuje pieniędzy niemal na wszystko. Wpływy z kasy chorych są niewystarczające. Do tej pory udało nam się jednak jakoś wiązać koniec z końcem" - mówi Marek Korecki, dyrektor szpitala w Stroniu ląskim.
Dodatkowo sytuację szpitala pogarsza fakt, że musi on zwracać pieniądze swoim pacjentom i ich rodzinom. Stało się tak, ponieważ poprzedni dyrektor placówki regulował zobowiązania szpitala, płacił za leki, żywność i opał korzystając z depozytów pacjentów.
"Od czerwca 2000 roku do kwietnia 2001 roku wykorzystał na bieżące potrzeby szpitala 2 mln 264 tys. 998 złotych z depozytów pacjentów. Do czego nie miał absolutnie prawa" - stwierdziła Prokuratura Rejonowa w Bystrzycy Kłodzkiej.
Akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi Ł. trafił już do sądu. W razie udowodnienia winy, grozi mu od 3 do 5 lat. Oskarżony broni się m. in. tym, że wykorzystywał te fundusze w dobrej wierze, a poza tym były to tylko pożyczki, które zwracał przy wyjściu chorego ze szpitala. Dzięki temu pomimo niskich stawek za leczenie chorych, które płaciła Dolnośląska RKCh (średnio 60 zł za dzień), szpital mógł w miarę normalnie funkcjonować. Sprawa wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy Krzysztof Ł. został odwołany ze stanowiska.
"Po objęciu stanowiska w marcu ubiegłego roku zorientowałem się, że na rachunku brakuje nam sumy ponad 2 mln złotych. Były to pieniądze złożone przez pacjentów, ich emerytury czy renty. Teraz, gdy przykładowo zgłasza się do mnie rodzina z sądowym nakazem zwrotu tych pieniędzy, muszę im je oddać z funduszy przeznaczonych na leki czy opał. Nawet w sytuacji, gdyby brakowało nam pieniędzy na podstawową działalność, nigdy nie odważyłbym się sięgnąć po pieniądze naszych pacjentów" - mówi Marek Korecki, obecny dyrektor szpitala w Stroniu Śląskim.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.