Na Miodowej wreszcie zgaszono światło

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 15-12-2011, 00:00

Przez prawie miesiąc w pałacu Paca przy ul. Miodowej, gdzie swoją siedzibę ma Ministerstwo Zdrowia, toczyły się negocjacje cenowe. Komisja Ekonomiczna obradowała nie tylko w dni robocze, ale też w weekendy. Po Warszawie krążyły opowieści o maratonach negocjacyjnych, trwających kilkanaście godzin na dobę, z krótkimi przerwami.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Ten morderczy wyścig dał jednak rezultaty — negocjacje cenowe między firmami farmaceutycznymi a Komisją Ekonomiczną zostały zakończone. Z gorących relacji ich uczestników wynika, że negocjacje nabrały nowej jakości, bo po obu stronach stołu spotkali się dobrze przygotowani merytorycznie specjaliści. Przedstawiciele przemysłu byli tym chyba zaskoczeni. „Jestem pełen uznania dla przebiegu negocjacji. W mojej dotychczasowej karierze nie miałem możliwości prowadzenia tak szczegółowego, drobiazgowego, merytorycznego dialogu i na dodatek bez ograniczeń czasowych” — ocenia Jerzy Toczyski, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, a jednocześnie prezes GSK. „To były negocjacje i omawianie najdrobniejszych szczegółów, a nie dyktat. Rozmowa ludzi, którzy wiedzieli, o czym mówią” — dodaje Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej „Farmacja Polska”.

Nieco inne zdanie mieli ci, którym przyszło negocjować o drugiej nad ranem — te firmy skarżą się, że komisja była znacznie mniej skłonna do dyskusji. „W zależności od pory dnia padały różne propozycje. Najwyraźniej zmęczenie wpływało na poziom negocjacji” — mówi Łukasz Sławatyniec z kancelarii CMS Cameron McKenna.

Najważniejsze jednak, że — wbrew wcześniejszemu czarnowidztwu — ceny udało się ustalić i to przed końcem roku. W dodatku zniżki, na jakie zgodzili się producenci, były spore i nierzadko sięgały 4050 proc. Z innego źródła wiemy, że firmarekordzista obniżyła cenę leku o 80 proc. Chociaż były i takie, które poziom swoich cen utrzymały.

Mało tego — jak zapewnił „Puls Medycyny” Jacek Graliński, członek Komisji Ekonomicznej — w połowie grudnia zostaną upublicznione nowe grupy limitowe. A zakończenie negocjacji i wyznaczenie grup limitowych oznacza, że tzw. druga lista leków refundowanych, na której znalazły się m.in. inkretyny i innowacyjny lek na osteoporozę ma szansę wejść w życie jeszcze w tym roku. No, najpóźniej na początku przyszłego. Wreszcie na Miodowej można zgasić światło. I odpocząć.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Agnieszka Katrynicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.