Można skutecznie walczyć 
z chamstwem na forach internetowych

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 05-10-2011, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Piątego września zawieszono na stronach Wirtualnej Polski artykuł „Oblał lekarza kwasem, słono zapłaci za swój czyn”. Tekst traktuje o znanej sprawie karnej, jaka toczyła się przed sądem w Koninie, w związku z oblaniem kwasem solnym lekarza ze Skulska. Materiał, który w każdej chwili można przeczytać, jest skrótowy, ale rzetelny. Żaden rozumny czytelnik nie będzie miał po jego lekturze wątpliwości, jak wielką krzywdę wyrządzono 68-letniemu doktorowi. Ale „rozumny” nie znaczy każdy. Kiedy pisałem ten felieton, pod tekstem były 22 komentarze z okresu od 5 do 12 września. Aż 10 z nich, czyli niemal połowa, to wypowiedzi piętnujące… ofiarę. Kilka przykładów: „Może w końcu lekarzyki będą się bać i leczyć tak, jak powinni (nie za łapówki), bo nie wierzę, że ot tak sobie zlecił ktoś oblanie kwasem”, „Naśladowcy będą. Miło”, „A co zrobił lekarz, że taką karę mu wymierzono? Kogo uśmiercił lekarz w majestacie prawa przez tzw. błąd lub inne zaniedbanie?”, „No wreszcie przestanie brać w łapę”, „Oj doktorek musiał sobie nagrabić, wreszcie koniec bezkarności białej mafii”.

Pewnie wielu naszych czytelników myśli teraz, że niepotrzebnie taplam się w rynsztoku, jakim są fora (raczej ujadalnie) internetowe. Rzeczywiście, wystarczy prześledzić praktycznie dowolny zbiór komentarzy, by natknąć się na tzw. trolli tudzież mendy. Można odnieść wrażenie, że sieć należy do wymienionych podgatunków, a walka z nimi jest z góry skazana na porażkę. To nieprawda. Jakkolwiek trudno byłoby znanemu politykowi, publicyście albo gwieździe ekranu dotrzeć do setek czy nawet tysięcy miejsc w sieci i zapoznać się z tym, co też ludzie mają na jego temat do powiedzenia, w przypadku lekarza, który staje się „bohaterem dnia” w swoim mieście lub regionie, jest to możliwe. Zdaję sobie sprawę, że czytanie inwektyw pod swoim adresem jest strasznie nieprzyjemne. Niemniej warto przynajmniej doprowadzić do usunięcia plugawego komentarza, bo jeśli są w nim nasze personalia, możemy liczyć się z tym, że przeczyta to nasz obecny lub potencjalny pacjent i już do nas nie przyjdzie. Niebezpieczeństwo jest o tyle duże, że internetowych śmieci nikt dobrowolnie nie sprząta i żyją one sobie w wirtualnej przestrzeni nawet przez wiele lat.

Piszę o „dobrowolnym sprzątaniu”, sugerując, że jest 
i przymusowe. Jeśli wpis narusza nasze dobra osobiste, a także wypełnia znamiona przestępstw zniesławienia (art. 212 k.k.) lub zniewagi (art. 216 k.k.), należy niezwłocznie zawiadomić o tym wydawcę serwisu internetowego. Najlepiej zrobić to pocztą elektroniczną, a w przypadku braku skuteczności również listem poleconym. Jest to bardzo ważne, bo wydawca, który zostanie skutecznie zawiadomiony o możliwości popełnienia przestępstwa z wyżej wspomnianego zakresu, nie ma w praktyce innej możliwości jak tylko niezwłocznie usunąć wskazany komentarz, względnie kwestionowany fragment. W przeciwnym razie musi się liczyć z odpowiedzialnością odszkodowawczą za wyrządzoną szkodę. I proszę mi wierzyć – wydawcy nie ignorują zawiadomień! Z reguły obraźliwe komentarze usuwane są niezwłocznie.

Jeśli komuś to nie wystarczy, może domagać się ukarania autora wpisu. To zadanie znacznie trudniejsze niż doprowadzanie do usunięcia komentarza, ale możliwe. Internet tylko z pozoru jest anonimowy. Forumowicze rzadko korzystają z kafejek internetowych i najczęściej rzucają oskarżeniami wprost z klawiatury domowego bądź służbowego komputera. Ustalenie personaliów internetowego przestępcy nie jest praktycznie możliwe bez zaangażowania organów ścigania.

Na koniec refleksja – opisanych sposobów walki o dobre imię nie trzeba byłoby wykorzystywać, gdyby wydawcy serwisów chcieli rzetelnie kontrolować swoje fora. To możliwe, bo największe witryny zatrudniają redaktorów i moderatorów. Niestety, większość z nich traktuje swoje obowiązki niezwykle wybiórczo.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Badurek

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.