Młodzi lekarze w USA z daleka od przemysłu
Przyszli amerykańscy lekarze rodzinni starają się ograniczać kontakty z sektorem farmaceutycznym. Z badania przeprowadzonego przez naukowców z Georgetown University Medical Center i American Medical Student Association (AMSA) wynika, że blisko jedna czwarta programów rezydenckich dla młodych lekarzy nie nawiązuje współpracy z firmami farmaceutycznymi i deklaruje się jako „pharma-free”.
Autorzy rozesłali ankiety do dyrektorów i koordynatorów 460 programów szkoleniowych dla lekarzy rodzinnych. Zadali w nich pytania m.in. o akceptację dla przekazywania próbek leków, umożliwianie dostępu przedstawicieli farmaceutycznych do studentów i rezydentów oraz sponsoring programów ze strony sektora farmaceutycznego. Prawie 52 proc. koordynatorów, którzy odpowiedzieli na ankiety, potwierdziło odmowy przyjmowania próbek leków. W 44,4 proc. przypadków dyrektorzy programów odsyłali z kwitkiem przedstawicieli, którzy starali się o kontakt ze studentami i młodymi lekarzami.
Prof. Adrian Fugh-Bergman, farmakolog z Georgetown University, przyznaje, że od kilku lat medycyna rodzinna wiedzie prym wśród specjalności zamykających drzwi przed sektorem farmaceutycznym. „Byliśmy zaskoczeni, że tak wielu rezydentów odmawiało przyjmowania profitów od branży” – podkreśla profesor. Dodaje też, że w podobnym badaniu przeprowadzonym w 1992 roku wykazano, że blisko 90 proc. rezydentów medycyny rodzinnej przyzwala na „wsparcie” ze strony przemysłu.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz