Ministerstwo Zdrowia z niebieskim wężykiem
Resort zdrowia dojrzał do odważnych decyzji i przeszedł lifting, a operacja przygotowania nowego logotypu kosztowała około 30 tysięcy złotych brutto. Drugie tyle ministerstwo wydało na projekt graficzny swojej nowej strony internetowej. Całe zlecenie przygotowała profesjonalna agencja kreatywna, która obecna jest na rynku od blisko 11 lat i pracuje dla takich marek, jak Nescafé, Nestlé Nutrition czy …Kancelarii Rady Ministrów.
Nie ukrywam, że nowa strona Ministerstwa Zdrowia przyciąga wzrok. Ba, w moim osobistym rankingu plasuje się wysoko wśród witryn instytucji publicznych — głównie ze względu na przejrzysty i nowoczesny wygląd. Do tego słoika z miodem trzeba niestety włożyć łyżkę dziegciu. Chodzi o pytanie, jakie postawiłam sobie nie tylko ja, ale także moi znajomi z branży marketingowo- reklamowej i — jak się później okazało — eksperci od brandingu, czyli kreowania wizerunku marek: PO CO Ministerstwu Zdrowia logo? Odpowiedź brzmi: PO NIC.
W ocenie Pawła Tkaczyka, który jest „ojcem” wizerunku takich silnych marek, jak Agora czy Grupa Allegro, żadne ministerstwo nie powinno mieć swojego logotypu i samodzielnie budować swojej tożsamości. Dlaczego? Bo rozmywa to tożsamość państwa.
„Ciężko mi będzie traktować z równą powagą obwieszczenie z Ministerstwa Zdrowia, przy którym — zamiast godła państwowego — jest niebieski wężyk. Ministerstwo Gospodarki ma dwie przewrócone Belki (pun intended) a Ministerstwo Sportu i Turystyki ma czerwoną i zieloną szabelkę. Litości!” — pisze Paweł Tkaczyk na swoim blogu paweltkaczyk.com. Trudno się nie zgodzić z tą argumentacją. Bo nie chodzi tu nawet o wydane na ten cel 30 tys. zł (nota bene cena niewygórowana), ale o sens ich wydatkowania.
Mam nadzieję, że dyskusja, jaka miała miejsce przy okazji prezentacji nowego logo MZ, wyleje kubeł zimnej wody na głowy kolejnych urzędników i ostudzi ich zapał do budowania za publiczne pieniądze wizerunku instytucji państwowych.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz