Minister Leszczyna szczerze o ustawie dot. wynagrodzeń zgłoszonej przez pielęgniarki: nie ma na to pieniędzy
Ustawa nakłada na nas obowiązek waloryzacji wynagrodzeń medyków 1 lipca każdego roku i potrzeba na to ok. 15 mld zł. Gdybym chciała do tego dołożyć ustawę obywatelską wyrównującą pensje pielęgniarek w wersji złożonej w Sejmie, to w skali roku musielibyśmy wydać kolejne 10 mld zł - mówi minister zdrowia Izabela Leszczyna. Czy to oznacza koniec prac nad projektem?

Minister zdrowia Izabela Leszczyna udzieliła wywiadu “Newsweekowi”. W rozmowie odniosła się do kilku kwestii, m.in. do reformy szpitalnictwa oraz wynagrodzeń medyków.
Minister Leszczyna: pielęgniarki nie zarabiają źle
Obywatelskim projektem dotyczącym wynagrodzeń pracowników medycznych ma zająć się specjalna sejmowa podkomisja.
Nowelizacja ustawy o płacach minimalnych zakłada m.in. podniesienie współczynników pracy dla pielęgniarek i położnych oraz innych grup zawodów medycznych, co wpłynie na wzrost ich zarobków. Wśród zapisów znalazła się też gwarancja przekazywania środków na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia określonego ustawą w ramach systemu świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Mimo że prace legislacyjne trwają, to jednak minister Leszczyna nie zostawia złudzeń: na realizację zapisów zaproponowanej ustawy pieniędzy nie ma.
– Mamy w Sejmie obywatelski projekt w tej sprawie, ale problem polega na tym, że nie ma w budżecie na to pieniędzy. Ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w zawodach medycznych nakłada na nas obowiązek waloryzacji wynagrodzeń medyków 1 lipca każdego roku i potrzeba na to ok. 15 mld zł. Gdybym chciała do tego dołożyć ustawę obywatelską wyrównującą pensje pielęgniarek w wersji złożonej w Sejmie, to w skali roku musielibyśmy wydać kolejne 10 mld zł. Takich pieniędzy nie ma. Ale jakieś rozwiązanie musimy znaleźć - powiedziała w rozmowie z “Newsweekiem”.
Jak dodała, obecnie pielęgniarki “nie zarabiają źle”.
– Jest zbyt duża dysproporcja wynagrodzeń pomiędzy pielęgniarkami z tytułem magistra i pozostałymi, będąca efektem ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w zawodach medycznych, którą wprowadzili poprzednicy. Pielęgniarki z wyższym wykształceniem i te bez wyższego wykształcenia bardzo często wykonują podobną pracę na tych samych oddziałach i rozumiem rozgoryczenie tych, które zarabiają około dwa tysiące mniej niż koleżanki - dodała Leszczyna.
Minister Leszczyna kontra posłanka Sójka
Minister skomentowała także osiągnięcia poprzedników. Jej zdaniem po dymisji ministra Adama Niedzielskiego, gdy stanowisko głównego ministra przechodziło niemal z rąk do rąk, realna praca resortu została wstrzymana.
– Skala zaległości, które zastałam, była ogromna. Tak jakby od czerwca ubiegłego roku w ogóle nie istniał minister zdrowia. Oczywiście jakieś decyzje, szczególnie personalne, były podejmowane, nawet przez ministrę rządu dwutygodniowego zostali powołani konsultanci krajowi. Zaskoczyło mnie też to, że większość pracowników w ministerstwie pracuje zdalnie. Gdy zapytałam dlaczego, usłyszałam, że nie mieszczą się w budynku - w ten sposób minister Leszczyna oceniła wydajność pracowników resortu.
Tak negatywna ocena oburzyła posłankę Katarzynę Sójkę, która po odwołaniu Niedzielskiego przez kilka miesięcy sprawowała funkcję ministra zdrowia.
“Mówię sprawdzam Pani Minister - dość obrażania kolejnych grup zawodowych - pobiliście już rolników, dawniej strzelaliście do górników, Wasz Premier straszył już szpitale i lekarzy. Nie pozwolę na to” - napisała na X dawna minister.
Pani Minister Zdrowia @Leszczyna promując siebie w wywiadach prasowych trochę się chyba zagalopowała. Doceniam doświadczenie Pani Izabeli jako nauczyciela w szkole podstawowej czy też konsultantki regionalnego ośrodka doskonalenia nauczycieli, ale nie pozwolę, aby Pani Leszczyna…
— Katarzyna Sójka (@aK_Sojka) March 11, 2024
Wezwała też aktualną szefową resortu do wyliczenia jej osiągnięć.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze mają uwagi do projektu nowelizacji ustawy o płacach minimalnych. “Współczynniki są zbyt niskie”
Źródło: Puls Medycyny