Metoda fotodynamiczna umożliwia wykrycie i wybiórcze zniszczenie komórek nowotworowych
Metoda fotodynamiczna pozwala dostrzec zmiany onkologiczne niewidoczne dla oka lekarza w świetle białym. Jej działanie terapeutyczne polega na wybiórczym niszczeniu tkanki nowotworowej za pomocą barwników i światła o określonej długości fali.
Świecący nowotwór
Metoda może być wykorzystywana do dwóch celów: rozpoznawania nowotworów oraz niszczenia komórek nowotworowych.
Jej zastosowanie w diagnostyce trudno przecenić: w wielu przypadkach dzięki niej udaje się wykryć patologiczne zmiany znacznie wcześniej niż można dostrzec je w świetle białym. Istotą tej metody jest oddziaływanie światła określonej długości fali z fotouczulaczem.
?Choremu podaje się preparat będący pochodną związków porfirynowych, tzw. fotouczulacz, który selektywnie kumuluje się w tkance nowotworowej. Następnie miejsce to naświetla się promieniem lasera. Fotouczulacz po reakcji z promieniowaniem laserowym sprawia, że tkanka nowotworowa świeci na czerwono, zaś zdrowa na zielono, co dzięki specjalnej kamerze widać na ekranie monitora. Pozwala to na precyzyjną powierzchniową diagnozę z określeniem kształtu, wielkości i położenia zmiany nowotworowej, a tym samym zaplanowanie sposobu dalszego postępowania" - tłumaczy prof. Aleksander Sieroń, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Wewnętrznych i Medycyny Fizykalnej ląskiej AM oraz Ośrodka Diagnostyki i Terapii Laserowej w Bytomiu.
Ponieważ podstawowym warunkiem diagnostyki nowotworowej wciąż jest badanie histopatologiczne, PDD pomaga precyzyjnie ustalić, skąd należy pobrać wycinek, a także określić, czy to jedyne miejsce zaatakowane chorobą. Powoduje przy tym znacznie mniej skutków ubocznych niż tradycyjne metody.
Laser ujawnia zmiany
Metoda ta ma zastosowanie nie tylko w wykrywaniu zmian, ale także w ich leczeniu. Choć nie zastąpi ona metod dotychczas stosowanych - chirurgii onkologicznej, chemio- i radioterapii - znakomicie je uzupełnia. Połączenie światła laserowego i fotouczulacza staje się bowiem zabójcze dla komórek patologicznych: oddziałuje na błony komórkowe niszcząc je, stymuluje układ odpornościowy, a także wpływa na pogorszenie krążenia w guzie. Miejsce, w którym zlokalizowano nowotwór naświetla się promieniami o długości dopasowanej do widma absorpcyjnego fotouczulacza, aby uzyskać efekt zniszczenia nowotworu. W niektórych przypadkach, w zależności od lokalizacji i wielkości zmiany, zabiegi fototerapeutyczne wymagają powtórzenia.
Zaletą tego sposobu leczenia jest zniszczenie nowotworu w miejscu jego istnienia, bez naruszania zdrowych tkanek.
Gdy nowotwór jest bardzo zaawansowany, szczególnie gdy wystąpiły już przerzuty, leczenie może być nieskuteczne. Jednak nawet w tym przypadku fototerapia może odegrać ważną rolę jako terapia paliatywna, poprawiająca jakość życia, a niejednokrotnie je przedłużająca. ?Właściwie jedyną niedogodnością terapii fotodynamicznej dla pacjenta jest nadwrażliwość skóry na światło, dlatego tuż po zabiegu pacjent nie powinien wychodzić na słońce" - mówi prof. Aleksander Sieroń.
Drożej, ale taniej?
Terapia fotodynamiczna wciąż jest wykorzystywana w stosunkowo niewielkim zakresie. Podstawowym problemem są wysokie koszty jej stosowania. ?Podczas mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych w charakterze visiting professor miałem okazję zapoznania się z wykorzystaniem tej metody jako jedynej lub uzupełnionej innymi metodami. Tam właśnie mówi się, że jej stosowanie wychodzi ?drożej, ale taniej" - opowiada prof. A. Sieroń. - Potwierdzeniem niech będą wyliczenia światowej klasy pulmonologa prof. Harugumi Kato z Japonii, z których wynika, że leczenie fotodynamiczne wczesnego raka płuc wynosi w Japonii 1 117 000 jenów, zaś operacyjne 1 794 000 jenów.
Do emisji światła o określonej długości fali niezbędny jest laser (np. helowo-neonowy lub impulsowy pracujący na parach złota), światłowody, kamery pozwalające na obserwację wnętrza organizmu, wysokiej klasy oprzyrządowanie komputerowe, czyli zespół bardzo kosztownych urządzeń. W sumie dobra aparatura do diagnostyki i terapii kosztuje ok. 1 mln dolarów. Drogie są także fotouczulacze, które jednorazowo używa się dla każdego pacjenta. Najczęściej stosowanym fotouczulaczem jest relatywnie tani kwas delta-aminolewulinowy. Jedynym dopuszczonym w tej chwili do podawania dożylnego w Polsce fotouczulaczem jest Photofrin (Axan), który kosztuje ok. 10 tys. zł dla jednego pacjenta. W fazie badań klinicznych znajdują się także dużo tańsze polskie fotouczulacze, z których w najbliższym czasie będzie można korzystać.
?Dzięki wykorzystaniu głównie kwasu delta-aminolewulinowego jedna procedura kosztuje średnio 1000-1500 zł" - mówi dr Mariusz Adamek z Ośrodka Diagnostyki i Terapii Laserowej w Bytomiu.
Terapia fotodynamiczna opiera się na pracy zespołu specjalistów z zakresu: onkologii, chorób wewnętrznych, urologii, pulmonologii, dermatologii, otolaryngologii, ginekologii, a także pielęgniarek endoskopowych, fizyków medycznych i informatyków. ?Trudno wyobrazić sobie, by można było przypisać tę metodę tylko jednej specjalności. Jej istota pozwala na interdyscyplinarne wykorzystanie i to jest jedna z jej największych zalet" - uważa prof. Aleksander Sieroń.
Polska w czołówce
W Polsce metoda fotodynamiczna stosowana jest już w kilkunastu ośrodkach. W większości z nich jednak zawęża się do jednej lub dwóch specjalności. Interdyscyplinarnie wykorzystywana jest na razie tylko w Oddziale Klinicznym Chorób Wewnętrznych i Medycyny Fizykalnej ląskiej AM w Bytomiu. I zdaniem wizytującego niedawno tę placówkę prof. Michaela Ungera z Fox Chase Cancer Center w Filadelfii (ośrodka uznawanego za najlepszy w stosowaniu tej metody walki z rakiem) - bytomskie centrum jest jednym z pięciu najlepszych w tej dziedzinie na świecie.
?To ogromne uznanie, które mobilizuje nas do powielenia takiego modelu w innych polskich placówkach" - mówi prof. A. Sieroń.
Kilka miesięcy temu w Łodzi spotkało się grono specjalistów zajmujących się tą metodą w Polsce. Efektem tego spotkania jest prośba do ministra zdrowia o powołanie konsultanta krajowego ds. diagnostyki i terapii laserowej. ?Chodzi o to, by jak najbardziej rozpowszechnić wiedzę na temat diagnostyki i terapii fotodynamicznej, a także pomóc lekarzom, którzy chcą tę metodę stosować. Powstanie zespołu konsultanta krajowego umożliwiłoby także stworzenie w naszym kraju standardów postępowania w tym zakresie i programu rozwoju nowej metody" - tłumaczy prof. A. Sieroń
?Stworzenie takiego programu umożliwiłoby nie tylko rozpropagowanie nowoczesnej metody diagnozowania i leczenia nowotworów, ale też zdobycie funduszy na rozwój terapii fotodynamicznej w Polsce" - podkreśla lek. Piotr Głoskowski. Jako dyrektor firmy Czet Pharma, która zajmuje się rozprowadzaniem Photofrinu, jest tym bardzo zainteresowany. Ale sam też ma propozycję: Czet Pharma zaoferowała ośrodkom zainteresowanym nową metodą bezpłatne udostępnienie do prób i pierwszych zabiegów źródła światła w postaci lasera.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka