Medycy zaczną wypowiadać kontrakty i umowy opt-out? Ptok: “wszyscy widzieli, jak zadziałali ratownicy“
Nie chcemy narażać pacjentów, ale też nie chcemy być zakładnikami systemu. To minister zdrowia poniesie odpowiedzialność za to co się stanie, jeśli nie dojdziemy do porozumienia - mówi Krystyna Ptok.
Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok, goszcząc w środę (29 września) na antenie TVN24, zapowiedziała, że dziś Komitet Protestacyjno-Strajkowy Ochrony Zdrowia przyjmie przygotowany wcześniej schemat działań, dotyczący dalszych form protestu.
Nie podała szczegółów, ale podkreśliła, że “wszyscy widzieli, jak zadziałali ratownicy”.
– Nie wszyscy pracownicy medyczni mają umowy o pracę. Są tacy, którzy mają umowy zlecenia, inni kontrakty. Mamy też umowy opt-out. Widzieliście państwo, co się działo, jak lądowały helikoptery w w Warszawie? - pytała Krystyna Ptok na antenie TVN24.

Za działania medyków odpowiada rząd i minister
Dodała: - Moderatorem tych działań jest polski minister zdrowia, polski rząd i pan premier.
W ten sposób szefowa OZZPiP odniosła się do pytania prowadzącego, co się stanie, jeśli komitet nie dojdzie do porozumienia z ministrem zdrowia.
Jak wyjaśniała, z tak funkcjonującej ochrony zdrowia niezadowoleni są nie tylko pracownicy medyczni, ale też pacjenci.
- Większość z nich zaczyna płacić za leczenie w prywatnej ochronie zdrowia. Tymczasem wszyscy mamy konstytucyjnie zagwarantowaną publiczną ochronę zdrowia. Mówimy dziś, że ona kona. Widzimy dywersyfikację personelu medycznego do prywatnego sektora. Dlatego walczymy o to, żeby zadowolenie z publicznej ochrony zdrowia było i po stronie pacjentów, i personelu - tłumaczyła
Komitet ma plan działań, dziś zamierza go zatwierdzić
Podkreśliła: - Nie chcemy być zakładnikami tego systemu. My rozmawiamy z ministrem zdrowia o naszej pracy po 300 godzin. To powoduje, że jesteśmy niewydolni psychicznie.
Jak wyjaśniała, to ogromne obciążenie, a ryzyko niepożądanych błędów medycznych przy takiej pracy zwiększa się o 300 proc.
– Nie chcemy narażać pacjentów, a niedogadanie się ministra zdrowia z komitetem protestacyjnym, który zrzesza ok. 540 tys. pracowników ochrony zdrowia, oznacza również, że minister poniesie odpowiedzialność za to, co będzie się działo w momencie nieuzyskania porozumienia - zaznaczyła.
Powtórzya: - Mamy opracowany schemat dalszych działań i dziś go przyjmiemy.
Kością niezgody głównie kwestie finansowe
Krystyna Ptok wyjaśniła, że obecnie nie widać chęci porozumienia po stronie ministra zdrowia.
- Warunki przedstawiane nam przez ministra są zgoła odmienne od naszych. Mamy wrażenie, że ministrowi nie zależy na porozumieniu z nami, chociaż mówi, że jest gotowy to porozumienie zawrzeć. Niestety rozmowy dotyczące naszych kluczowych postulatów, jak np. zmiany w ustawie o wynagrodzeniach, która spowodowała ogromną krzywdę wielu tysięcy osób, nie idą w dobrym kierunku - mówiła.
Wyjaśniła, że zrozumienia u szefa resortu zdrowia nie znajduje też kolejny postulat, jakim jest ponowna wycena świadczeń i jej realny wzrost.
– Postulujemy np. 30 proc. wzrost wyceny świadczeń w Państwowym Ratownictwie Medycznym. Jednak w obszarach dotyczących finansowania nadal nie ma porozumienia. Nadal nie zbliżamy się wycenami dlatego, że resort pokazuje stare dane, które były dyskutowane jeszcze na zespole trójstronnym w lutym tego roku. My tej ustawy nie poparliśmy - przypomina.
Minister gra na czas
Przyznała, że obszar dotyczący rozwiązań formalno-prawnych, jak urlopy zdrowotne, ustawy dotyczące medycyny laboratoryjnej i innych zawodów medycznych znajdują zrozumienie, ale odczucie jest takie, że tempo pracy jest zbyt powolne.
Krystyna Ptok podkreśliła też, że słuchając komunikatów płynących “na zewnątrz” po spotkaniu z szefem resortu ma wrażenie , że komitet i minister “byli na dwóch odrębnych spotkaniach”.
– Nie widzimy zbliżenia się stron w kluczowych postulatach. Określiliśmy termin na zakończenie rozmów. Ministerstwo, uważam, gra z nami w grę “przeciąganie rozmów, rozmywanie tematów”. Tak wszyscy to odbieramy. Dzisiaj na technicznym spotkaniu komitetu przeanalizujemy wczorajszą propozycje ministra dotyczącą ograniczenia katalogu osób uprawnionych do korzystania z ustawy o najniższych wynagrodzeniach - mówi.
I przypomina: - Do dzisiaj nie otrzymaliśmy ze strony resortu zdrowia kontrpropozycji do naszej propozycji. Usłyszeliśmy w przestrzeni publicznej, że koszt naszych postulatów to 104 mld zł, ale do dzisiaj nie otrzymaliśmy założeń, wyliczeń.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ptok: zbliżyliśmy się tylko w “punktach bezkosztowych” dla ministerstwa
Medycy: resort nie jest zainteresowany szybkim zakończeniem protestu
Źródło: Puls Medycyny