Listy refundacyjne kształtują rynek leków

opublikowano: 01-03-2004, 00:00

Specjalnie dla Pulsu Medycyny komentuje Stefan Bogusławski, ; dyrektor generalny IMS Poland.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Przewidywanie tego, co wydarzy się na rynku leków w Polsce, staje się coraz trudniejszym zadaniem. Co prawda, ta jego część, która nie jest przedmiotem bezpośredniej ingerencji rządu zachowuje się dość stabilnie, ale dla odmiany prognozowanie wielkości zmian w segmencie leków refundowanych przypomina hazard.
Oczywistą przyczyną takiego stanu rzeczy jest nieprzewidywalność zakresu i czasu wystąpienia korekty list refundacyjnych. A to właśnie zmiana list refundacyjnych jest najważniejszym czynnikiem, ostatecznie kształtującym wielkość rynku, stopę wzrostu i proporcje jego poszczególnych segmentów. Tak było również w roku 2003. Ministerstwo Zdrowia przez wiele miesięcy zapowiadało publikację rozporządzeń, regulujących na nowo skład list refundacyjnych. I mimo iż nastąpiło to w samym końcu roku (listy weszły w życie 1 grudnia 2003 r.), zamieszanie wokół list miało znaczący wpływ na ostateczną wartość sprzedaży i wielkość sumy refundacji.
Wartość całkowitego rynku aptecznego w całym roku 2003 osiągnęła prawie 11 mld 200 mln złotych - w cenach producenta netto. Oznacza to bardzo wyraźny wzrost - o 13,8 proc.
Wypada tylko po raz kolejny powtórzyć, iż u podłoża corocznego przyrostu rynku leży zmiana terapii lekami na receptę. Wzory farmakoterapii stale i wyraźnie unowocześniają się. Lekarze przepisują produkty nowoczesne - zarówno innowacyjne, jak i nowo wprowadzane na rynek generyki. Takie wzory terapii dotyczą schorzeń uznawanych za cywilizacyjne - miażdżycy, cukrzycy, astmy oskrzelowej, nowotoworów, chorób psychicznych. Trudno uznać to za zjawisko negatywne. Sprzedaż w grupach produktów sklasyfikowanych jako leki krążeniowe, leki stosowane w chorobach ośrodkowego układu nerwowego oraz układu oddechowego rosła szybciej niż przeciętna, osiągając odpowiednio w 2003 roku (w zł) 16,8 proc., 24,5 proc. i 21,5 proc.
Na marginesie tego zjawiska można wspomnieć, iż poza silnie upolitycznioną, medialną dyskusją o wzroście kosztów refundacji, brak jest - zupełnie - rzeczowej wymiany poglądów na temat wpływu tego zjawiska na całkowite koszty systemu ochrony zdrowia oraz opieki społecznej.
Szczegółowa analiza wskazuje jednak, iż ?przeciętny" wzrost, obserwowany w kolejnych miesiącach roku, był wyraźnie niższy od raportowanego na jego koniec. Przyczyna tego jest chyba powszechnie znana - ogromny wzrost sprzedaży niektórych produktów w listopadzie. Były to produkty, których cena dla pacjenta miała wzrosnąć po korekcie list odpłatności. Rekord pobiły chyba (z dużych grup leków) produkty stosowane w chorobach układu pokarmowego i metabolicznych. Ich sprzedaż w czwartym kwartale 2003 wzrosła z przeciętnego poziomu 300 mln złotych (przez pierwsze trzy kwartały) o ponad 70 mln zł. Zainteresowanie pacjentów lekami z tej grupy podlega jedynie niewielkim wahaniom sezonowym, zatem przyczyna wzrostu mogła być tylko jedna - zakupy na zapas, w celu zmniejszenia kosztów zmiany limitów. Zaglądając głębiej, zobaczylibyśmy, iż przedmiotem takiej operacji były oczywiście insuliny.
W innych grupach leków, których przede wszystkim dotyczyły zmiany (atypowe antypsychotyczne, beta-sympatykomimetyki wziewne), obserwowane trendy miały identyczny przebieg. Nie jest zatem zaskakujący fakt, iż wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia na refundację wzrosły w ostatnich miesiącach roku dramatycznie, przekraczając wszelkie plany. Fundusz zrekompensuje sobie co prawda wydatki za pomocą znacznych oszczędności (po wprowadzeniu najnowszej korekty list od 1 marca 2004, o ponad 550 mln zł rocznie), niemniej jednak ten przejściowy kryzys refundacyjny na pewno nie pomógł w zarządzaniu kryzysem budżetowym, narastającym przede wszystkim w lecznictwie zamkniętym.
Faktem godnym podkreślenia jest kolejny wzrost współpłacenia pacjentów. Wbrew deklarowanym intencjom ministerstwa, rośnie poziom - całkowity i procentowy - dopłat pacjentów do leków. W 2003 roku, po korekcie list, która miała miejsce w roku 2002, wzrósł on o 2-3 punkty procentowe. Oceniamy, że również w roku 2004 poziom ten wzrośnie o kolejne 3 punkty, osiągając 58 proc. w zakresie leków na receptę. Nic nie wskazuje, że NFZ będzie dysponował w 2004 roku jakimikolwiek rezerwami budżetowymi, które mógłby przeznaczyć na refundację, można więc spodziewać się, iż nic tego trendu nie odwróci. Co ciekawe i warte zauważenia, wydatki na nierefundowane leki na receptę rosną w tempie kilkunastu procent rocznie. Dobrze, że gospodarka wraca na ścieżkę wzrostu, pozwalając obywatelom dźwigać koszty leczenia. Polska umacnia pozycję lidera w przerzucaniu kosztów leków na pacjentów.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.