Liberalizacja prawa aborcyjnego. Czy opozycja wywiąże się z obietnicy?
W trakcie kampanii wyborczej partie opozycyjne obiecywały liberalizację prawa aborcyjnego. Teraz, kiedy pewne jest, że KO, Trzecia Droga i Lewica mają realną szansę na przejęcie władzy, pozostaje zapytać, jak opozycja z tych zapowiedzi zamierza się wywiązać. - Kwestie aborcji można rozwiązać poprzez trzy różne sposoby - przekonuje posłanka Lewicy Katarzyna Kotuła. Jakie?

Dokładnie w niedzielę (22 października) minęły trzy lata od ogłoszenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zlikwidował w Polsce możliwość przerwania ciąży na podstawie diagnozy wad płodu. Z hasłem liberalizacji tych przepisów, do wyborów szły trzy formacje opozycyjne, które, jak wiadomo stworzą nowy rząd. Jednak o kompromis w tym zakresie może nie być wcale tak łatwo. Dlaczego?
Liberalizacja prawa aborcyjnego. Na jaki kompromis można liczyć?
W programach KO, Trzeciej Drogi i Lewicy w odniesieniu do aborcji widać spore różnice. Wprowadzenia przepisów umożliwiających przeprowadzenie legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży znalazł się na liście obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej podobnie jak dostępna bez recepty tzw. antykoncepcja awaryjna.
Podobne rozwiązanie postuluje Lewica. Prawo do przerwania ciąży - zgodnie z programem Lewicy - powinno być “uzależnione wyłącznie od decyzji kobiety do 12. tygodnia, a po 12. tygodniu ciąży – w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety albo ciężkich wad płodu”.
W kwestii aborcji Trzecia Droga, a szczególnie konserwatywna część posłów PSL, mówi jedynie o odwróceniu wyroku TK ws. aborcji. Władysław Kosiniak-Kamysz, szef PSL wprost w mediach wskazał, że „aborcja do dwunastego tygodnia ciąży nie będzie przedmiotem umowy koalicyjnej, a ewentualny projekt ustawy w tej sprawie może nie uzyskać większości w Sejmie”.
Te różnice sugerują, że przyszłym koalicjantom nie tak łatwo będzie, więc porozumieć się w tej trudnej materii.
Kotuła: zlikwidujemy karalność lekarzy, ustawa „Legalna aborcja bez kompromisów” po zmianie prezydenta
Katarzyna Kotuła, posłanka Lewicy, która ponownie zasiądzie w sejmowych ławach, w niedzielę na antenie Polsat News przekonywała, że opozycja nie odpuści zmian w przepisach dotyczących aborcji. Jak podkreślała, Polki idąc tak licznie do wyborów pokazały, że takich zmian oczekują. Jak oceniła, to właśnie zaostrzenie przepisów aborcyjnych doprowadziły do tego, że PiS stracił władzę.
- W kwestie aborcji można rozwiązać poprzez trzy różne sposoby. Po pierwsze wyrok TK zapadł w obsadzie neo-sędziów i można go po prostu uchylić. Drugi sposób: poprzez przyjęcie ustawy o depenalizacji zabiegu aborcji, której projekt Lewica złożyła w Sejmie tuż po wyroku TK - wyliczała posłanka.
Kotuła wyjaśniała, że taka regulacja oznaczałaby, wykreślenie art. 152 z kodeksu karnego. - Tym samym aborcja niejako by pozostała, jako nielegalna, ale lekarze przeprowadzający taki zbiegi nie byliby za to karani - tłumaczyła i stwierdziła, że to jest rozwiązanie, na które mogą się zgodzić także konserwatywni działacze PSL.
Dodała: Trzecie rozwiązanie to pełna legalizacja aborcji. To jednak, będzie możliwe dopiero po zmianie na stanowisku prezydenta.
Dlaczego? Kotuła wyjaśniła, że przede wszystkim, dlatego, że obecny prezydent z pewnością by zawetował taką regulację.
Faktycznie, w takiej sytuacji trzy opozycyjne formacje, mimo większości sejmowej, potrzebnej liczby głosów do odrzucenia weta, jednak by nie miały. By mieć taką siłę potrzebowałyby ok. 30 dodatkowych głosów.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ochrona zdrowia po wyborach. Co opozycja zaproponuje pacjentom?
Źródło: Puls Medycyny