Lepsza współpraca lekarzy rodzinnych i onkologów
Głównym celem październikowego spotkania w Centrum Onkologii w Warszawie było zbliżenie środowisk lekarzy rodzinnych i onkologów oraz wypracowanie zasad współpracy.
Jak lekarz z lekarzem
?Obecnie panuje duża dowolność, wszystko co wiąże się z wywiadem rodzinnym, działaniami profilaktycznymi, promocją zdrowia jest pominięte. A do tego nie ma komunikacji między lekarzem rodzinnym a specjalistą" - uważa dr Dariusz Jałocha, przewodniczący Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
W podobnym kierunku zmierza też Narodowy Fundusz Zdrowia, który zobowiązuje lekarzy do przekazywania sobie wzajemnie informacji na temat pacjenta w postaci odpowiednich druków-skierowań do poradni specjalistycznej, jak również druków-informacji dla lekarza kierującego. Nie wyklucza to pisania osobistych listów lekarza do lekarza, do czego zachęca D. Jałocha. Zasada ta powinna działać w obie strony: nawet jeśli pacjent pozostaje pod stałą opieką specjalisty, to lekarz rodzinny powinien dostawać informacje dotyczące jego pacjenta.
Kto ma leczyć grypę?
Formalnie zasady te obowiązują, w praktyce bywa jednak różnie. Stąd pomysł, by określić i rozpowszechnić standardy postępowania. Zmiany nie będą dotyczyły formalnie ustanowionych ram, jakie obowiązują obecnie: pacjent nie będzie musiał mieć skierowania, by dostać się do onkologa. Ale to nie oznacza, że nie może takiego skierowania mieć. ?Jeśli instytucja lekarza rodzinnego działa prawidłowo i pacjent ma swojego medycznego opiekuna, który go zna i odróżnia od innych pacjentów, to gdy pojawi się problem, chętniej przyjdzie na pierwszą konsultację właśnie do niego" - uważa D. Jałocha.
Nie da się oczywiście postawić ściśle określonej granicy, do kiedy pacjentem ma zajmować się lekarz rodzinny, a od kiedy do kiedy specjalista, bo tak naprawdę opieka ta jest wspólna. Trzeba też pamiętać, że pacjent onkologiczny wciąż pozostaje pacjentem lekarza rodzinnego i oprócz choroby onkologicznej może nękać go też grypa, cukrzyca czy nadciśnienie.
Podopieczni, nie zawsze pacjenci
Zaangażowanie w proces leczenia nowotworowego lekarzy rodzinnych wiąże się z większą ilością pracy. Jak podkreśla jednak Dariusz Jałocha - na tym polega ta specjalizacja. ?My mamy podopiecznych, nie zawsze pacjentów. Nasza rola polega na rozwiązywaniu ich wątpliwości, często problemów zawodowych, rodzinnych - nie tylko tych typowo medycznych. To tylko kwestia podejścia do wykonywanego przez siebie zawodu" - uważa dr D. Jałocha. Większe zaangażowanie lekarzy rodzinnych zwiększyłoby czasowe możliwości onkologów - trafialiby do nich wyselekcjonowani pacjenci, z rozpoznaniem wstępnym i podstawowymi badaniami.
By opracować szczegóły tej współpracy, konieczne jest jeszcze kilka spotkań i upowszechnienie ustaleń wśród lekarzy obu specjalności. W regionie kujawsko-pomorskim podobne zasady współpracy lekarze rodzinni wypracowali z nefrologami. Ich zdaniem, raz ustalony konsensus można po uszczegółowieniu powielać z lekarzami innych specjalności.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka