Lekarz przeciwko przychodni
We Wrocławiu zakończył się precedensowy proces lekarki, która została zwolniona z pracy przez Zakład Opieki Zdrowotnej za to, że podobno ,za drogo leczyła". Sąd nie dopatrzył się uchybień w pracy lekarki. Wyrok nie jest prawomocny.
Lekarka dostała wypowiedzenie w sierpniu 2001 roku. W uzasadnieniu pracodawca napisał, że ,nie przestrzegała zasad racjonalnego i ekonomicznego działania". W jej obronie stanęli pacjenci, zebrali prawie 400 podpisów pod protestem, rozesłali go do wielu urzędów. Dyrekcja ZOZ-u Krzyki była nieugięta, uważała, że lekarka wydawała zbyt wiele skierowań do specjalistów, za które przychodnia musiała później zapłacić, co spowodowało jej duże straty finansowe.
W listopadzie 2001 roku Irmina T. złożyła pozew do Sądu Pracy domagając się przywrócenia na wcześniej zajmowane stanowisko. W trakcie długiego procesu ZOZ Krzyki został zlikwidowany przez władze miejskie, a przychodnia, w której pracowała Irmina T. przeszła w prywatne ręce. Dlatego też pełnomocnik lekarki zażądał zamiast jej powrotu do pracy, odszkodowania finansowego.
W marcu 2003 roku sąd orzekł, że ZOZ Krzyki powinien wypłacić odszkodowanie w wysokości trzech miesięcznych pensji (ponad siedem tysięcy złotych), a także pokryć wszystkie koszty procesu.
Oceniając cały materiał dowodowy, sąd nie dopatrzył się uchybień ze strony powódki, które mogły być przyczyną wypowiedzenia umowy o pracę. ,Do kwalifikacji Irminy T. nigdy nie było zastrzeżeń. Była dobrym lekarzem, miała wielu pacjentów. Dolnośląska Regionalna Kasa Chorych przeprowadziła kontrolę w przychodni i stwierdziła, że skierowania wydane przez Irminę T. były medycznie uzasadnione" - stwierdzono w orzeczeniu sądowym.
Irmina T. była przez jakiś czas bezrobotna. Teraz znalazła zatrudnienie w innej wrocławskiej przychodni. Do sprawy nie chce już wracać.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław