Leczenie sztuką

Anna Gwozdowska
opublikowano: 15-03-2006, 00:00

Lekarze, psychologowie i artyści są zgodni, że sztuka nie tylko umila pacjentom pobyt w szpitalu, ale może także ułatwić ich leczenie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Maciej Kot, lat 29, artysta plastyk i psycholog w jednej osobie, już od kilku lat zamienia jednostajnie białe ściany szpitalnych oddziałów dziecięcych w bajkowy, tętniący życiem świat. Pomalował już ponad pięćdziesiąt oddziałów w całej Polsce. Teraz pracuje nad kolejnym projektem. Ponury, oświetlony jarzeniówkami korytarz na Oddziale Patologii Noworodka i Niemowlęcia warszawskiego SZP ZOZ im. prof. Jana Bogdanowicza przy ul. Niekłańskiej ma się niebawem zamienić w łąkę i sad. Z zamontowanych w kilku miejscach głośników popłynie głos ptaków. M. Kot jest pewien, że jego malarska wizja wpłynie kojąco zarówno na małych pacjentów, jak i poddane ogromnemu stresowi matki. Podobno także personel kolorowych szpitali częściej się uśmiecha.

Sztuka łączenia barw

Maciej Kot stara się nie powtarzać motywów, które wykorzystał w innych szpitalach, ale najczęściej na białych ścianach pojawiają się zwierzęta. "Obserwuję, jakie maskotki, pluszaki przynoszą ze sobą dzieci - opowiada M. Kot. - Najważniejsze, aby obrazy były realistyczne i zaczęły żyć. Pamiętam, jak mała pacjentka nabiła sobie guza, biegnąc z szeroko otwartymi ramionami do namalowanego misia". Powstające w szpitalach obrazy mają być realistyczne, szczególnie jeśli znajdują się na oddziałach dziecięcych. Ale pracą artysty rządzą także inne zasady. Bardzo starannie dobiera kolory. Powołuje się przy tym na badania, które przeprowadzał wśród pacjentów. Jego zdaniem, niektóre kolory mogą pomóc w pozbyciu się uczucia niepokoju czy strachu. Dlatego na Oddziale Położniczym w Szpitalu Specjalistycznym w Dąbrowie Górniczej, który pomalował, rodzące pacjentki widzą zamiast białego sufitu błękit nieba i unoszące się na wietrze mewy. "Przed porodem kobiety wolą patrzeć na ściany w ciepłych, np. morelowych barwach, ale już bezpośrednio po porodzie lepsze są błękity" - tłumaczy M. Kot. Doświadczenia, które zdobył w szpitalach całej Polski, postanowił wykorzystać w swojej pracy doktorskiej na temat oddziaływania barw w procesie leczenia. Praca powstaje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Śląskiego.

Dowody naukowe

M. Kot nie jest oczywiście pierwszym artystą, który wpadł na pomysł włączenia sztuki w proces leczenia ludzi. W 1999 r. w The Journal of the American Medical Association ukazała się publikacja M. J. Friedricha The Arts of Healing, w której opisano szczególny, kojący wpływ sztuki na pacjentów. Według psychologów, odpowiednio zaprezentowana w szpitalu sztuka, także w formie muzyki czy teatru, wpływa łagodząco na stres i może nawet przyczynić się do skrócenia hospitalizacji. Działająca w USA The Foundation for Hospital Art, czyli Fundacja na rzecz sztuki w szpitalach, wprowadza te zasady w życie. Dzięki jej akcjom już w 800 szpitalach w 166 krajach pojawiły się kolorowe oddziały. Dodatkowo fundacja organizuje malarskie warsztaty, w których mogą uczestniczyć pacjenci. Podobne projekty ma w planach również M. Kot. Zamierza m. in. organizować w szpitalnych świetlicach kąciki twórczości artystycznej dla hospitalizowanych dzieci. Chciałby także namalować serię bajek z komentarzami, tak aby mogli je "czytać" na ścianach rodzice z dziećmi.
"Myślałem też o połączeniu barw i architektury krajobrazu na oddziałach psychiatrycznych, ale do takiego projektu potrzebni są sponsorzy" - dodaje M. Kot.
Kilka placówek udało się odmalować w ramach akcji "Motylkowe szpitale". Najnowszy projekt przy ul. Niekłańskiej sponsoruje fundacja "Uśmiech dzieciom" z Katowic, z którą obecnie współpracuje M. Kot. Pieniądze na kolorowe szpitale pochodzą m.in. z aukcji obrazów znanych artystów. Zdarzają się także firmy, które w całości finansują odmalowanie oddziału. Potrzeby nie są zresztą zbyt wygórowane. Ozdobienie pięciu oddziałów w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach kosztowało, według M. Kota, 13 tys. zł.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.